Pogoń Prudnik pokonała Zetkamę Doral Nysa Kłodzko 88:72 w spotkaniu 10. kolejki rozgrywek koszykarskiej 1. ligi. Choć wynik końcowy wskazuje na pewne zwycięstwo prudniczan to nie przez cały mecz wiedli oni prym.
Zaczęło się bardzo źle, bo już w pierwszej kwarcie Pogoni brakowało skuteczności i wykończenia. Efektem przegrana 10:18. Losy odwróciły się w drugiej części, kiedy to podopieczni Tomasza Michalaka coraz częściej wykorzystywali sytuacje pod koszem rywali. Pozwoliło to na zejście do szatni przy stanie 30:30. Po przerwie królowała już właściwie jedynie drużyna gospodarzy. Pogoń w trzeciej kwarcie zdobyła więcej punktów już w całej pierwszej połowie i wygrała 33:25. W ostatnich dziesięciu minutach tylko powiększała przewagę nad drużyną z Kłodzka i zwyciężyła 25:17, a w całym meczu 88:72.
- Od pierwszej kwarty było dość nerwowo, szwankowała skuteczność, ale w obronie walczyliśmy dobrze. Widać jednak było w ataku, że jest to nerwowy mecz. Jak tylko w trzeciej kwarcie odskoczyliśmy można było zauważyć jaki potencjał ma ten zespół, jeśli jest drużyną i jest teamem, a na boisku gra ze sobą zespołowo, na luzie. Mam nadzieję, że tym meczem odblokowaliśmy sobie głowy i pójdzie tylko do przodu - podsumowuje Tomasz Michalak, trener Pogoni.
Dziś (17.11) swój mecz w 10. kolejce rozegra Weegree AZS Politechniki Opolskiej. O 17:30 zmierzy się w hali przy Prószkowskiej z Górnikiem Wałbrzych. Stamtąd też poprowadzimy niedzielną audycję Cały Nasz Sport.