Radio Opole » Radiowy Radar Rocka

Felietony

2018-02-20, 08:57

Wraca legenda brytyjskiej muzyki buntu The Damned

The Damned - Standing On The Edge Of Tomorrow [RADIOWY RADAR ROCKA]
Jedenasty w ich repertuarze krążek "Evil Spirits" jest już od jakiegoś czasu promowany utworem "Standing On The Edge Of Tomorrow" i trafi do sprzedaży 13 kwietnia.

Pochodzący z Londynu kwintet pokazał się ostatnio z nowymi pomysłami 10 lat temu na płycie "So, Who Is Paranoid", udowadniając, że - mimo faktu iż klimat pierwotnego punka lat 70. "is long gone" - to obecny na rynku od 1976 r. zespół ma coś do zaproponowania nowemu pokoleniu.

Nie mam jednak wątpliwości, że dla wzmocnienia przekazu trzeba sięgnąć do początkowego okresu ich działalności i tak znaczących dla rozwoju angielskiej muzyki buntu singli jak "Neat, Neat, Neat", czy "New Rose".

Warto dodać, że dystrybucją nowej płyty The Damned zajmie się agencja Search and Destroy / Spinefarm Records, a brzmienie utworów ustawiał fenomenalny Tony Visconti - przyjaciel i etatowy dźwiękowiec Davida Bowiego.

Sesja nagraniowa odbyła się w zeszłym roku w Brooklynie, a gitarzysta The Damned Captain Sensible powiedział po jej zakończeniu:

- Całkiem rozmyślnie nagraliśmy tę płytę w stylu retro, bardzo podobnie jak nasz debiutancki krążek "Damned Damned Damned" dla emblematycznej dla nurtu wytwórni Stif Records.

- Jest coś wyjątkowego w klimacie punka lat 70., a Tony Visconti jest znakomitym dźwiękowcem, który potrafi wyeksponować jego najważniejsze aspekty. Sesję zorganizowaliśmy bardzo tradycyjnie ze wszystkimi muzykami obecnymi w trakcie nagrań, to ma być maksymalnie naturalne - konkluduje Capitain Sensible.

Nagranie "Standing On The Edge Of Tomorrow" otworzy 10 nagraniową produkcję, a zespół zakończył właśnie (17.02) koncertem w Londynie krótką trasę po Wyspach Brytyjskich, w trakcie której przypomnieli się publiczności przede wszystkim w przedziale 50+.

Dziś to już nie ta siła, dziś streaming "producencko opakowanych" nagrań, które przede wszystkim muszą "dobrze wyglądać".

Cieszę się, że The Damned też funkcjonują i cały czas w samochodowej zmieniarce mam ''So, Who Is Paranoid' w prostej srebrnej okładce - potrafi nieźle, acz "trochę dekadencko" ustawić dzień.
2018-02-13, 07:51

Smashing Pumpkins nagrywają nową płytę pod okiem Ricka Rubina

The Smashing Pumpkins Shiny And Oh So Bright Tour 2018 [RADIOWY RADAR ROCKA]
Przed miesiącem Billy Corgan wrzucił do sieci wspólną fotkę z oryginalnymi członkami grupy Jamesem Iha i Jimmim Chamberlainem podczas pracy w studiu nagraniowym. Za kilka chwil mają podać szczegóły dotyczące trasy koncertowej.

Teraz w bardzo długim i emocjonalnym poście Billy Corgan wraca do swojej przeszłości, dodaje zdjęcie gdzieś z czasów sesji nagraniowych "Siamese Dream" albo "Mellon Coolie", cieszy się z powrotu do nagrań w oryginalnym składzie i przy obecności Ricka Rubina za konsoletą.

"- Miałem zwariowane życie. Solidnie pokręcone. Dziś żyjemy w czasach, w których sposób w jaki postrzegamy rzeczy w pewnym sensie ma większe znaczenie niż to jak one wyglądają w rzeczywistości - napisał Corgan.

- Gdybym nie dołączył zdjęcia, na którym Rick siedzi z nami w studiu i analizuje dżwięk, nie wiedzielibyście, że to fakt, że to się dzieje.

- Gdybym nierozważnie umieścił zdjęcie z igłą strzykawki wbitą w moje ramię z jakimś podpisem typu "Świat trzeba uporządkować, potrzebujemy pokoju" - pomyślelibyście - ten facet odjechał.

- Choć w strzykawce przecież mogą być witaminy, czy minerały pozwalające lepiej poradzić sobie z odmianą przewlekłej grypy, czyli rzeczywistość tak różna od tego co postrzegacie".

Przypomnę, że Billy Corgan wydał swoją drugą autorską płytę "Ogilala" w zeszłym roku, a sam Smashing Pumpkins od 1988 roku wydali 6 bardzo dobrze przyjętych płyt, aż do formalnego rozpadu w 2000 roku.

Później mieliśmy jeszcze różne inkarnacje z Jimmim Chamberlainem wracającym i odchodzącym z zespołu, a z czterech płyt wydanych w tym późniejszym okresie warto zapoznać się z produkcją "Monuments To An Elegy" z 2014 roku.

Teraz znów wracają mocniejsi i za kilka chwil mają podać szczegóły dotyczące trasy koncertowej. Czy będzie szansa zobaczyć ich na jakimś występie w Polsce?
2018-02-09, 08:31

Nowe nagranie Editors "Magazine" zapowiada long play "Violence".

Efekty ostatniej sesji nagraniowej charakterystycznie brzmiącej grupy poznamy 9 marca. Pochodzący z Birmingham zespół kazał czekać na to wydawnictwo 3 lata, a wydany w 2015 roku "In Dreams' z tak rozpoznawalnymi nagraniami jak "No Harm", "Marching Orders" oraz "Life Is A Fear" dotarł do piątego miejsca w zestawieniu sprzedaży na Wyspach Brytyjskich.

W ostatnim wywiadzie radiowym lider zespołu Tom Smith przyznał:
- Przy powstawaniu tej płyty mogliśmy liczyć na ogromną pomoc ze strony faceta znanego w branży jako Blanck Mass, który specjalizuje się w zaawansowanym brzmieniu elektronicznym, co w połączeniu z naszym charakterystycznym gitarowym brzemieniem dało w moim odczuciu bardzo dobry efekt.

- Motywem przewodnim tekstów staje się chyba potrzeba jakiejś łączności z drugim człowiekiem, zbudowania relacji, która pozwala przezwyciężyć przeciwności losu - dodaje Smith.

Przypomnę, że kwintet potwierdził wcześniej udział w koncercie upamiętniającym 40-lecie wydania pierwszego singla zespołu The Cure, co będzie mieć miejsce w Hyde Parku 7 lipca z udziałem m.in. takich wykonawców jak Interpol, Goldfrapp, Ride oraz kwintet Slowdive. Ten ostatni udzielał się też na ostatniej płycie Edytorów przed trzema laty.

Jubileuszowy koncert The Cure w Hyde Parku jest oczekiwany na wyspach z gigantycznym zainteresowaniem.

Nie mam wątpliwości, że 40-lecie działalności zechcą pokazać przypominając najważniejsze rzeczy z ich dorobku jak chociażby "Boys Don't Cry" (1979), "Close to Me" (1985), "In Between Days" (1985), "Lovesong" (1989), czy "Pictures of You" (1989).

Które z nagrań ich repertuaru zechcą wykonać Editors?
2018-02-07, 07:57

Jack White wraca z nowymi nagraniami na płycie "Boarding House Reach"

Efekty ostatniej sesji nagraniowej właściciela wytwórni płytowej Third Man Records mamy poznać 23 marca. Stęsknionym muzycznych wrażeń kapitalnego muzyka polecam wrzucone w przestrzeń internetową utwory "Connected By Love" oraz "Respect Commander".

Jeszcze w grudniu dostaliśmy od White'a zapowiedź long playa w postaci tajemniczego teaserka. Teraz już wiadomo, że nagrania zrealizowano aż w trzech studiach: w Nowym Jorku, Los Angles oraz Nashville, a wzięła w nich udział całkowicie nowa grupa wykonawców m.in. Jay Z, Kendrick Lamar oraz Kanye West.

W wypowiedzi dla Rolling Stone White tak opowiadał o tworzeniu "Connected By Love":
- Zacząłem coś tam podśpiewywać pod nosem wpatrując się w okno. Zawsze fascynował mnie proces tworzenia nowych utworów i do dziś nie potrafię wyjaśnić jak to się dzieje. Nagle jakoś tak zupełnie naturalnie pojawia się linia melodyczna, zaczynasz to słyszeć jako całość.

- Początkowo myślałem, że napiszę coś w oparciu o starsze rzeczy, takie sprzed 40 lat, bo jak wiecie mam takie inklinacje, choć osadzam to we właściwych współczesności realiach, ale to poszło w inną stronę.

- Cała płyta jest dla mnie bardzo nowoczesna, a ideą było upakowanie punka, rock and rolla oraz hip hopu w kapsule czasu z napisem "2018" - tłumaczy w wywiadzie dla Rolling Stone.

Po raz ostatni nowej muzyki na autorskiej płycie byłego lidera White Stripes słuchaliśmy po sesji "Lazaretto" w 2014 roku.

Większość materiału na krążek "Boarding House Reach" powstała latem zeszłego roku i White nawet żartował:

- To będą dobre nagrania przy pracach ogrodowych, albo przy naprawianiu dachu, albo... kiedy niebezpieczeństwo czai się w jakiejś ciemnej alei, you know what I mean...

- Wszystkie utwory są praktycznie ukończone, to będzie trochę "dziwaczna" produkcja - konkluduje jeden z najbardziej charyzmatycznych muzyków świata.

Ostatnio Jack White - właściciel wytwórni płytowej Third Man Records - podpisał pierwszy kontrakt na realizację nagrań w stylistyce rap.

Czy już powinniśmy się bać?
2018-02-02, 08:13

Franz Ferdinand 8 marca z koncertem w Warszawie!

Franz Ferdinand pokazali w sieci nowe nagranie "Feel The Love Go".

Podbudowany liniami syntezatora i delikatnego saksofonu numer zapowiada płytę "Always Ascending", która trafi do sprzedaży za tydzień - 9 lutego. Jak efekty ostatniej sesji nagraniowej brzmią "na żywo", będzie można przekonać się podczas koncertu zespołu 8 marca w warszawskim klubie Stodoła.

Kiedy po 14 latach w grupie gitarzysta Nick McCarthy zdecydował się ją opuścić w 2016 roku, Franz Ferdinand potwierdzili, że nie będzie już brał udziału, ani w kolejnej sesji nagraniowej, ani też w trasach koncertowych promujących następcę "Right Thoughts, Right Words, Right Action" z 2013 roku.

Na ostatniej sesji nagraniowej przygotowano 10 utworów, a jeden z nich "Paper Cages" miał swoją premierę jakieś dwa tygodnie temu w programie Andrew Marra.

W październikowym wywiadzie dla NME wokalista Alex Kapranos określał krążek jako "perfekcyjne wejście w nową muzyczną dekadę, która przed nami".

- Chcieliśmy osiągalne dla nas dziś brzmienia przekształcić w coś nieco bardziej zaskakującego, co będzie mieć większe znaczenie w przyszłości.

- Pierwszy singiel już pokazuje - pewnie ku zaskoczeniu części naszych fanów - że nie żartujemy i brzmi to trochę inaczej niż nasze dotychczasowe płyty. To nie jest już typowa płyta oparta na liniach gitary i mogę zapewnić, że niespodzianek będzie więcej - konkluduje Kapranos.

Do oryginalnych członków grupy Alexa Kapranosa, basisty Boba Hardy'iego oraz perkusisty Paula Thomsona dołączyli Dino Bardot oraz Julian Corrie.

To może być inspirujące wzmocnienie. Bardot występował jeszcze w latach 90. w trzyosobowej grupie indie-pop, natomiast Julian Corrie produkuje zasadniczo elektroniczną muzykę pod nazwą Miaoux Miaoux i warto "odpalić" sobie z sieci kilka próbek jego możliwości.

Franz Ferdinand ogłosili też daty promujących nowe wydawnictwo koncertów, w ramach których 8 marca wystąpią w Warszawie, w klubie Stodoła!
2018-01-31, 08:01

Ostatnia trasa koncertowa grupy Slayer

[Fot.Vladimir/flickr.com] Koncert w Madison Square Garden w Nowym Jorku 27.07.2017.
[Fot.Vladimir/flickr.com] Koncert w Madison Square Garden w Nowym Jorku 27.07.2017.
The End is Near… Slayer to make its exit with one, final world tour.
Slayer przygotowuje w tym roku pożegnalną trasę koncertową. Pochodzący z Kalifornii zespół mocno ustawia rynek metalowego grania od 1981 roku, a po raz ostatni ich nowej muzyki słuchaliśmy w 2015 roku na 12 w katalogu płycie "Repentless".

Regularną pracę w studiu i na koncertach zakłóciła śmierć jednego z oryginalnych członków Slayera Jeffa Hannemana w 2013 roku. Fani Slayera zostali zasmuceni informacją o zakończeniu koncertów i już czekają na szczegóły dotyczące "Farewell Tour" - te mają być podane niebawem.

Przypomnijmy, że jeszcze w wywiadzie dla portalu Loudwire w 2016 roku lider Slayera Tom Araya sugerował, że grupa powoli będzie rozważać zakończenie występowania na scenie. - Czas najwyższy przystąpić do obliczenia swojej emerytury po 35 latach uczciwej pracy, choć z drugiej strony mamy jeszcze trochę pary, by pokazywać się na występach - powiedział Tom Araya.

- Jest jakaś magia w takich występach, to trochę jak gra aktorska, kiedy przekonujesz wszystkich, że ten facet na scenie to jakiś "cholerny maniak", zwija się i skręca, wydobywając z siebie jakieś dziwne teksty, ale to musi być przekonujące. Lubię ten cały koncertowy skwar - konkluduje.

Na razie wiadomo, że Slayer wyruszy w pożegnalne tournée po Stanach Zjednoczonych. Na Facebook'u zespół przedstawił plakat, na którym ujawnił wykonawców, którzy będą go supportować na amerykańskim odcinku trasy. Są to Lamb Of God, Anthrax, Testament, a także polski Behemoth! Nie podano jeszcze szczegółów trasy - dat ani miejsc koncertów.

Fani trashmetalu liczą na jakiś pożegnalny koncert w Polsce. Po raz ostatni muzycy gościli u nas na festiwalu w Jarocinie w 2016 roku.
2018-01-27, 17:32

David Byrne wraca z nową płytą i trasą koncertową

David Byrne - Everybody's Coming To My House
David Byrne wrzucił do sieci nagranie "Everybody’s Coming To My House" ze swojej nowej płyty "American Utopia". Lider emblematycznego Talking Heads, zapowiadając pierwszy od 2004 roku studyjny krążek, potwierdził też udział w licznych koncertach, które mają być - jak to określa - "mega ambitne".

Efekty najnowszej sesji nagraniowej są już promowane "delikatnie pokręconym" utworem "Everybody’s Coming To My House", który współkomponował Brian Eno, a w jego realizacji udzielał się też nagrodzony Mercury Music Prize - Sampha.

W innym nagraniu, które trafi na płytę, wystąpi też brytyjski wokalista i kompozytor Jack Penate. W komunikacie zapowiadającym wydanie krążka Byrne napisał: - Nagrania są szczere, a sam tytuł płyty "Amerykańska Utopia" nie odnosi się do upadku jakiejś konkretnej idei, wyraża raczej nasze tęsknoty, aspiracje, obawy, ale także ogromną nadzieję dotyczącą tego jak wiele przecież wspólnie daje się zrealizować.

- Mam wrażenie, że wielu z nas chciałoby żyć inaczej w miejscu, które współtworzymy. Zastanawiamy się, czy to możliwe i podświadomie czujemy jak niewiele trzeba, by to zmienić. Nagrania tej płyty są też w jakimś sensie moim manifestem pewnego rozczarowania, ale jednocześnie woli i nadziei "innego ustawienia rzeczy".

Jeden z internautów zapytał jeszcze we wrześniu zeszłego roku, czy są na horyzoncie jakiekolwiek szanse na nowy materiał Talking Heads. Byrne odparł: O ile wiem, mogą to być najwyżej jakieś nowe opracowania już znanych rzeczy, bo źródełko pomysłów z emblematem TH jest raczej wyschnięte.

Według najnowszych zapowiedzi agencji Todomundo/Nonesuch następca wydanej w 2004 roku "Grown Backwards" ma się pojawić w sprzedaży 9 marca. Długo oczekiwanej premierze będzie też towarzyszyć światowa trasa koncertowa. Rozpocznie się 3 marca w Red Bank w stanie New Jersey, a z ważniejszych występów trzeba odnotować koncerty w ramach Lollapaloza Festival 16 marca w Chile, 18 marca w Buenos Aires oraz 24 marca w Sao Paulo.

Dla nas jednak najważniejszy jest występ na Open'erze w Gdyni 5 lipca, choć wcześniej jeszcze 23 czerwca David Byrne pokaże się z koncertem w ramach festiwalu Metronome w Pradze.
2018-01-23, 21:06

9 lutego premiera płyty MGMT "Little Dark Age"

MGMT - Little Dark Age [RADIOWY RADAR ROCKA]
Oczekiwanie na następcę wydanej przed pięcioma laty produkcji zatytułowanej najzwyklej w świecie MGMT jest dość duże, a jak na razie znamy z tej sesji - oczywiście poza tytułowym "Little Dark Age" - jedynie nieco psychodeliczny "When You Die" oraz "Hand It Over".

Sesję nagraniową zorganizowano w studiach Tarbox Road w Cassadaga w stanie NY i pojawili się na niej pochodzący z Nashville kompozytor i producent związany dotąd z grupą Chairlift Patrick Wimberly oraz inżynier dźwięku, od lat "dobry duch MGMT" Dave Fridmann, znany też z udanej kooperacji w zespołach Flaming Lips i Tame Impala.

Były gitarzysta Chairlift miał w początkowym zamierzeniu jedynie nieco ożywić nacechowaną w wielu miejscach popem stylistykę MGMT, tymczasem jego udział w nagraniach zostawił mocniejsze piętno niż zakładano - mówili w jednym z wywiadów Andrew VanWyngarden i Dave Goldwasser.

- Spędziłem całe godziny, wydzierając się w interpretacji jakichś tekstów o Pakistanie - wyjaśniał dziennikarzowi magazynu Q VanWyngarden.

Pewne elementy charakterystyczne dla MGMT pozostają niezmienne. Goldwasser z właściwą sobie swadą buduje linie klawiszowe ogólnie - zgodnie z zapowiedziami muzyków - rewolucji nie będzie.

I chyba dobrze. Grający psychodelicznego rocka zespół zadebiutował w styczniu 2008 roku longplayem "Oracular Spectacular", na którym pojawiły się pamiętne do dziś "Time to Pretend", "Electric Feel" oraz ulubiony w rozgłośniach radiowych "Kids".

Wydana dwa lata później produkcja "Congratulations" zawierała już nieco bardziej gitarowy, progresywny materiał i nie mam wątpliwości, że nowojorski duet na 10-lecie pokazania się na rynku potwierdzi klasę i tak oczekiwaną przez entuzjastów fuzji stylów otwartość.

Nie warto chyba oczekiwać czegoś, co "zamiecie nas" doszczętnie, bo to nie ta półka wykonawców, pokazali już zgrabną odmienność, a teraz budują katalog, do którego przy różnych okazjach będziemy wracać.

Little Dark Age zatem - czwartą w katalogu Amerykanów płytę - wyda Columbia, czują pismo nosem, na takiej marce daje się zarobić.

W związku z ogłoszeniem przez MGMT planów koncertowych na całą wiosnę i letnie miesiące wierzę, że będzie okazja zobaczyć ich w tym roku na którymś z festiwali w Polsce.
2018-01-21, 11:32

Dolores O'Riordan - przerwane to wszytko tak nagle

The Cranberries - Zombie/Fot.ceedub13/flickr.com [RADIOWY RADAR ROCKA]
Dlaczego to dzieje się zawsze tak nagle, kiedy jeszcze nie zdążyliśmy prawdziwie docenić, że żyjemy w tych samych czasach?

Charyzma Dolores O'Riordan na scenie, jej nieprawdopodobnie unikalny głos, ale także ogromne problemy z poukładaniem sobie świata "miało swoją cenę" - słyszymy w komentarzach irlandzkich dziennikarzy.

Dziś możemy tylko mocniej podkręcać "Zombie", "Dreams", czy "Linger" i pokłonić się w podziękowaniu.

Przyczyna śmierci artystki nie została na razie ujawniona, ale od dłuższego czasu było jasne, że wokalistka Cranberries zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które mogły mieć podłoże emocjonalne.

W 2014 r. piosenkarka przeszła poważne załamanie nerwowe będące następstwem problemów w małżeństwie. Po 20 latach związku Dolores zdecydowała się na separację z Donem Burtonem.

Dwa lata temu u wokalistki zdiagnozowano depresję, na którą miała cierpieć przez większość kariery.

W 2014 roku Dolores O'Riordan przyznała w wywiadzie, że jako dziecko była molestowana seksualnie, co przyczyniło się do jej zaburzeń emocjonalnych i anoreksji.

Jeśli dołożyć do tego wyzwania dotyczące nagrywania płyt, organizowania tras koncertowych, radzenia sobie z presją fanów - to diagnoza wydaje się gotowa.

W maju ubiegłego roku grupa musiała przerwać europejską trasę koncernową z powodu stanu zdrowia artystki.

Dostaliśmy obraz wokalistki Cranberries ze sceny, z sesji nagraniowych, wyobraziliśmy sobie do tego nasz świat, ale równolegle fenomenalna solistka traciła siły, by poradzić sobie z uporządkowaniem rzeczy.

Miała bardzo ambitne plany. Kilka dni przed śmiercią rozmawiała z gitarzystą Noelem Hoganem o szóstej płycie Cranberries. W marcu mieli rozpocząć koncerty.

Przyleciała do Londynu na spotkanie z producentem Youth by omówić szczegóły dotyczące drugiej płyty D.A.R.K - projektu , który realizowała wspólnie z muzykiem The Smiths Andym Rourke.

Pamiętam, kiedy w marcu 1993 rozpoczynałem pracę w redakcji muzycznej, dostaliśmy nagranie Linger z płyty "Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We" i pomyślałem: trochę podobne to do Cocteau Twins, ale trochę nie pasuje do stylistyki lansowanej przez mega modną wtedy wytwórnię 4AD.

W głosie wokalistki Cranberries chyba trochę mniej eterycznym niż Elizabeth Fraser była emocja, która może dotrzeć do nas "podniesionym głosem" i to się wydarzyło rok później na płycie "No Need To Argue".

Wiem, że Dolores O'Riordan zgodziła się też nagrać nowe partie wokalne do wersji 'Zombie' przygotowywanej przez metalową kapelę Bad Wolves nagrywającą głównie w LA.

Ile razy słucham "Zombie", tyle razy takie ciarki na policzkach, warto sobie trochę to podkręcić, myślę, że byłaby niezadowolona gdybyśmy stali tak cicho...
2018-01-17, 08:17

Judas Priest zapowiadają nową studyjną płytę teledyskiem "Lightning Strike"

Judas Priest zapowiadają nową studyjną płytę teledyskiem "Lightning Strike" [RADIOWY RADAR ROCKA]
18. w katalogu zespołu Judas album "Firepower" ukazuje się 9 marca i będzie mu towarzyszyć amerykańska trasa koncertowa.

Na sesji nagraniowej w trzy lata od powstania LP "Redeemer Of Souls" przygotowano 14 utworów, które wyprodukują Tom Allom oraz Andy Sneap.

Ten pierwszy pracował z zespołem podczas klasycznych sesji "British Steel" oraz "Screaming For Vengence", ten drugi uchodzi za jednego z najlepiej ustawiających heavy metalowe brzmienie na świecie.

- Tom Allom ma takie rasowe podejście do metalu - mówi w wywiadzie wokalista grupy Rob Halford - Andy natomiast słyszy to nieco bardziej nowocześnie i taka fuzja w rozumieniu rzeczy powinna wypaść bardzo ciekawie.

Pierwsze odsłuchania "Lightning Strike" przywołują w pamięci kapitalne czasy z okresu chociażby wydanej w 1988 roku "Ram It Down", ale taki typowy "łomotliwy" metal znajdziemy także na płytach Iron Maiden.

Dla fanów rocka w sektorze wiekowym 50+ to będzie, myślę sobie, piękna podróż do czasów "ozamkowanych skór" i włosów do ramion, kiedy życiowe priorytety były tak "jednoznacznie określone", a najwięcej naszej codziennej rzeczywistości kręciło się właśnie wokół muzyki w "kaseciaku".

Judas Priest zapowiedzieli też 25 koncertową trasę po Ameryce, a w zeszłorocznym podsumowaniu RollingStone - setce najlepszych metalowych płyt wszechczasów - umieścili z łatwością kilka płyt swojego oficjalnego katalogu.

9 marca wracają praktycznie jakoś tak z wiosną prawie - fajnie!!!
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »