Radio Opole » Aktualności historyczne » Aktualności historyczne » 80 lat temu Janusz Korczak wraz z podopiecznymi zostali…
2022-08-05, 09:00 Autor: Katarzyna Krzykowska / PAP

80 lat temu Janusz Korczak wraz z podopiecznymi zostali wywiezieni do obozu zagłady w Treblince

Kadr z filmu Andrzeja Wajdy "Korczak" [źródło: youtube.com]
Kadr z filmu Andrzeja Wajdy "Korczak" [źródło: youtube.com]
80 lat temu, 5 lub 6 sierpnia 1942 r., Janusz Korczak, jego współpracownica Stefania Wilczyńska oraz 192 wychowanków z Domu Sierot przy ul. Siennej 16 w Warszawie zostali doprowadzeni na Umschlagplatz. Stamtąd wywieziono ich do obozu zagłady w Treblince.
Naoczny świadek sceny przemarszu dzieci na Umschlagplatz Nachum Remba pisał: "Na czele pochodu szedł Korczak. Nie! Tego obrazu nigdy nie zapomnę. To nie był marsz do wagonów, to był zorganizowany, niemy protest przeciwko bandytyzmowi! [...] Były to pierwsze żydowskie szeregi, które szły na śmierć z godnością, ciskając barbarzyńcom spojrzenia pełne pogardy. [...] Gdy Niemcy zobaczyli Korczaka, pytali: +Kim jest ten człowiek?+". W ślad za nimi poszły dzieci z innych sierocińców i domów opieki, razem z opiekunami i wychowawcami".


Ostatnią drogę Domu Sierot opisał także poeta getta Władysław Szlengel w wierszu:


"Kartka z dziennika Akcji"

"Dziś widziałem Janusza Korczaka,
Jak szedł z dziećmi w ostatnim pochodzie,
A dzieci były czyściutko ubrane,
Jak na spacer niedzielny w ogrodzie.
Janusz Korczak szedł prosto na przedzie
Z gołą głową, z oczami bez lęku,
Za kieszeń trzymało go dziecko,
Dwoje małych sam trzymał na ręku".


W wielu relacjach powtarzają się te same motywy - uśmiechnięte dzieci idące czwórkami pod zielonym sztandarem Króla Maciusia I, śpiewające "Choć burza huczy wokół nas". Władysław Szpilman zapisał, że dzieci były ubrane w najlepsze ubrania, radosne, bo przekonane, że jadą na wieś, pochód prowadził chłopiec grający na skrzypcach, a Korczak niósł na rękach dwoje najmłodszych.

Wielokrotnie opisywana i przedstawiana w filmach scena pochodu pięknie ubranych, śpiewających dzieci prawdopodobnie wyglądała jednak inaczej.


Relację taką przytacza Joanna Olczak-Ronikier, autorka wydanej w 2011 r. książki "Korczak. Próba biografii". "Naoczny świadek zapamiętał tę scenę inaczej: Korczak, bardzo już chory i wyczerpany, ledwie powłóczył nogami, dzieci, sparaliżowane przerażeniem, szły w całkowitej ciszy" - mówiła pisarka podczas spotkania promocyjnego.


Ku tej wersji skłania się też prof. Jacek Leociak z Centrum Badań nad Zagładą Żydów PAN. Jak wyjaśnił, w kwietniu 1942 r. Korczak pisał do swojej wieloletniej współpracowniczki Natalii Zandowej i szczegółowo przedstawiał swój zły stan zdrowia: "Przyjść nie mogę, bo jestem stary, zmęczony, słaby i chory. [...] bolała głowa, bolały plecy i nogi, i ręce, i kaszel męczył, [...] zmęczyłem się, ale w nocy nie wypocząłem. Wiecie, jak źle jest, kiedy coś boli, kiedy z trudem człowiek wstaje i chodzi – kiedy mu zimno i ma dreszcze, i kaszle".


Prof. Leociak tłumaczył, że w "Pamiętniku" pedagog wracał do wspomnianych wątków, do zmęczenia, do mozołu ubierania się co rano, do trapiącego go kaszlu, złamanego zęba, który kaleczy język. Doktor Mordechaj Leński, który badał Korczaka w getcie, wspominał: "Był wychudzony, policzki miał pokryte czerwonymi plamami, oczy płonęły. Mówił szeptem, oddychał z trudem. Prześwietlenie ujawniło wodę w klatce piersiowej. Dr Korczak nie przejął się tym. Zapytał, do jakiego miejsca dochodzi wysięk. Gdy się dowiedział, że woda nie doszła jeszcze do czwartego żebra, machnął ręką".


W czerwcu 1942 r. Korczak poddał się operacji zaniedbanego wrzodu w okolicach łopatki. Stella Eliasbergowa wspominała, że miesiąc później Korczak był w bardzo złym stanie. "Osłabione serce, nogi i stopy miał tak spuchnięte, że musiał kłaść się na parę godzin do łóżka" - tłumaczyła.


18 lipca 1942 r., cztery dni przed rozpoczęciem "Wielkiej Akcji" likwidacyjnej getta warszawskiego, w Domu Sierot Janusza Korczaka odbyło się ostatnie przedstawienie teatralne w dogorywającym getcie. Dziecięca inscenizacja dramatu Rabindranatha Tagorego "Poczta" była dla Korczaka symbolicznym pożegnaniem z życiem.


Korczak jeden z pierwszych traktował dziecko jako istotę duchową i w pełni zdolną do głębokiego przeżywania własnej egzystencji. Uważał, że dorośli mają obowiązek świadomego pokierowania rozwojem duchowym i wychowaniem dziecka nawet w sytuacjach ekstremalnych. Doktor zawsze podkreślał, że dziecko ma prawo do świadomego cierpienia, chorowania, umierania. Nauką umierania miała się stać inscenizacja utworu dramatycznego Tagorego z 1913 r.


"Poczta" (Daakghar) to baśń filozoficzna o poszukiwaniu wewnętrznej wolności, przyjaźni i samotności oraz o pogodzeniu się ze śmiercią. Opowiada o chorym chłopcu Amalu, który nie może opuszczać swojego pokoju. W odosobnieniu fantazjuje na temat świata, który obserwuje jedynie przez okno. Dzięki własnej wyobraźni komunikuje się z innymi ludźmi, od których izoluje go ciężka choroba. Amal znosi swój los z dziecięcą pogodą ducha. Potrafi kochać, okazywać przyjaźń, dobro i radość nawet w obliczu śmierci. Jest oświecony, gotowy na spotkanie z nieśmiertelnością.


Zdaniem niektórych ekspertów Korczak nieprzypadkowo wybrał utwór Tagorego. Jego dzieła były zakazane przez nazistów (przeciwny wystawieniu "Poczty", z obawy przed represjami władz hitlerowskich, był też w getcie Zarząd i Komisja Dochodów Towarzystwa "Pomoc dla Sierot"). Poza tym Korczak czuł z indyjskim myślicielem pokrewieństwo duchowe. W swoim "Pamiętniku" opisał sen, w którym spotkał się z Tagorem w scenerii egzotycznych Indii. Od jakiegoś czasu interesował się oryginalnymi i nowatorskimi pracami pedagogicznymi słynnego Hindusa, m.in. jego głośną "specyfiką procesu wychowania". Wiele spośród idei Korczaka i Tagorego ma charakter pokrewny.


Sztuka miała premierę 18 lipca. Kilka dni później, 22 lipca, w dzień 63. lub 64. urodzin Starego Doktora (jego ojciec zaniedbał wyrobienia metryki, Korczak nie znał roku swojego urodzenia) rozpoczęła się w getcie wielka akcja wywózki mieszkańców do komór gazowych Treblinki. 23 lipca prezes Judenratu warszawskiego getta Adam Czerniaków popełnił samobójstwo, połykając cyjanek, po tym, jak Niemcy próbowali wymusić na nim zgodę na wywiezienie sierocińców. Korczak, choć świadomy, jaki los czeka jego wychowanków, w tych ostatnich dniach dbał o to, aby zajęcia w Domu Sierot toczyły się wedle zwykłego planu. Wydaje się, że miał mimo wszystko jakąś nadzieję - wiadomo, że 2 sierpnia starał się o przydział węgla dla sierocińca na zimę.


W ostatnich miesiącach życia, od maja do sierpnia 1942 r., Korczak prowadził pamiętnik, w którym opisał swoje życie i doświadczenie życia w getcie. W ostatnim zapisku z 4 sierpnia zastanawia się, czy jego głowa w oknie jest dobrym celem dla niemieckiego wartownika po drugiej stronie ulicy. Nie wiadomo, czy mieszkańcy Domu Sierot ruszyli w drogę na Umschlagplatz 5 czy 6 sierpnia. 5 sierpnia wysiedlono inne sierocińce z getta, ale przyjęto, opierając się na diariuszu Abrahama Lewina, że Dom Sierot wysiedlono dzień później. Wiadomo jednak, że 5 sierpnia 1942 r. świeciło słońce, a dzień później padał deszcz. Wszyscy świadkowie pochodu Korczaka z dziećmi na Umschlagplatz zapamiętali, że panował obezwładniający upał, więc Joanna Olczak-Ronikier, autorka biografii Korczaka, skłonna jest przyjąć, że działo się to 5 sierpnia.


Krąży niepotwierdzona opowieść, że Korczak, tuż przed wejściem do wagonów, został rozpoznany przez Niemców i że proponowano mu ocalenie pod warunkiem, że zostawi dzieci, a on odmówił. "Stał się personifikacją bohaterstwa, chociaż na pewno nie czuł się bohaterem. Uważał, że wypełnia swój obowiązek, podobnie jak setki ludzi w getcie, zwłaszcza lekarzy i pedagogów odpowiedzialnych za los innych" - pisze Olczak-Ronikier. Zapamiętano poświęcenie Korczaka, ale podobnie zachowali się inni. Swoich wychowanków nie opuścili w drodze do komór gazowych m.in. współpracownica Korczaka Stefania Wilczyńska, Aron Koniński z internatu na Mylnej, nieznana z imienia pani Broniatowska z internatu dla dziewcząt i wielu innych ludzi, z których większość miała możliwość szukania dla siebie ratunku.


Przyjmuje się, że Korczak, Stefania Wilczyńska i ich wychowankowie zginęli w Treblince 6 sierpnia 1942 r. Ale i to nie jest pewne. Niektórzy badacze sądzą, że Korczak był zbyt chory i słaby, aby przeżyć transport do obozu zagłady, i zmarł w wagonie pociągu wiozącego ich do Treblinki.


Prof. Leociak ocenia, że zły stan zdrowia Korczaka mógł sprawić, że nie zniósł on trudów podróży. "Trzeba pamiętać, że była to wielogodzinna gehenna jazdy w wagonie zapełnionym do niemożliwości, gdzie przebywało nawet 150 osób. Podłoga była wysypana niegaszonym wapnem, na którą ludzie załatwiali swoje potrzeby fizjologiczne; +wszystko się gotowało+. W każdym wagonie, który dojeżdżał do Treblinki były trupy. Wielu ludzi próbowało się ratować, wyskakiwać z wagonów; część z nich zastrzelili strażnicy ukraińscy znajdujący się na dachach pociągów" - wyjaśnił.


W marcu 2015 r. Sąd Rejonowy Lublin-Zachód uznał, że Janusz Korczak zmarł 7 sierpnia 1942 r. w obozie zagłady w Treblince. O ustalenie tej daty wniosła Fundacja Nowoczesna Polska. Od daty tej zależy, jak długo dzieła Korczaka są chronione prawem autorskim. Sąd uchylił obowiązujące dotychczas postanowienie Sądu Powiatowego w Lublinie z 30 listopada 1954 r., który nie ustalił daty śmierci, ale uznał Henryka Goldszmita za zmarłego z dniem 9 maja 1946 r. (datę tę - rok od zakończenia II wojny światowej - ówczesne sądy wyznaczały jako datę uznania danej osoby za zmarłą, jeśli nie dało się ustalić dokładnej daty śmierci osoby podczas wojny).


Janusz Korczak (Henryk Goldszmit, ps. Stary Doktor lub Pan Doktor) - lekarz, działacz społeczny, wychowawca, pedagog, myśliciel - urodził się 22 lipca 1878 lub 1879 r. w Warszawie, w zamożnej, zasymilowanej rodzinie żydowskiej.


Od 1905 r. pracował w Szpitalu dla Dzieci im. Bersohnów i Baumanów w Warszawie, kierował Domem Sierot dla dzieci żydowskich, który istniał od 1912 do 1942 r. Współtworzył Nasz Dom dla dzieci polskich. Poczuwał się do podwójnej przynależności kulturowej i narodowej, jako Żyd Polak działał w obrębie obu społeczności i na rzecz ich zbliżenia.


Pozostawił po sobie bogatą spuściznę literacką. Swoje poglądy na temat pedagogiki zawarł przede wszystkim w dziełach "Jak kochać dziecko", "Prawo dziecka do szacunku" i "Momenty wychowawcze".


Wśród jego utworów skierowanych do dzieci najbardziej znane to: "Król Maciuś Pierwszy", "Król Maciuś na bezludnej wyspie", "Bankructwo małego Dżeka", "Kajtuś czarodziej" i "Kiedy znów będę mały".


Był ponadto autorem powieści o tematyce społecznej takich jak "Dzieci ulicy" oraz "Dziecko salonu", a także innych utworów, m.in. "Koszałki-opałki", "Sam na sam z Bogiem" oraz dramatów, z których zachował się tylko jeden: "Senat szaleńców", wystawiony w Teatrze Ateneum przez Stefana Jaracza w 1931 r.

Zobacz także

2022-09-23, godz. 10:02 23 września 1944 r. upadł przyczółek czerniakowski 78 lat temu upadł przyczółek czerniakowski. Niemcy zamordowali ponad 200 rannych oraz łączniczki i sanitariuszki wzięte do niewoli. Jedną z ofiar zbrodniarzy… » więcej 2022-09-23, godz. 09:04 100 lat temu Sejm Ustawodawczy podjął decyzję o budowie portu w Gdyni 100 lat temu, 23 września 1922 r. Sejm przyjął ustawę upoważniającą rząd do budowy portu morskiego w Gdyni. W ciągu kilkunastu lat rybacka osada przekształciła… » więcej 2022-09-23, godz. 08:00 Kalendarium historyczne na dziś 23 września.. » więcej 2022-09-22, godz. 12:03 Nie żyje ocalały z Holokaustu Edward Mosberg [FILM] W wieku 96 lat zmarł Edward Mosberg, polski Żyd ocalony z Holokaustu, zaangażowany w rozwijaniu polsko-żydowskiego dialogu. Informację o śmierci Mosberga… » więcej 2022-09-22, godz. 11:00 22 września 1944 r. Niemcy ostrzelali łodzie z rannymi płynące na Pragę 78 lat temu Niemcy zaatakowali dwa obsadzone przez powstańców budynki na Przyczółku Czerniakowskim przy ul. Solec i Wilanowskiej. Ostrzelali także łodzie… » więcej 2022-09-22, godz. 10:01 Otwarcie nowego Muzeum Bitwy pod Grunwaldem Muzeum Bitwy pod Grunwaldem wpisuje się w politykę muzealną ostatnich lat; obecnie realizujemy ok. 300 instytucji pamięci, instytucji muzealnych - mówił… » więcej 2022-09-22, godz. 09:00 Zmarł Stanisław Wawerczyk, żołnierz podziemia antykomunistycznego Zmarł Stanisław Wawerczyk ps. "Kogut", żołnierz zgrupowania NSZ Henryka Flamego „Bartka”, największej grupy podziemia antykomunistycznego na Podbeskidziu… » więcej 2022-09-22, godz. 08:00 Kalendarium historyczne na dziś 22 września.. » więcej 2022-09-21, godz. 12:00 Zapraszamy na dzisiejszą audycję "Tak Było Naprawdę" Zapraszamy na audycję "Tak Było Naprawdę", tj. środa 21.09 o godz. 22:05, na antenie głównej Radia Opole. » więcej 2022-09-21, godz. 11:00 Środy w Instytucie Śląskim Zapraszamy na otwarte spotkanie z cyklu Środy w Instytucie Śląskim, już dzisiaj w Instytucie Śląskim. Mgr Ewa Golec przedstawi Bibliografię Państwowego… » więcej
34567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »