Radio Opole » Rewiry kultury » Artykuły

Artykuły

2018-04-07, 22:10

Jak wygląda „Maksymalnie udana egzystencja?” [43. OKT, RECENZJA SPEKTAKLU]

"Tajny Dziennik" M. Bałoszewskiego z Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy [fot. archiwum organizatora]
"Tajny Dziennik" M. Bałoszewskiego z Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy [fot. archiwum organizatora]
Mieszkanie nie wygląda inaczej od tysięcy innych podobnych, na innych piętrach w innych blokach, gdyby nie jeden szczegół... wyróżniają je wszędzie stojące dewocjonalia łączące w sobie inne religie obok tej dominującej nad rzeką przepływającą tuż obok.więcej »
2018-04-07, 21:53

„We mgle i w oparach” [43. OKT, RECENZJA SPEKTAKLU]

Zdjęcie ze spektaklu „Słowo o Jakóbie Szeli” [fot. źródło: materiały ze strony Teatru im. Jana Kochanowskiego, http://teatropole.pl/slowo-o-jakobie-szeli/]
Zdjęcie ze spektaklu „Słowo o Jakóbie Szeli” [fot. źródło: materiały ze strony Teatru im. Jana Kochanowskiego, http://teatropole.pl/slowo-o-jakobie-szeli/]
Nie łatwa to sztuka przenieść poemat na scenę. Nie każdemu się to udaje i nie każdy znajdzie drogę biegnącą z poematu przez aktorów, by dotrzeć do widowni. „Słowo o Jakóbie Szeli” Brunona Jasieńskiego, zrealizowane w Teatrze Śląskim w Katowicach, taką drogę gdzieś zagubiło. Nie było to trudne, bo pola szerokie wokół, historia odległa, język stylizowany na ludową przyśpiewkę, droga gruntowa po deszczach, z wertepami i na dodatek niknie gdzieś w gąszczu słów i znaczeń.więcej »
2018-04-07, 21:43

„Zapuszczanie węża lubelskiego” [43. OKT, RECENZJA SPEKTAKLU]

"Sposób na Alcybiadesa" [fot. archiwum Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie]
"Sposób na Alcybiadesa" [fot. archiwum Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie]
Wydawać by się mogło, że to było dawno dawno temu, szczególnie z perspektywy tych, urodzonych w XXI wieku. Piotr Ratajczak z aktorami lubelskiego Teatru im. Juliusza Osterwy postanowił udowodnić, że po paru stylistycznych i gramatycznych zmianach, szkolna lektura jest w stanie zainteresować tych, którzy na dźwięk „lektura” dostają dreszczy.więcej »
2018-03-09, 11:27

Teatralna uczta na antenie Radia Opole. "Wesele - ja to czuję, ja to słyszę...” - posłuchaj!

Słuchowisko "Wesele - ja to czuję, ja to słyszę” od 16 do 29 marca na antenie Radia Opole [fot. Barbara Więcek]
Słuchowisko "Wesele - ja to czuję, ja to słyszę” od 16 do 29 marca na antenie Radia Opole [fot. Barbara Więcek]
Prawdziwy majstersztyk produkcji, aktorstwa i radiowej finezji. Adaptacja sztuki Stanisława Wyspiańskiego „Wesele” w 10 radiowych odsłonach została zaprezentowana w Radiu Opole.


W słuchowisku udział wzięli m.in. wybitni artyści scen krakowskich: Anna Polony, Jerzy Trela i Jan Nowicki, ale też opolanka Grażyna Misiorowska.

Premierowe odcinki prezentowaliśmy od 16 do 29 marca w „Rewirach Kultury” (powtórki w audycji „Ona i On”). Zapraszamy do słuchania!
więcej »
2018-03-05, 00:00

Kazimiera Iłłakowiczówna w opowieści Joanny Kuciel-Frydryszak

Joanna Kuciel-Frydryszak [Agnieszka Lubczańska]
Joanna Kuciel-Frydryszak [Agnieszka Lubczańska]
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Joanną Kuciel-Frydryszak
Kazimiera Iłłakowiczówna to wyjątkowa postać polskiej kultury. Poetka, prozaik, dramaturg i tłumaczka, która była żywym świadkiem najważniejszych wydarzeń historycznych.

Justyna Dziedzic pytała biografkę o powody opisania życia Kazimiery Iłłakowiczówny. - Ja wybrałam tą postać dla siebie, z tego powodu że wydawała mi się ciekawa, a potem okazała się jeszcze ciekawsza (…) wiele pokazuje aspektów jej życie i koleje dramatyczne, ale jednak nie wszystko udało mi się poznać. Kazimiera Iłłakowiczówna robiła wszystko aby pewnych kart nie odkryć. – dodaje Joanna Kuciel-Frydryszak.

- W XX wieku ludzie byli bardziej powściągliwi niż teraz. Inny był styl komunikowania się, nie było facebooka i Internetu. Świat był inny. Zwłaszcza w przypadku tak kulturalnej inteligentki. Wychowanej przez arystokratkę na ziemiańskim dworze. Iłłakowiczówna miała nienaganne maniery i to pomogło jej zdobyć pracę u Marszałka Piłsudskiego. Nie maiła zamiaru obnosić się ze swoimi słabymi stronami – dodaje autorka.
2018-02-26, 19:25

Władysław Broniewski i Julian Tuwim w opowieści biografisty Mariusza Urbanka

Władysław Broniewski, Julian Tuwim [arch. Wikipedia]
Władysław Broniewski, Julian Tuwim [arch. Wikipedia]
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Mariuszem Urbankiem o Władysławie Borniewskim
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Mariuszem Urbankiem o Julianie Tuwimie
Władysław Broniewski to postać wieloznaczna i barwna. Życie poety, tłumacza, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej opisał Mariusz Urbanek.

Justyna Dziedzic pytała autora o wiele wątków biograficznych, również o miłość - Każdy prawdziwy poeta był człowiekiem kochliwym. Kochał i był kochany. Kochał tak jak to robią poeci, czyli pisał dla wybranek swojego serca wiersze. Rozbił to w sposób taki, który u Pań może budzić oburzenie. Ten sam wiersz, który uważał za szczególnie udany, wysyłał bowiem do kilku dam i zwykle okazywało się to skuteczne u większości z nich. Korzystał z tego. – mówi autor biografii o Bronisławie Broniewskim.

Wiele decyzji, także ta o powrocie 1945 roku do Polski była w dużej mierze spowodowana miłością. On wracał przede wszystkim do ukochanej kobiety. Do najważniejszej zaraz po córce Ance, bo nie ma wątpliwości że ona była tą jedyną w jego życiu. Niemniej wracał też do miłości męsko-damskiej do Marii Zarębińskiej.- mówi Mariusz Urbanek.

Justyna Dziedzic rozmawiała z biografem również o innym autorze, któremu poświęcił książkę. Poeta, autor wodewili, skeczy, tekstów piosenek i librett operowych, Julian Tuwim - Chciałby, aby mówić i myśleć o nim poeta. To było w rozumieniu Tuwima dla niego najwyższa jakość. Jeśli ktoś był poetą, to na dzień dobry miał u Tuwima taryfę ulgową i dobre traktowanie i podziw. Poeci to szczególny rodzaj ludzi. – mówi Mariusz Urbanek.

- Historia adopcji była ciekawa i charakterystyczna dla postaci Tuwima. On poślubiając Stefanię, miłość swojego życia i muzę swojej twórczości zdecydowali wspólnie, ze nie będą mieli dzieci. Powodem tego była obawa, ze słaba i chorowita żona może tego nie przeżyć. Nie mieli dzieci, zdecydowali się na to bardzo późno. Dwa lata po II wojnie światowej, kiedy Tuwim był już mocno po pięćdziesiątce, Pani Stefania też. To był taki rodzaj ekspiacji, zadośćuczynienia, spłaty długu. Tuwim miał bowiem ogromny kompleks, ze nie był w czasie wojny z Polakami, nie był z Żydami. Nie był i z jednym i z drugim narodem, z którym czuł więź - dodaje autor książki o Tuwimie.
2018-02-22, 10:00

Julian Kornhauser - przedstawiciel poetyckiej Nowej Fali

Julian Kornhauser [materiały Galerii Zamostek arch. MBP w Opolu]
Julian Kornhauser [materiały Galerii Zamostek arch. MBP w Opolu]
Posluchaj rozmowy Justyny Dziedzic o Julianie Kornhauerze
Bohaterem Rewirów Kultury był poeta, prozaik, krytyk literacki, tłumacz literatury serbo-chorwackiej, profesor Julian Kornhauser.

Na temat twórczości Juliana Kornhausera Justyna Dziedzic rozmawiała z profesorem Piotrem Śliwińskim. To jeden z najwybitniejszych znawców polskiej poezji współczesnej, historyk, krytyk literatury. Spogląda na twórczość tego poety z szerokiej perspektywy. - On szybko dojrzewał. W 1974 roku ukazuje się wspólna książka Konrhausera i Zagajewskiego „Świat nieprzedstawiony”. Jedna z najważniejszych książek krytyczno-literackich po wojnie w Polsce. Ona jest tyleż dziełem młodości nieco szalonej, zaopatrzonej w abstrakcie i rozmaite idee, pragnącej coś zaprogramować i wierzącej, że można ten program przenieść do rzeczywistości bezwzględnej i nieempatycznej. – mówi Profesor.

Justyna Dziedzic pytała profesora o różne konteksty powstawania tej poezji. Piękna rozmowa o twórczości Kornhausera pozwoliła również na analizę ruchu kontestacji przeciw komunistycznej władzy oraz przedstawienie poetyckiej Nowej Fali z lat 70.
2018-03-22, 00:00

Dorota Kędzierzawska o swoich mistrzach, bohaterach, wspomnieniach

Akhmed Sardalov (Liapa), Jewgienij Ryba (Waśka) i Oleg Ryba (Pietia) [fot. Kid Film, "Jutro będzie lepiej"]
Akhmed Sardalov (Liapa), Jewgienij Ryba (Waśka) i Oleg Ryba (Pietia) [fot. Kid Film, "Jutro będzie lepiej"]
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Danutą Kedzierzawską
Dorota Kędzierzwska to reżyserka i scenarzystka, której filmy tj. „Pora umierać”, „Wrony” , „Jutro będzie lepiej” były szeroko dyskutowane.

Justyna Dziedzic pytała reżyserkę o to jak podchodzi do materiału filmowego. - Staram się uciekać od analizowania i teoretyzowania. Wydaje mi się że każdy ma swoją drogę w dojściu do tego co chce przekazać i w jaki sposób na ekranie. W momencie, w którym będę za bardzo chciała się dowiedzieć czegoś i o sobie, włożyć w pewne schematy, klatki, wszystko uporządkować to wtedy mogłabym stracić pewną świeżość. Ja bardziej emocjonalnie staram się szykować do filmu. To nie jest tak, że mniej wiem o swoich bohaterach ale inaczej. – dodaje Kędzierzawska.

Reżyserka pochodzi z twórczej rodziny. - Mama pracowała w Se-ma-forze od samego początku do samego końca. Międzyczasie pałętałam się w telewizji, bo niektóre filmy były produkcją telewizyjną, ale robione były w Se-ma-forze. Se-ma-for jako taki nie odegrał pewnie w moim życiu aż takiej roli. Był związek z moją mamą i bycie na planie. Najważniejszy był sam klimat i to jak ludzie przeżywali zrobienie najdrobniejszego filmu, wydawałoby się błahego. Od kierownika produkcji, po panią księgową i potem wszystkich ludzi na planie. To było niesamowite i do takiego klimatu bardzo tęsknię. Teraz nie często udaje się to przywrócić. – dodaje reżyserka.
2018-02-06, 21:00

Andrzej Wajda i Krystyna Zachwatowicz - małżeństwo z twórczym rodowodem

O Andrzeju Wajdzie i Krystynie Zachwatowicz z Witoldem Beresiem i Krzysztofem Burnetko
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Witoldem Beresiem i Krzysztofem Burnetko
Książka "Andrzej i Krystyna. Późne obowiązki" to opowieść o najbardziej twórczym małżeństwie w Polsce. Witold Bereś i Krzysztof Burnetko opowiadają historię życia obojga - wielkiego filmowca i wybitnej artystki. W książce kreślą pieczołowitą historię ich pracy, pasji oraz relacji.

- To jest przykład doskonałego związku dwóch połówek mózgu. Oczywiście Andrzej Wajda jest tą osobą, która stała się bardziej widoczna. Byliśmy świadkami, jak oni pracują. On naprawdę odbijał się ze swoimi pomysłami, w dobrym tego słowa znaczeniu, takim twórczym od pani Krystyny. Była też miernikiem - nie chcę powiedzieć przyzwoitości, bo Andrzej Wajda był człowiekiem przyzwoitym, ale świata wartości - mówi Witold Bereś.

Krzysztof Brunetko dodaje: Oni zawsze potrafili, nawet z ostrych sporów, niemalże z konfliktów, stworzyć coś nowego, wymyślić jakąś nową fajną rzecz. Wajda skupiał się na detalach, był wizjonerem kina, patrzył obrazami na świat na rzeczywistość, a równocześnie bardzo ważne były dla niego właśnie detale.
2018-03-05, 00:00

Moda w PRL i polscy projektanci - opowiada Aleksandra Boćkowska

Moda w PRL [fot. Okładka książki i arch. Justyna Dziedzic]
Moda w PRL [fot. Okładka książki i arch. Justyna Dziedzic]
Posłuchaj rozmowy Justyny Dziedzic z Aleksandrą Bockowską
Rozkloszowane spódnice z siatek na muchy, kurtki z demobilu, ortaliony i niezawodne dżinsy. To tylko niektóre trendy na polskich szarych ulicach w czasach PRL. Właśnie wtedy moda miała znaczenie i z sentymentem wspominana jest przez tych, którzy mimo trudu próbowali oryginalnie wyglądać. O wielu modowych aspektach tamtych czasów napisała Aleksandra Boćkowska.

Justyna Dziedzic pytała autorkę książki „To nie są moje wielbłądy. O modzie w PRL” dlaczego we wspomnieniach tamten czas wielu ludziom kojarzy się właśnie z odzieżą.
- Ubrania w PRL-u odgrywały szczególną rolę, ponieważ trudno było ubrać się modnie idąc do sklepu. Trzeba było się trochę napracować. Samemu uszyć, gdzieś poszukać, mieć znajomego za granicą, który przysyła paczki, mieć znakomitą krawcową, znaleźć wykroje, materiały. Kosztowało to dużo wysiłku i właśnie przez ten wniesiony trud te ubrania zostały na długo w pamięci. To główna przyczyna tego sentymentu. – mówi Aleksandra Boćkowska.

- Na pewno nie chciałam pisać umownie mówiąc o saturatorach i ćmielowskiej porcelanie. Jest tak z PRL-em, że oczywiście parę ważnych rzeczy wydarzyło się w designie, modzie, prasie. Przeszło do historii i wydaje się że to dominowało. Tak jednak nie było w polskich domach i szafach. Jedna z moich bohaterek mówi, że PRL to nie były saturatory, ale system opresji. Ona była ciężko doświadczona przez ten system. Mnie bardzo zależało żeby pokazać nie tylko ubrania i stanie w kolejkach, o czym się dużo opowiada ale pokazać bardzo wyraźnie tło systemu. – opowiada o swojej książce autorka.
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »