Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2018-03-14, 08:20

Neil Young ujawnia szczegóły związane z koncertowym wydawnictwem ‘Tonight’s the Night Live’.

Koncert - Mainz 28.07. 2014 [fot. Takashiro Kyono/flickr.com]
Koncert - Mainz 28.07. 2014 [fot. Takashiro Kyono/flickr.com]
Jedna z najbardziej oczekiwanych produkcji live i to nie tylko wśród fanów znakomitego muzyka jest rejestracją występów Neila Younga, które miały miejsce od 20 do 22 września 1973 roku w Roxy Theatre w Los Angeles.

Planowane jako dwupłytowe limitowane wydawnictwo najpewniej bardzo szybko zyska sporą wartość kolekcjonerską, a to dlatego, że w oryginalnej przygotowanej przez Younga formie razem ze zdjęciami z tamtych pamiętnych występów będzie sprzedawane jedynie w trakcie dorocznego Record Store Day 21 kwietnia.

Ci, którzy nie zdążą 'załapać się' na kolekcjonerską transzę, będą musieli zadowolić się standardowym winylem lub kompaktem, które trafią do sprzedaży 24 kwietnia.

We wrześniu 1973 roku Neil Young występował z zespołem Santa Monica Flyers, który otwierał jego występy, a w Roxy Theatre zarejestrowano wtedy 9 utworów, które stanowiły podstawową część jego osławionej produkcji studyjnej ‘Tonight’s the Night.’

Co ciekawe, Neil Young zarejestrował w studiu prawie wszystkie nagrania podczas jednej sesji 26 sierpnia 1973 roku, ale na płycie studyjnej te nagrania ukazały się nakładem Reprise dopiero w 1975 roku.

Płyta dostała się na 25. miejsce wśród 200 najlepszych produkcji uwzględnionych wtedy przez amerykański tygodnik Billboard, ale w 2003 roku Rolling Stone umieścił ją na 331 miejscu wśród 500 najważniejszych płyt wszech czasów.

W jednym w wywiadów Neil Young przyznał, że koncerty w Roxy Theatre były dla wszystkich muzyków niezwykłą frajdą, gdyż praktycznie wszystkie nagrania mieli już dokładnie przećwiczone miesiąc wcześniej w studiu.

– Najzwyklej w świecie zagraliśmy cały set jak w transie od początku do końca w takiej kolejności jak planowana na płytę. Miałem wrażenie, że zgrabnie to wypadło – wspomina Young.

‘Tonight’s the Night Live’ jednak dopiero teraz doczeka się premiery i może być jedną z bardziej cenionych oficjalnych koncertówek amerykańskich artystów w historii muzyki rockowej.

Nie warto chyba zestawiać tego z materiałem studyjnym, a lepiej chyba potraktować te produkcję jako ‘zdjęcie na żywo’ najlepszego okresu Younga i cieszyć się, że trafia to do nas w końcu tak profesjonalnie przygotowane.

Dla wielu z nas to będzie powrót do 'złotej' koncertowo dekady muzycznej w Ameryce i pewnie przy tej okazji sięgniemy po inne wydawnictwa z tamtego okresu - so tonite is the nite!
2018-03-11, 09:34

Honory dla Bon Jovi - podczas ceremonii w Cleveland zagrają w oryginalnym składzie

[Fot.Robert McGoldrick/flickr.com] Hyde Park London 05.07.2013
[Fot.Robert McGoldrick/flickr.com] Hyde Park London 05.07.2013
Podczas wprowadzenia Bon Jovi do rock'and'rollowego hallu sławy 14 kwietnia w Cleveland grupa ma zagrać w oryginalnym składzie. Po długiej przerwie wystąpią na scenie także Alec John Such oraz Richie Sambora i wykonają wspólnie kilka nagrań najprawdopodobniej z początkowego okresu działalności.

Grający na basie Alec John Such opuścił zespół w 1993 r., a gitarzysta Richie Sambora zdecydował się na niezależne muzyczne wojaże w 2013 roku.

Teraz połączą siły jak za starych najlepszych czasów dołączając do Jona Bon Joviego, perkusisty Tico Torresa oraz klawiszowca Davida Bryana.

W wywiadzie dla Billboardu Torres powiedział:

- Ucieszyłem się niezmiernie, kiedy usłyszałem w moim telefonie głos Aleca. Mamy za sobą kawał fajnej muzycznej historii ważnej dla nas, ale także dla fanów, którzy przez lata towarzyszyli nam na koncertach. Jestem podekscytowany, że zagramy razem.

Amerykański zespół od powstania w 1983 roku wydał 13 płyt studyjnych, a Bon Jovi, Torres i Bryan są aktualnie w trasie promującej wydany przed dwoma laty album "This House Is Not For Sale”.

Wydali też ostatnio trochę nowego materiału niejako równolegle do koncertów, a singiel "When We Were Us" - "Kiedy byliśmy sobą" podobno został zainspirowany właśnie ceremonią wprowadzenia grupy do zaszczytnego grona wykonawców, którzy mieli swój udział w kształtowaniu "światowej historii rocka".

Usłyszawszy informację o honorach dla zespołu, Jon Bon Jovi nie krył satysfakcji:
- Nie posiadam się ze szczęścia, jestem dumny i pełen pokory za to, że nasz dorobek został tak doceniony.

W ciągu ostatnich 12 miesięcy, kiedy analizowano dorobek innych do tego zaszczytnego wyróżnienia, w pokonanym polu Bon Jovi pozostawili m.in. Radiohead, Kate Bush, Depeche Mode, Eurythmics oraz Judas Priest, także powodów do dumy rzeczywiście jest sporo.

Organizowana po raz 33. ceremonia odbędzie się 14 kwietnia w Public Auditorium w Cleveland w stanie Ohio. Czy w oryginalnym składzie Bon Jovi zdecydują się na większą współpracę, nie wiadomo.
2018-03-06, 07:59

Kiedy nowa płyta Muse? Na razie jest "Thought Contagion"

Muse - Thought Contagion [Official Music Video]
W nadawanym przez Apple Music programie Beats One u Matta Wilkinsona zespół potwierdził, że prace nad nowym krążkiem już trwają. Do rozgłośni radiowych trafiło zwiastujące wydawnictwo nagranie "Thought Contagion".

Lider zespołu Matt Bellamy wyjaśnia, że z ideą bliżej nieokreślonego zarażania się myślą (Thought Contagion) spotkał się w książce Richarda Dawkinsa.

- Idea funkcjonuje zupełnie tak samo jak wirus, potrafi się bardzo dobrze rozprzestrzeniać. Jeśli spędzisz kilka godzin oglądając wiadomości w amerykańskiej telewizji, dochodzisz do wniosku, że wszystko można atrakcyjnie opakować i sprzedać.

- Przekaz nasyca cię, ale może mieć niewiele wspólnego z rzeczywistością i zostajesz zarażony gotowym, wymyślonym przez kogoś obrazem świata.

- Nagrywamy już nowe rzeczy - potwierdził perkusista Dominic Howard - trudno powiedzieć, kiedy to będzie gotowe, w planie maksimum jeszcze pod koniec roku, choć nie ma takiej pewności.

Warto przypomnieć, że w pierwszej połowie lutego Muse dostali nagrodę NME w kategorii najlepszy koncertowy headliner, a przyjmując statuetkę z rąk Farisa Badwana z grupy Horrors, Matthew Bellamy powiedział:

- Nagroda powinna trafić do Briana Johnsona, najlepszego rockowego wokalisty wszechczasów!

Perkusista Don Howard skorzystał z okazji, by wyrazić swój zachwyt młodszym pokoleniem wykonawców:

- Stormzy, Skepta, Haim - oni też powinni pomyśleć o przygotowaniu większych tras koncertowych, dlaczego jeszcze tego nie robią?

Wracając do bardzo bogatego w wojaże koncertowe 2017 roku, przypomnę tylko, że Muse dali wysoko oceniony występ na festiwalu Reading and Leeds, kapitalnie pokazali się na trasach w Ameryce, proponując zrealizowane ze sporym rozmachem koncerty w ramach imprezy Live Is Beautiful w Las Vegas oraz Lollapaloza w Chicago.

Trzeba tego pilnować, Bellamy i spółka to bardzo ważny element naszej "rzeczywistości muzycznej" i najczęściej też niezły komentarz do tego, co wokół nas...
2018-03-05, 08:40

John Lydon ogłosił trasę koncertową na 40-lecie Public Image Ltd

[Fot.flickr.com]
[Fot.flickr.com]
Legendarny zespół będzie można też zobaczyć na festiwalu w Jarocinie 15 lipca oraz dwa dni wcześniej w Pradze.

Mija właśnie 40 lat od wydania debiutu PiL zatytulowanego "First Issue" w 1978 roku i post-punkowa formacja chce o tym przypomnieć występami nie tylko w Europie, ale także Japonii.

Serię występów, w ramach której grupa zagra także w lecie, w Polsce opatrzono tytułem "The Public Image is Rotten" i rozpocznie się ona 30 maja w Bristol. Bilety są już dostępne w regularnej sprzedaży.

Jimmi Rotten odwiedził wraz z zespołem PiL Polskę w 2016 r., dając koncert 18 maja w Warszawie.

Grupa powstała z inicjatywy Johna Lydona, byłego wokalisty Sex Pistols, ma na swoim koncie 10 płyt studyjnych o dość zróżnicowanym poziomie sentymentu do korzeni punk rocka, ale samo brzmienie wokalu oraz charakterystyczne garażowe aranżacje, zwłaszcza na koncertach, pozwalają przenieść się w czasie do pierwszej połowy lat 70., kiedy ujawnił się chyba najprawdziwszy manifest młodego pokolenia na Wyspach.

"Przegrzany pracą" i współtworzony przez byłego gitarzystę The Clash - Keitha Levene'a oraz basisty Jaha Wobble'a zespół odwiesił rękawice na kołek w 1993 roku, a do koncertów wrócili dopiero wiele lat po wystudzeniu się "brit popu', w 2009 roku.

Grupa potwierdziła też wydanie w tym roku specjalnej "jubileuszowej" kompilacji swoich dokonań, czemu będzie towarzyszyć pokazany już na festiwalu Tribeca w Nowym Jorku film dokumentalny ilustrujący najważniejsze momenty ich działalności.
2018-03-01, 20:54

Rolling Stones wystąpią 8 lipca na PGE Narodowym

[Fot.flickr/com)
[Fot.flickr/com)
Sprzedaż biletów na koncert w ramach trasy 'Stones-No Filter' rozpoczyna się w piątek (02.03). Ceny nie należą do najniższych, ale w końcu mamy do czynienia z jednym z najbardziej rozpoznawalnych zespołów rockowych świata.

Mick Jagger wyginający się w takt 'Satisfaction'.....bezcenne, a przede wszystkim Stonesi to jeden z tych zespołów , który przygotowuje profesjonalne koncerty bez względu na to, w jakim kraju grają.

Pozostaje mieć nadzieję, że na PGE Narodowym będzie ekipa, która zminimalizuje 'średnio obiecującą' akustykę ogromnego obiektu i to co najważniejszego w ostatnich pięciu dekadach rocka zabrzmi jak należy.

Z drugiej strony mam wrażenie, że w gronie osób , które wyłożą kilka setek za bilet będzie sporo takich, które pojechałyby na spotkanie z Rolling Stones niezależnie od miejsca występu wszak zdajemy sobie sprawę , że kolejna okazja by mieć ich na wyciągnięcie ręki jeśli się w ogóle wydarzy to będzie już wielkim błogosławieństwem w kraju, który prawdziwie ich ukochał.

Pierwszy koncert w Polsce w Sali Kongresowej w 1967 roku był wizytą kogoś z innej planety, z miejsc, w których nosiło się oryginalne jeansy i miało całą masę płyt, dostęp do nagrań, które tamte nasze pokolenie 'łapało' w Radio Louxembourg . Było poczucie , że w Polsce od teraz będzie inaczej, nie było.

W gronie fanów Stonesów jest też myślę sporo takich osób , które w 1967 dopiero przychodziło na świat, ale kilkanaście lat później wrócili do początkowego repertuaru Jaggera, Richardsa , Wooda i Wattsa - do tak znaczących dla rocka płyt jak Sticky Fingers , It's Only Rock N Roll , czy Black And Blue.

Pewnie, że wydawane później Bridges To Babylon , Bigger Bang czy Blue And Lonesome z 2016 to już nie to, ale zawsze kiedy wydają long play musimy się choć orientować co na nim jest . To wynika z ogromnego szacunku, na który zasłużli sobie przez ponad 5 dekad obecności w naszej bliższej lub dalszej przestrzeni okazjonalnie tylko poddając się wymaganiom 'sprzedażowym' rynku.

W Polsce byli jeszcze dwukrotnie, w Chorzowie w 1998 roku i na warszawskim Służewcu w 2007 roku. To zawsze jest wydarzenie nie inaczej będzie tym razem i to nie zależnie od repertuaru jaki zagrają na Narodowym.

Trasa „Stones - No Filter” rozpocznie się 17 maja w Dublinie, potem zespół zawita do Wielkiej Brytanii, by zagrać w Londynie (dwukrotnie), Manchesterze, Edynburgu i Cardiff, a następnie w Berlinie, Marsylii, Stuttgarcie, Pradze oraz w Warszawie.

W grudniu 2016 roku trafił do sklepów 25 w oficjalnej dyskografii album Rolling Stones, wypełniony bluesowymi standardami "Blue and Lonesome'.
2018-02-25, 09:41

Wracają Tim Wheeler z zespołem Ash

Ash - Buzzkill
Pierwsze nagranie z wydawnictwa 'Islands' zatytułowane 'Buzzkill' jest już mocno pokazywane w europejskich rozgłośniach rockowych i to mimo 'mało parlamentarnych' słów , które się w nim pojawiają. Proszę wybaczyć, w szacunku do dotychczasowego dorobku Irlandczyków pokazujemy , w jakim miejscu są dziś i jakimi środkami chcą 'burzyć konwencję'.

Prace nad siódmą w oficjalnym katalogu płytą, która powstała w 3 lata od krążka 'Kablammo', zdecydowanie przyspieszyły jeszcze pod koniec zeszłego roku, a efekty zachwyciły promotorów w agencji wydawniczej Infectious Music.

- Kiedy nagrywaliśmy Buzzkill, nieźle się ubawiliśmy. Prosty osadzony na post punkowym schemacie numer, z dużą liczbą przekleństw, wiecie to zawsze miało niezłą jazdę u nastolatków - mówi lider pochodzącej z Irlandii grupy Tim Wheeler o pierwszym nagraniu.

- Mieliśmy nawet w latach '90 w Belfaście taką grupę o nazwie Buzzkill, strasznie mi się to podobało i od dawna chciałem też mieć tak zatytułowane nagranie - dodaje ustatkowany już dziś gentleman.

Trzeba wiedzieć, że w tym pierwszym nagraniu udzielają się wokalnie oryginalni członkowie uwielbianej przez nieżyjącego już niestety fenomenalnego prezentera BBC Johna Peela - grupy The Undertones: Damien O’Neill oraz Mickey Bradley.

- Widziałem ich jakiś czas temu na koncertach i pomyślałem, że ten nasz Buzzkill w napisanych przeze mnie partiach wokalnych jest bardzo podobny stylistycznie do pierwszych nagrań Undertones jeszcze z lat '70 i trzeba to jakoś uhonorować, więc zaprosiłem Damiena i Mickeya do współpracy. Nie trzeba ich było długo przekonywać - zaznacza Tim Wheeler.

Nowa płyta Ash trafi do sprzedaży 18 maja i jest zarazem powrotem do macierzystej wytwórni Irlandczyków - Infectious Records. Przypomnijmy, że Tim Wheeler jest autorem tak emblematycznych dla Ash rzeczy jak chociażby "Oh Yeah", "Shining Light", "Girl From Mars", "Kung Fu" oraz "Goldfinger".

Czy tym razem też uda się zaskoczyć czymś fanów? Pierwsze nagranie może nie przejść szczelnego sita cenzury m.in. w rozgłośniach radiowych.
2018-02-22, 13:28

Suede 25 lat od debiutu i niespodzianka dla fanów

Suede - Barriers (Rehearsal Room Video)
Suede ogłosili reedycję ich debiutanckiej płyty w 25-lecie od wydania, a pakiet opatrzony tytułem "Suede - Silver Edition" trafi do sprzedaży 30 marca.

Dostaniemy łącznie cztery kompakty, DVD, zawierające utwory ze stron B dotychczasowych singli, nagrania koncertowe oraz całkiem sporo niepublikowanych dotąd utworów z repertuaru grupy.

- Płyta jest nacechowana pewną naiwnością, ale ogólnie reprezentuje to, co osobiście cenię najbardziej - różnorodność formy, są solidne mocne wokale, jest trochę ckliwości, szeptów. To odzwierciedla to, jacy byliśmy i chyba wciąż jesteśmy: młodzi duchem, trochę aroganccy, ambitni, a przy tym tak dalecy od ideału - mówi lider Suede Brett Anderson.

Wśród nagrań zarejestrowanych na DVD dostaniemy dwa znakomite występy w programie telewizyjnym Top Of The Pops z 1992 i 1993 roku oraz utwory akustyczne zarejestrowane w programie Jools Holland Show 6 kwietnia 1993 roku w najwspanialszym okresie działalności zespołu.

Warto pamiętać, że założony cztery lata wcześniej w Londynie Suede grający alternatywnego rocka jest w zasadzie jednym z pionierów brit popu, tak mocno później wyeksponowanego przez Oasis, czy pochodzący z Liverpoolu Cast.

Wokalista Brett Anderson, gitarzysta Bernard Butler i reszta zespołu inspirowali się początkowo twórczością Davida Bowiego i The Smiths.

Pierwszy album, zatytułowany po prostu Suede, stał się dość sporym wydarzeniem na brytyjskim rynku muzycznym.

Podczas nagrywania drugiej płyty "Dog Man Star", doszło do kłótni między Andersonem a Butlerem, w związku z czym gitarzysta opuścił formację, stawiając pod dużym znakiem zapytania dalsze koncerty.

Jednak grupa nie rozpadła się i w 1996 roku wydała album Coming Up, który znów wskoczył do czołówki brytyjskich list przebojów.

W roku 1999 Suede zakończyli swoją czwartą studyjną płytę zatytułowaną "Head Music", lecz ta, choć osiągnęła wysoką sprzedaż, nie zdobyła takiego uznania jak poprzednie albumy.

W 2010 roku Suede reaktywowali się, by zagrać koncert charytatywny dla fundacji Teenage Cancer Trust. Po tym ruszyli w trasę, grając głównie swój stary materiał i odcinając trochę kupony od zdobytej wcześniej pozycji.

W marcu 2013 roku ukazał się szósty album grupy zatytułowany "Bloodsports", a w styczniu 2016 siódmy "Night Thoughts".

Fakt, że wracają do debiutu i znaleźli znakomity "jubileuszowy" pretekst, by to wydać w bogatszej formie zdaje się dowodzić, że energia pierwszej połowy lat 90. jest "long gone", a przyszłość "far from being bright".

Warto mieć ten zestaw u siebie na półce, warto mieć nadzieję, że coś się jeszcze wydarzy.
2018-02-20, 08:57

Wraca legenda brytyjskiej muzyki buntu The Damned

The Damned - Standing On The Edge Of Tomorrow [RADIOWY RADAR ROCKA]
Jedenasty w ich repertuarze krążek "Evil Spirits" jest już od jakiegoś czasu promowany utworem "Standing On The Edge Of Tomorrow" i trafi do sprzedaży 13 kwietnia.

Pochodzący z Londynu kwintet pokazał się ostatnio z nowymi pomysłami 10 lat temu na płycie "So, Who Is Paranoid", udowadniając, że - mimo faktu iż klimat pierwotnego punka lat 70. "is long gone" - to obecny na rynku od 1976 r. zespół ma coś do zaproponowania nowemu pokoleniu.

Nie mam jednak wątpliwości, że dla wzmocnienia przekazu trzeba sięgnąć do początkowego okresu ich działalności i tak znaczących dla rozwoju angielskiej muzyki buntu singli jak "Neat, Neat, Neat" czy "New Rose".

Warto dodać, że dystrybucją nowej płyty The Damned zajmie się agencja Search and Destroy / Spinefarm Records, a brzmienie utworów ustawiał fenomenalny Tony Visconti, przyjaciel i etatowy dźwiękowiec Davida Bowiego.

Sesja nagraniowa odbyła się w zeszłym roku w Brooklynie, a gitarzysta The Damned Captain Sensible powiedział po jej zakończeniu:

- Całkiem rozmyślnie nagraliśmy tę płytę w stylu retro, bardzo podobnie jak nasz debiutancki krążek "Damned Damned Damned" dla emblematycznej dla nurtu wytwórni Stif Records.

- Jest coś wyjątkowego w klimacie punka lat 70., a Tony Visconti jest znakomitym dźwiękowcem, który potrafi wyeksponować jego najważniejsze aspekty. Sesję zorganizowaliśmy bardzo tradycyjnie ze wszystkimi muzykami obecnymi w trakcie nagrań, to ma być maksymalnie naturalne - konkluduje Capitain Sensible.

Nagranie "Standing On The Edge Of Tomorrow" otworzy 10-nagraniową produkcję, a zespół zakończył właśnie (17.02) koncertem w Londynie krótką trasę po Wyspach Brytyjskich, w trakcie której przypomnieli się publiczności przede wszystkim w przedziale 50+.

Dziś to już nie ta siła, dziś streaming "producencko opakowanych" nagrań, które przede wszystkim muszą "dobrze wyglądać".

Cieszę się, że The Damned też funkcjonują i cały czas w samochodowej zmieniarce mam ''So, Who Is Paranoid' w prostej srebrnej okładce - potrafi nieźle, acz "trochę dekadencko" ustawić dzień.
2018-02-13, 07:51

Smashing Pumpkins nagrywają nową płytę pod okiem Ricka Rubina

The Smashing Pumpkins Shiny And Oh So Bright Tour 2018 [RADIOWY RADAR ROCKA]
Przed miesiącem Billy Corgan wrzucił do sieci wspólną fotkę z oryginalnymi członkami grupy Jamesem Iha i Jimmim Chamberlainem podczas pracy w studiu nagraniowym. Za kilka chwil mają podać szczegóły dotyczące trasy koncertowej.

Teraz w bardzo długim i emocjonalnym poście Billy Corgan wraca do swojej przeszłości, dodaje zdjęcie gdzieś z czasów sesji nagraniowych "Siamese Dream" albo "Mellon Coolie", cieszy się z powrotu do nagrań w oryginalnym składzie i przy obecności Ricka Rubina za konsoletą.

"- Miałem zwariowane życie. Solidnie pokręcone. Dziś żyjemy w czasach, w których sposób w jaki postrzegamy rzeczy w pewnym sensie ma większe znaczenie niż to jak one wyglądają w rzeczywistości - napisał Corgan.

- Gdybym nie dołączył zdjęcia, na którym Rick siedzi z nami w studiu i analizuje dżwięk, nie wiedzielibyście, że to fakt, że to się dzieje.

- Gdybym nierozważnie umieścił zdjęcie z igłą strzykawki wbitą w moje ramię z jakimś podpisem typu "Świat trzeba uporządkować, potrzebujemy pokoju" - pomyślelibyście - ten facet odjechał.

- Choć w strzykawce przecież mogą być witaminy, czy minerały pozwalające lepiej poradzić sobie z odmianą przewlekłej grypy, czyli rzeczywistość tak różna od tego co postrzegacie".

Przypomnę, że Billy Corgan wydał swoją drugą autorską płytę "Ogilala" w zeszłym roku, a sam Smashing Pumpkins od 1988 roku wydali 6 bardzo dobrze przyjętych płyt, aż do formalnego rozpadu w 2000 roku.

Później mieliśmy jeszcze różne inkarnacje z Jimmim Chamberlainem wracającym i odchodzącym z zespołu, a z czterech płyt wydanych w tym późniejszym okresie warto zapoznać się z produkcją "Monuments To An Elegy" z 2014 roku.

Teraz znów wracają mocniejsi i za kilka chwil mają podać szczegóły dotyczące trasy koncertowej. Czy będzie szansa zobaczyć ich na jakimś występie w Polsce?
2018-02-09, 08:31

Nowe nagranie Editors "Magazine" zapowiada long play "Violence".

Efekty ostatniej sesji nagraniowej charakterystycznie brzmiącej grupy poznamy 9 marca. Pochodzący z Birmingham zespół kazał czekać na to wydawnictwo 3 lata, a wydany w 2015 roku "In Dreams' z tak rozpoznawalnymi nagraniami jak "No Harm", "Marching Orders" oraz "Life Is A Fear" dotarł do piątego miejsca w zestawieniu sprzedaży na Wyspach Brytyjskich.

W ostatnim wywiadzie radiowym lider zespołu Tom Smith przyznał:
- Przy powstawaniu tej płyty mogliśmy liczyć na ogromną pomoc ze strony faceta znanego w branży jako Blanck Mass, który specjalizuje się w zaawansowanym brzmieniu elektronicznym, co w połączeniu z naszym charakterystycznym gitarowym brzemieniem dało w moim odczuciu bardzo dobry efekt.

- Motywem przewodnim tekstów staje się chyba potrzeba jakiejś łączności z drugim człowiekiem, zbudowania relacji, która pozwala przezwyciężyć przeciwności losu - dodaje Smith.

Przypomnę, że kwintet potwierdził wcześniej udział w koncercie upamiętniającym 40-lecie wydania pierwszego singla zespołu The Cure, co będzie mieć miejsce w Hyde Parku 7 lipca z udziałem m.in. takich wykonawców jak Interpol, Goldfrapp, Ride oraz kwintet Slowdive. Ten ostatni udzielał się też na ostatniej płycie Edytorów przed trzema laty.

Jubileuszowy koncert The Cure w Hyde Parku jest oczekiwany na wyspach z gigantycznym zainteresowaniem.

Nie mam wątpliwości, że 40-lecie działalności zechcą pokazać przypominając najważniejsze rzeczy z ich dorobku jak chociażby "Boys Don't Cry" (1979), "Close to Me" (1985), "In Between Days" (1985), "Lovesong" (1989), czy "Pictures of You" (1989).

Które z nagrań ich repertuaru zechcą wykonać Editors?
45678910
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »