Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2018-01-09, 07:45

Gorillaz mogą przedstawić w Gdyni już zupełnie nowe nagrania

Gorillaz - Garage Palace (Visualiser) [Radiowy Radar Rocka]
Jamie Hewlett potwierdza, że Gorillaz wydadzą w tym roku nową płytę. Prowadzony przez Damona Albarna zespół wydał w zeszłym roku piąty w oficjalnym katalogu krążek "Humanz" i na kilkukrotnie odkładaną premierę czekaliśmy 6 lat.

Wiele wskazuje na to, że pomysłów po tak długiej przerwie jest więcej, czego potwierdzeniem może być singiel "Garage Palace" wydany w październiku 2017.

- Pracujemy nad nowym wydawnictwem - potwierdza NME Jamie Hewlett - bądżcie przygotowani, że wydamy to w tym roku. Zwykle zbieramy się na sesję nieco dłużej, ale tym razem mamy pewne rzeczy do rozwinięcia po sesji "Humanz", więc od razu zabieramy się do pracy.

- Przygotowuję na ten krążek pewne zmiany od strony wizualizacji naszego projektu -
dodaje w rozmowie z dziennikarzem NME.

Gorillaz nie po raz pierwszy decydują się na wydanie dwóch dużych płyt z oficjanego katalogu w tak krótkim czasie. Przypomnę, że ich czwarty krążek "The Fall" ukazał się w niespełna rok od wydania znakomitej "Plastic Beach".

Ich debiutancki album sprzedał się w nakładzie 6 milionów egzemplarzy i zawierał popularny do dziś singiel "Clint Eastwood", ale następca debiutu - wydany w 2005 roku "Demon Days" - przyniósł im jeszcze większą popularność.

Single "DARE", "Dirty Harry" i nagrodzony Grammy "Feel Good Inc.” stały się hitami w Europie i Ameryce.

Na sesji nagraniowej "Humanz" Murdoc, Noodle, Russel i 2D zaprosili do współpracy m.in. tak uznanych artystów jak chociażby Danny Brown, Benjamin Clementine, zespół De La Soul, Grace Jones i ponownie udowodnili, że ich pomysły na fuzję stylów nie są jeszcze na wyczerpaniu.

Warto też pamiętać, że Gorillaz, kilka tygodni temu zostali ogłoszeni pierwszym headlinerem Open'era 2018 i po raz pierwszy wystąpi na festiwalowej scenie w Polsce!

Koncert na Lotnisku Kosakowo w Gdyni 6 lipca!
2018-01-06, 10:16

50 urodziny Led Zeppelin - kiedy to zleciało?

[Fot.Paul Hudson/flickr.com]
[Fot.Paul Hudson/flickr.com]
Led Zeppelin przygotowują niespodzianki na przypadające w tym roku 50-lecie grupy. Powstały w 1968 r. zespół rozwiązał się formalnie w 1980, ale od tamtego czasu byliśmy świadkami czterech reaktywacji, po raz ostatni w 2007 roku.

Jednym z ciekawszych pomysłów na jubileusz zespołu będzie specjalna książka z ilustracjami, których autorami będą Jimmy Page, Robert Plant oraz John Paul Jones. Wydawnictwo Reel Art Press nie podaje na razie daty premiery tego albumu, ale wiadomo, że będzie osiągalny także w Europie.

O przygotowanych dla fanów niespodziankach Jimmy Page opowiadał w wywiadzie dla portalu Academy Of Achievement:

- Szykujemy też coś, co powinno zostać zapamiętane na dłużej, już pracujemy nad końcową koncepcją.

Trzeba takie informacje potraktować bardzo poważnie, przypomnę, że to właśnie Page kapitalnie zremasterował kompletną studyjną dyskografię zespołu, począwszy od long playa "Led Zeppelin" z 1969, a skończywszy na krążku "Coda" z 1982 roku, co ukazało się w księgarniach muzycznych w 2014 i 2015 roku.

W 2016 przygotował też dla BBC sporą kompilację koncertową dokumentującą występ grupy dla brytyjskiego publicznego nadawcy w 1997.

Ostatnio w jednym z wywiadów Robert Plant przyznał, że nie może już słuchać niektórych nagrań z początkowego okresu kariery, gdyż ma zastrzeżenia do swojego wokalu.

- Podczas moich solowych koncertów wybieram tylko niektóre utwory z naszego podstawowego katalogu - przyznaje w wywiadzie dla Guardiana - na przykład taki utwór jak "Babe I’m Going To Leave You" jest nie do przyjęcia, powinienem się raczej zamknąć niż tak wydzierać....

Robert Plant wydał w zeszłym roku autorski krążek "Carry Fire" i raczej niechętnie wypowiada się o ewentualnym powrocie do zespołu.

- Nie da się w jakiś przekonujący, szczery sposób wrócić do tak dawnych czasów. Mam problem z powtarzaniem czegoś co powstało rok temu, a co dopiero 49 lat temu. Trzeba iść naprzód - tłumaczy dziennikarzowi Guardiana.
2017-12-29, 09:06

Dokumentalna historia na 40-lecie The Cure

[Fot.Paul Padshewscky/flickr.com]
[Fot.Paul Padshewscky/flickr.com]
Powstaje obszerny dokument pokazujący historię The Cure. Prace filmowe potwierdził długoletni współpracownik zespołu i zarazem reżyser Tim Pope.

Prowadzony przez Roberta Smitha zespół w 2018 roku będzie chciał upamiętnić 40-lecie wydania debiutanckiego singla "Killing An Arab" , a w 2019 miną cztery dekady od wydania pierwszej płyty "Three Imaginary Boys". Znakomita okazja, by przypomnieć sobie nagrania, które w dużym stopniu wpłynęły na kształt europejskiej sceny alternatywnej przełomu wieków.

Pope napisał na Twitterze:
- Tak więc w 2018 popracujemy z Robertem nad większą dokumentalną rzeczą pokazującą chronologicznie bieg wypadków w The Cure od lat 70. do czasu obecnego plus nasze zamierzenia na przyszłość.

- Narratorem opowieści będzie oczywiście Robert, ja tylko pomogę to zgrabnie pokazać. Wykorzystamy też niepublikowany wcześniej materiał, rzeczy zarejestrowane na taśmach Super-8, będą bardziej i mniej oficjalne wywiady, sytuacje, które miały miejsce poza sceną, dużo treści, która powinna uzupełnić obraz jednego z bardziej frapujących zespołów ostatnich lat.

Nie podano na razie daty premiery filmu. To co mamy na dziś to potwierdzony jedyny w Europie występ w londyńskim Hyde Parku w ramach lipcowego festiwalu Summer Time 2018, a wśród potwierdzonych gwiazd tych występów są też Interpol, Goldfrapp, Editors, Ride, Slowdive oraz The Twilight Sad.

Jubileuszowy koncert the Cure w Hyde Parku jest oczekiwany na wyspach z gigantycznym zainteresowaniem.

Nie mam wątpliwości, że 40-lecie działalności zechcą pokazać, przypominając najważniejsze rzeczy z ich dorobku, jak chociażby "Boys Don't Cry" (1979), "Close to Me" (1985), "In Between Days" (1985) , "Lovesong" (1989), czy "Pictures of You" (1989).

The Cure to prawdziwy emblemat rozwoju wypadków na muzycznej scenie przede wszystkim lat 80. Nie do wiary jak to szybko zleciało.

Sprzedaż wejściówek na koncert już ruszyła. Może zechcą to jakoś upamiętnić wydając płytę?
2017-12-23, 15:45

Roxy Music przygotowali na 45-lecie niespodzianki dla fanów!

[Fot.Eva Rinaldi/flickr.com]
[Fot.Eva Rinaldi/flickr.com]
Pionierzy art rocka Roxy Music zapowiedzieli specjalną reedycję debiutanckiej płyty "Roxy Music" z 1972 roku, do której dołączą niepublikowane wcześniej nagrania demo oraz wersje nagrań zarejestrowane na sesjach dla rozgłośni radiowych.

Obszerne wydawnictwo na 45-lecie wydania debiutu ukaże się 2 lutego 2018 r. w bardzo różnych formatach łącznie z wersją premium, czyli potrójne CD/DVD oraz 136-stronicową książeczką ze zdjęciami i tekstami nagrań.

Poza zremasterowanym oryginalnym albumem do płyty zostanie dodany zestaw alternatywnych wersji każdej z piosenek, a będą to albo pierwotna wersja konkretnego nagrania przygotowanego na demo, albo wersja, która nie zyskała akceptacji wytwórni płytowej.

Na uwagę zasługują nagrania zarejestrowane w owym czasie dla BBC, m.in. dla znakomitego, nieżyjącego już prezentera Johna Peela.

Na płycie DVD w najdroższej wersji całego zestawu dostaniemy film w wersji dźwiękowej 5.1 surround przygotowany przez Stevena Wilsona z grupy Porcupine Tree, na którym poza fragmentami koncertów z 1972 roku będzie też słynne wykonanie "Virginia Plain" z kultowego programu Top of the Pops oraz cztery piosenki wykonane dla potrzeb francuskiej telewizji na koncercie w paryskiej hali Bataclan.

Roxy Music pojawili się na rynku muzycznym w czerwcu 1972 po tym jak grupa miała na swoim koncie zaledwie 10 niewielkich koncertów. W oryginalnym składzie występowali Bryan Ferry, saksofonista Andy Mackay, gitarzysta Phil Manzanera, perkusista Paul Thompson oraz Brian Eno, który zajął się syntezatorami.

O znakomitym przyjęciu debiutu Ferry powiedział: Nie czuliśmy się wtedy akceptowani, mieliśmy wrażenie, że wykonawcy już obecni na rynku mieli poczucie jakiegoś zagrożenia z naszej strony, przez lata funkcjonowaliśmy trochę równolegle do głównego nurtu i tak chyba jest do dziś...

Saksofonista Andy Mackay dodaje: Byliśmy wtedy czymś na kształt Arts Lab - kuźnią nowych pomysłów, zdeterminowani by pokazać brzmienia, które wyprzedziły zapotrzebowanie. Kiedy schodziliśmy do studia Command, mieliśmy w głowach materiał na całą płytę i jeszcze na połowę kolejnej, nigdy później nagrywanie całego long playa nie poszło już tak łatwo...

Premiera "Roxy Music" 45 lat później - 2 lutego 2018 r.
2017-12-16, 14:07

W kwietniu 2018 nowa płyta Manic Street Preachers "Resistance Is Futile"

[Fot.Ungry Young Man/flickr.com]
[Fot.Ungry Young Man/flickr.com]
Nowy long play Manics zawdzięcza sporo takim wykonawcom jak David Bowie oraz Bruce Springsteen.

Pierwszy singiel "International Blue" - basista i tekściarz Manics - Nick Wire opisuje jako "siostrzane nagranie" do pamiętnej "Motorcycle Emptiness". Najnowszy zestaw nagrań zespołu "Resistance Is Futile" wydadzą w kwietniu Columbia/Sony i może to być jedna z ciekawszych płyt pierwszego półrocza 2018.

Nick Wire mówi w wywiadzie dla NME, że 13. long play w repertuarze Manics ma być w założeniu "optymistyczną" odpowiedzią na niespecjalnie krzepiący polityczny klimat biegu wypadków na świecie.

Sam "International Blue" jest doskonałym reprezentantem całego przekazu - dodaje - trochę podobny do mega popularnego utworu "Motorcycle Emptiness", trochę osadzony na stylistyce Davida Bowiego - zwłaszcza jego dokonań lat 70., ale naszym znakiem rozpoznawczym cały czas pozostaje chwytliwa melodia, która sprawia, że po kilku odsłuchaniach zaczynasz to nucić.

- Cały krążek "Resistance Is Futile" jest zbiorem pewnych malutkich hołdów rzeczom, które sprawiają, że twoje życie staje się lepsze - chcemy to przeciwstawić pewnemu pesymizmowi, nerwowości towarzyszącej rozwojowi wypadków na świecie... terroryzm, radykalizm, nacjonalizm... - argumentuje Wire.

Nie chodzi o to, by uciec od tego wszystkiego, zamykając się w jakiejś nibylandii, to bardziej chyba kwestia zaproponowania naszym słuchaczom czegoś co może inspirować, pomóc poradzić sobie z klimatem rezygnacji i zwątpienia...

Znany dotąd z wyrazistych politycznych poglądów Manic Street Preachers raz jeszcze zamierzają się odnieść do biegu geopolitycznych wypadków na świecie i choć w jednym z ostatnich wywiadów James Dean Bradfield przyznał: „W tej chwili czuję się jak człowiek nieprzynależący do żadnej partii” - wiele wskazuje na to, że "kolejny polityczny komentarz" zostanie uwieczniony w ich oficjalnym repertuarze.

Ostatnimi płytami Manic Street Preachers są wydane w odstępstwie niecałego roku "Rewind The Film" (2013) oraz "Futurology" (2014). Basista Nick Wire przyznał, że zarejestrowanie ich na sesji było wyczerpujące.

Premiera nowego Manics 6 kwietnia, a w ramach brytyjskiej trasy koncertowej, która ruszy 23 kwietnia w Newcastle, będzie można ich zobaczyć 4 maja w Londynie!!!
2017-12-09, 20:43

Neil Young udostępnia swoje muzyczne archiwum 50-lecia

[Fot.Takahiro Kyono/flickr.com]
[Fot.Takahiro Kyono/flickr.com]
Muzyk zdecydował się umożliwić fanom "bezprecedensowy dostęp" do swojego katalogu, łącznie z sesjami, które nie doczekały się wydania na płytach.

Archiwum można przesłuchać nieodpłatnie z poziomu strony wykonawcy i znajdą tam Państwo nie tylko solowe dokonania Younga, ale także utworu z repertuaru Crosby, Stills, Nash & Young oraz Buffalo Springfield.

Jak podaje portal Uproxx, Neil Young zapowiedział udostępnienie swojego katalogu w specjalnym liście do fanów, w którym napisał "Przygotowaliśmy ten zestaw z myślą o fanach rocka, a także tych, którzy dokumentują wydarzenia fonograficzne i próbują je jakoś rozsądnie skatalogować".

- Założenie było oczywiste, to musi być wstępnie chronologicznie ustawione i powszechnie dostępne - dodał Young.

W tej muzycznej kronice można też znaleźć materiał niepublikowany wcześniej oraz sporo utworów w wersjach bardzo surowych, które dopiero za jakiś czas w "wypolerowanej" wersji trafiły do oficjalnego katalogu muzyka.

Young ocenia archiwum jako wciąż aktualizowany zbiór jego dokonań, wzbogacany o materiał wideo z sesji nagraniowych, koncertów oraz pewne detale dotyczące przede wszystkim rzeczy zarejestrowanych dawniej - słowem w przyszłości praktycznie gotowy materiał do przygotowania autobiografii.

Jeśli interesują Państwa inne pamiątki po Neilu Youngu, polecam aukcję jego kolekcji modeli pociągów oraz aukcję kilku samochodów już w wymiarze 1:1 z jego kolekcji aut vintage.

Wystarczy się zarejestrować, mieć w portfelu trochę nadwyżki i już - licytacje można sprawdzić w domu akcyjnym Juliens w LA w stanie Kalifornia.

Zanim wylicytuję jakąś lokomotywę, to rzetelnie przesłucham to co przygotował w tym dodatkowym zestawie.
2017-12-03, 10:05

Don Henley po 40 latach od wydania "Hotel California": wciąż nie mamy dość!

[Fot. Michael Coghlan/flickr.com]
[Fot. Michael Coghlan/flickr.com]
Don Henley o reedycji płyty "Hotel California", przyszłości The Eagles oraz o tym jak radzi sobie, kiedy nie ma już Glenna Freya.

W tym roku mija 40 lat od wydania bestsellerowej piątej płyty "Hotel California", a do przygotowywanej z tej okazji jubileuszowej edycji planują dodać niepublikowane wcześniej nagrania koncertowe zarejestrowane w 1976 roku podczas występu w Forum w Los Angeles.

- Byłem oczarowany energią i pewną chropowatością nagrań zarejestrowanych podczas naszego występu wtedy na żywo - mówi wokalista i zarazem perkusista Eagles Don Henley.

- Z technicznego punktu widzenia jesteśmy o rok spóźnieni, biorąc pod uwagę, że long play "Hotel California" oryginalnie trafił do sprzedaży w grudniu 1976 roku. Dobrze jednak, że mieliśmy przeczucie, by to zarejestrować - uzupełnia muzyk.

The Eagles koncertowali ostatnio 29 października w Grand Ole Opry w Nashville i ten występ zakończył pierwszą trasę po śmierci współzałożyciela The Eagles, Glenna Freya.

Teraz pokazują się publiczności w nieco awaryjnym składzie z gwiazdą muzyki country Vincem Gillem oraz 23-letnim synem Freya - Deaconem grającym na gitarze i wspomagającym partie wokalne.

Wydawanej w przyszłym roku "Hotel California" w wersji deluxe po raz pierwszy w historii zespołu będzie towarzyszyć poszerzenie wydawnictwa o bonus koncertowy.

Dlaczego chcą tak wyeksponować właśnie to wydawnictwo, a nie na przykład debiut Eagles z 1972? Don Henley odpowiada: bo to właśnie ten krążek zdeterminował później nasze podejście do nagrań studyjnych.

Co ciekawe, wydana w 1976 roku płyta została mocniej pokazana na radiowych playlistach dopiero rok później, ale do dziś klasyki z "Hotel California" słychać nie tylko w mainstreamowych rozgłośniach USA.

Jakie plany na 2018? - Trudno powiedzieć odpowiada Don Henley - mamy już po 70 lat, grać będziemy tak długo jak pozwoli na to zdrowie oraz nasza pewność, że technicznie dajemy radę. Only god knows how long this will last...
2017-11-25, 18:06

My Bloody Valentine wydają w przyszłym roku nową płytę

[Fot.Greg Dunlap/flickr.com]
[Fot.Greg Dunlap/flickr.com]
Tym razem sprawa wygląda bardzo poważnie, a następcy long playa "m b v" będzie towarzyszyć letnia trasa koncertowa.

Nieoficjalne informacje o planach nagraniowych krążyły od dłuższego czasu w mediach, ale kiedy w wywiadzie dla portalu Pitchfork lider grupy Kevin Shields potwierdził, że w 2018 przygotują "na sto procent" nowy materiał, bomba poszła w górę.

Muzycy My Bloody Valentine koncentrowali się ostatnio nad reedycją swoich starych krążków w winylowej postaci: „Loveless” oraz „Isn’t Anything”.

Perkusista My Bloody Valentine (Colm Ó Cíosóig) był także w trasie koncertowej ze swoim drugim zespołem Hope Sandoval & the Warm Inventions.

- Początkowo miała być to EP-ka, ale zdałem sobie sprawę, że wszystko zmierza w kierunku pełnego albumu - powiedział Kevin Shields. - Całość będzie trwać około 40 minut, ale jeszcze nie potrafię powiedzieć ile utworów się na niej znajdzie. Prawdopodobnie siedem czy osiem - dodał.

Potwierdzono też że latem 2018 r. MBV ruszą w trasę koncertową.

W jednym z wcześniejszych wywiadów perkusista grupy Colm Ó Cíosóig stwierdził, że uważany przez wielu za najgłośniej grający zespół świata ostatnio trochę się ociągał i trzeba będzie to jakoś nadrobić.

"Muzyka powinna wypełniać twoją głowę w takim stopniu, byś poczuł ekstazę" - niezła zapowiedź tego co się może wydarzyć w przyszłym roku.

Od debiutanckiego LP "Isn't Anything" minie 30 lat i nie mam wątpliwości, że jeden z bardziej nietuzinkowo grających zespołów z Wysp Brytyjskich stanie na wysokości zadania proponując jedną z najważniejszych płyt roku.

Koncerty to już zupełnie inna liga, ale trzeba wiedzieć, że MBV "łoją" konkretnie i jak tylko pojawią się konkrety, będzie o tym w RRR.
2017-11-20, 09:50

Czy jesteśmy gotowi na nową płytę Björk?

Nowa płyta Björk promowana jest singlem "The Gate"
Jedna z bardziej oczekiwanych płyt ostatniego czasu "Utopia" trafi do sprzedaży 24 listopada. Dziewiąty w dyskografii islandzkiej piosenkarki krążek jest już promowany w rozgłośniach radiowych singlem "The Gate".

Na okładce płyty - trochę w konsekwencji wcześniejszych produkcji solowych - dostaniemy artystycznie przygotowany portret Björk - tym razem to będzie "kolorowa fantazja" przygotowana przez studio pochodzącego z Japonii, a mieszkającego obecnie w Londynie Jesse Kanda.

- Jestem ogromnie podekscytowana przed premierą mojej nowej płyty - mówi Björk - mam nadzieję, że efekty wspólnej pracy kilku zaufanych mi osób nie rozczarują, a główny przekaz dotyczy oczywiście miłości, której poszukujemy, do której dążymy, którą mamy w swojej wyobraźni, kiedy już przychodzi to spełnia się nasz najważniejszy sen...

Plany koncertowe są jeszcze mocno "up in the air", ale wiadomo, że pochodząca z Islandii piosenkarka wystąpi jako główna gwiazda angielskiego festiwalu All Points East - 27 maja, a będą jej towarzyszyć m.in. Beck, Father John Misty, Flying Lotus 3D, Sylvan Esso, Alexis Taylor oraz Agoria Live.

W prestiżowej manifestacji nietuzinkowego podejścia do muzyki zaprezentują się też LCD Soundsystem, The xx, Lorde, The National, The War On Drugs.

Dziewiąta płyta w katalogu Björk zawiera 14 utworów i sama artystka zachęca, by kupić ją, wykorzystując kryptowaluty jak Bitcoin, Litecoin czy AudioCoin i jest to pierwszy taki przypadek jeśli chodzi o wykonawców światowego formatu.

Co więcej, nabywając płytę bezpośrednio z poziomu stron internetowych Björk lub wytwórni płytowej One Little Indian, dostajemy w prezencie 100 jednostek audiocoin, po kursie 0,25 dolara - słowem business woman pełną twarzą.
2017-11-13, 13:37

Kolekcjonerski album The Beatles trafi na aukcję

[Roger/flickr.com]
[Roger/flickr.com]
Najbardziej osobliwy album The Beatles idzie pod młotek. Niegdyś własność Johna Lennona, ozdobiony odręcznymi szkicami najsłynniejszego z całej "czwórki z Liverpoolu" może osiągnąć cenę ponad 200 tys. dolarów.

Pierwotna wersja krążka "Yesterday and Today" zawiera niesławne ujęcie Fab Four w przebraniu rzeźników i pozostaje jedną z nielicznych na świecie kopii, po tym jak managerowie wytwórni płytowej nakazali zniszczyć cały nakład płyt z okładkami, które w ich odczuciu mogły spowodować skandal.

Prywatna kopia Lennona, która trafi na aukcję, została podarowana kolekcjonerowi pamiątek po zespole Dave'owi Morrelowi jeszcze w 1972 roku w zamian za zarejestrowany przez niego materiał bootlegowy i kilka jeszcze innych osobliwych pamiątek po zespole.
Na okładce pamiętnej płyty jest nawet specjalna dedykacja od Lennona dla Morella datowana na 7 grudnia 1971 roku.

Gary Shrum, dyrektor sekcji "pamiątki muzyczne" w domu aukcyjnym Heritage Auctions powiedział Daily Mail: "Określenie "światowa klasa" jest być może trochę nadużywane jeśli chodzi o pamiątki z showbiznesu, ale w przypadku prawdziwego białego kruka - jakim jest ten long play - jest jak najbardziej uprawniony".

Nie tylko jest to płyta, która nie trafiła w ogóle do sprzedaży, ale dodatkowo jest to wersja robocza-prototypowa i okładka została przygotowana tylko z jednej strony, a poza tym była prywatną własnością Johna Lennona.

Dodatkowego smaczku dodaje fakt, że krążek został zarejestrowany w wersji stereo, a takich wyszło podobno z wytwórni - przed decyzją o wycofaniu - zaledwie kilkanaście.
45678910
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »