Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2018-02-07, 07:57

Jack White wraca z nowymi nagraniami na płycie "Boarding House Reach"

Efekty ostatniej sesji nagraniowej właściciela wytwórni płytowej Third Man Records mamy poznać 23 marca. Stęsknionym muzycznych wrażeń kapitalnego muzyka polecam wrzucone w przestrzeń internetową utwory "Connected By Love" oraz "Respect Commander".

Jeszcze w grudniu dostaliśmy od White'a zapowiedź long playa w postaci tajemniczego teaserka. Teraz już wiadomo, że nagrania zrealizowano aż w trzech studiach: w Nowym Jorku, Los Angles oraz Nashville, a wzięła w nich udział całkowicie nowa grupa wykonawców m.in. Jay Z, Kendrick Lamar oraz Kanye West.

W wypowiedzi dla Rolling Stone White tak opowiadał o tworzeniu "Connected By Love":
- Zacząłem coś tam podśpiewywać pod nosem wpatrując się w okno. Zawsze fascynował mnie proces tworzenia nowych utworów i do dziś nie potrafię wyjaśnić jak to się dzieje. Nagle jakoś tak zupełnie naturalnie pojawia się linia melodyczna, zaczynasz to słyszeć jako całość.

- Początkowo myślałem, że napiszę coś w oparciu o starsze rzeczy, takie sprzed 40 lat, bo jak wiecie mam takie inklinacje, choć osadzam to we właściwych współczesności realiach, ale to poszło w inną stronę.

- Cała płyta jest dla mnie bardzo nowoczesna, a ideą było upakowanie punka, rock and rolla oraz hip hopu w kapsule czasu z napisem "2018" - tłumaczy w wywiadzie dla Rolling Stone.

Po raz ostatni nowej muzyki na autorskiej płycie byłego lidera White Stripes słuchaliśmy po sesji "Lazaretto" w 2014 roku.

Większość materiału na krążek "Boarding House Reach" powstała latem zeszłego roku i White nawet żartował:

- To będą dobre nagrania przy pracach ogrodowych, albo przy naprawianiu dachu, albo... kiedy niebezpieczeństwo czai się w jakiejś ciemnej alei, you know what I mean...

- Wszystkie utwory są praktycznie ukończone, to będzie trochę "dziwaczna" produkcja - konkluduje jeden z najbardziej charyzmatycznych muzyków świata.

Ostatnio Jack White - właściciel wytwórni płytowej Third Man Records - podpisał pierwszy kontrakt na realizację nagrań w stylistyce rap.

Czy już powinniśmy się bać?
2018-02-02, 08:13

Franz Ferdinand 8 marca z koncertem w Warszawie!

Franz Ferdinand pokazali w sieci nowe nagranie "Feel The Love Go".

Podbudowany liniami syntezatora i delikatnego saksofonu numer zapowiada płytę "Always Ascending", która trafi do sprzedaży za tydzień - 9 lutego. Jak efekty ostatniej sesji nagraniowej brzmią "na żywo", będzie można przekonać się podczas koncertu zespołu 8 marca w warszawskim klubie Stodoła.

Kiedy po 14 latach w grupie gitarzysta Nick McCarthy zdecydował się ją opuścić w 2016 roku, Franz Ferdinand potwierdzili, że nie będzie już brał udziału, ani w kolejnej sesji nagraniowej, ani też w trasach koncertowych promujących następcę "Right Thoughts, Right Words, Right Action" z 2013 roku.

Na ostatniej sesji nagraniowej przygotowano 10 utworów, a jeden z nich "Paper Cages" miał swoją premierę jakieś dwa tygodnie temu w programie Andrew Marra.

W październikowym wywiadzie dla NME wokalista Alex Kapranos określał krążek jako "perfekcyjne wejście w nową muzyczną dekadę, która przed nami".

- Chcieliśmy osiągalne dla nas dziś brzmienia przekształcić w coś nieco bardziej zaskakującego, co będzie mieć większe znaczenie w przyszłości.

- Pierwszy singiel już pokazuje - pewnie ku zaskoczeniu części naszych fanów - że nie żartujemy i brzmi to trochę inaczej niż nasze dotychczasowe płyty. To nie jest już typowa płyta oparta na liniach gitary i mogę zapewnić, że niespodzianek będzie więcej - konkluduje Kapranos.

Do oryginalnych członków grupy Alexa Kapranosa, basisty Boba Hardy'iego oraz perkusisty Paula Thomsona dołączyli Dino Bardot oraz Julian Corrie.

To może być inspirujące wzmocnienie. Bardot występował jeszcze w latach 90. w trzyosobowej grupie indie-pop, natomiast Julian Corrie produkuje zasadniczo elektroniczną muzykę pod nazwą Miaoux Miaoux i warto "odpalić" sobie z sieci kilka próbek jego możliwości.

Franz Ferdinand ogłosili też daty promujących nowe wydawnictwo koncertów, w ramach których 8 marca wystąpią w Warszawie, w klubie Stodoła!
2018-01-31, 08:01

Ostatnia trasa koncertowa grupy Slayer

[Fot.Vladimir/flickr.com] Koncert w Madison Square Garden w Nowym Jorku 27.07.2017.
[Fot.Vladimir/flickr.com] Koncert w Madison Square Garden w Nowym Jorku 27.07.2017.
The End is Near… Slayer to make its exit with one, final world tour.
Slayer przygotowuje w tym roku pożegnalną trasę koncertową. Pochodzący z Kalifornii zespół mocno ustawia rynek metalowego grania od 1981 roku, a po raz ostatni ich nowej muzyki słuchaliśmy w 2015 roku na 12 w katalogu płycie "Repentless".

Regularną pracę w studiu i na koncertach zakłóciła śmierć jednego z oryginalnych członków Slayera Jeffa Hannemana w 2013 roku. Fani Slayera zostali zasmuceni informacją o zakończeniu koncertów i już czekają na szczegóły dotyczące "Farewell Tour" - te mają być podane niebawem.

Przypomnijmy, że jeszcze w wywiadzie dla portalu Loudwire w 2016 roku lider Slayera Tom Araya sugerował, że grupa powoli będzie rozważać zakończenie występowania na scenie. - Czas najwyższy przystąpić do obliczenia swojej emerytury po 35 latach uczciwej pracy, choć z drugiej strony mamy jeszcze trochę pary, by pokazywać się na występach - powiedział Tom Araya.

- Jest jakaś magia w takich występach, to trochę jak gra aktorska, kiedy przekonujesz wszystkich, że ten facet na scenie to jakiś "cholerny maniak", zwija się i skręca, wydobywając z siebie jakieś dziwne teksty, ale to musi być przekonujące. Lubię ten cały koncertowy skwar - konkluduje.

Na razie wiadomo, że Slayer wyruszy w pożegnalne tournée po Stanach Zjednoczonych. Na Facebook'u zespół przedstawił plakat, na którym ujawnił wykonawców, którzy będą go supportować na amerykańskim odcinku trasy. Są to Lamb Of God, Anthrax, Testament, a także polski Behemoth! Nie podano jeszcze szczegółów trasy - dat ani miejsc koncertów.

Fani trashmetalu liczą na jakiś pożegnalny koncert w Polsce. Po raz ostatni muzycy gościli u nas na festiwalu w Jarocinie w 2016 roku.
2018-01-27, 17:32

David Byrne wraca z nową płytą i trasą koncertową

David Byrne - Everybody's Coming To My House
David Byrne wrzucił do sieci nagranie "Everybody’s Coming To My House" ze swojej nowej płyty "American Utopia". Lider emblematycznego Talking Heads, zapowiadając pierwszy od 2004 roku studyjny krążek, potwierdził też udział w licznych koncertach, które mają być - jak to określa - "mega ambitne".

Efekty najnowszej sesji nagraniowej są już promowane "delikatnie pokręconym" utworem "Everybody’s Coming To My House", który współkomponował Brian Eno, a w jego realizacji udzielał się też nagrodzony Mercury Music Prize - Sampha.

W innym nagraniu, które trafi na płytę, wystąpi też brytyjski wokalista i kompozytor Jack Penate. W komunikacie zapowiadającym wydanie krążka Byrne napisał: - Nagrania są szczere, a sam tytuł płyty "Amerykańska Utopia" nie odnosi się do upadku jakiejś konkretnej idei, wyraża raczej nasze tęsknoty, aspiracje, obawy, ale także ogromną nadzieję dotyczącą tego jak wiele przecież wspólnie daje się zrealizować.

- Mam wrażenie, że wielu z nas chciałoby żyć inaczej w miejscu, które współtworzymy. Zastanawiamy się, czy to możliwe i podświadomie czujemy jak niewiele trzeba, by to zmienić. Nagrania tej płyty są też w jakimś sensie moim manifestem pewnego rozczarowania, ale jednocześnie woli i nadziei "innego ustawienia rzeczy".

Jeden z internautów zapytał jeszcze we wrześniu zeszłego roku, czy są na horyzoncie jakiekolwiek szanse na nowy materiał Talking Heads. Byrne odparł: O ile wiem, mogą to być najwyżej jakieś nowe opracowania już znanych rzeczy, bo źródełko pomysłów z emblematem TH jest raczej wyschnięte.

Według najnowszych zapowiedzi agencji Todomundo/Nonesuch następca wydanej w 2004 roku "Grown Backwards" ma się pojawić w sprzedaży 9 marca. Długo oczekiwanej premierze będzie też towarzyszyć światowa trasa koncertowa. Rozpocznie się 3 marca w Red Bank w stanie New Jersey, a z ważniejszych występów trzeba odnotować koncerty w ramach Lollapaloza Festival 16 marca w Chile, 18 marca w Buenos Aires oraz 24 marca w Sao Paulo.

Dla nas jednak najważniejszy jest występ na Open'erze w Gdyni 5 lipca, choć wcześniej jeszcze 23 czerwca David Byrne pokaże się z koncertem w ramach festiwalu Metronome w Pradze.
2018-01-23, 21:06

9 lutego premiera płyty MGMT "Little Dark Age"

MGMT - Little Dark Age [RADIOWY RADAR ROCKA]
Oczekiwanie na następcę wydanej przed pięcioma laty produkcji zatytułowanej najzwyklej w świecie MGMT jest dość duże, a jak na razie znamy z tej sesji - oczywiście poza tytułowym "Little Dark Age" - jedynie nieco psychodeliczny "When You Die" oraz "Hand It Over".

Sesję nagraniową zorganizowano w studiach Tarbox Road w Cassadaga w stanie NY i pojawili się na niej pochodzący z Nashville kompozytor i producent związany dotąd z grupą Chairlift Patrick Wimberly oraz inżynier dźwięku, od lat "dobry duch MGMT" Dave Fridmann, znany też z udanej kooperacji w zespołach Flaming Lips i Tame Impala.

Były gitarzysta Chairlift miał w początkowym zamierzeniu jedynie nieco ożywić nacechowaną w wielu miejscach popem stylistykę MGMT, tymczasem jego udział w nagraniach zostawił mocniejsze piętno niż zakładano - mówili w jednym z wywiadów Andrew VanWyngarden i Dave Goldwasser.

- Spędziłem całe godziny, wydzierając się w interpretacji jakichś tekstów o Pakistanie - wyjaśniał dziennikarzowi magazynu Q VanWyngarden.

Pewne elementy charakterystyczne dla MGMT pozostają niezmienne. Goldwasser z właściwą sobie swadą buduje linie klawiszowe ogólnie - zgodnie z zapowiedziami muzyków - rewolucji nie będzie.

I chyba dobrze. Grający psychodelicznego rocka zespół zadebiutował w styczniu 2008 roku longplayem "Oracular Spectacular", na którym pojawiły się pamiętne do dziś "Time to Pretend", "Electric Feel" oraz ulubiony w rozgłośniach radiowych "Kids".

Wydana dwa lata później produkcja "Congratulations" zawierała już nieco bardziej gitarowy, progresywny materiał i nie mam wątpliwości, że nowojorski duet na 10-lecie pokazania się na rynku potwierdzi klasę i tak oczekiwaną przez entuzjastów fuzji stylów otwartość.

Nie warto chyba oczekiwać czegoś, co "zamiecie nas" doszczętnie, bo to nie ta półka wykonawców, pokazali już zgrabną odmienność, a teraz budują katalog, do którego przy różnych okazjach będziemy wracać.

Little Dark Age zatem - czwartą w katalogu Amerykanów płytę - wyda Columbia, czują pismo nosem, na takiej marce daje się zarobić.

W związku z ogłoszeniem przez MGMT planów koncertowych na całą wiosnę i letnie miesiące wierzę, że będzie okazja zobaczyć ich w tym roku na którymś z festiwali w Polsce.
2018-01-21, 11:32

Dolores O'Riordan - przerwane to wszytko tak nagle

The Cranberries - Zombie/Fot.ceedub13/flickr.com [RADIOWY RADAR ROCKA]
Dlaczego to dzieje się zawsze tak nagle, kiedy jeszcze nie zdążyliśmy prawdziwie docenić, że żyjemy w tych samych czasach?

Charyzma Dolores O'Riordan na scenie, jej nieprawdopodobnie unikalny głos, ale także ogromne problemy z poukładaniem sobie świata "miało swoją cenę" - słyszymy w komentarzach irlandzkich dziennikarzy.

Dziś możemy tylko mocniej podkręcać "Zombie", "Dreams", czy "Linger" i pokłonić się w podziękowaniu.

Przyczyna śmierci artystki nie została na razie ujawniona, ale od dłuższego czasu było jasne, że wokalistka Cranberries zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które mogły mieć podłoże emocjonalne.

W 2014 r. piosenkarka przeszła poważne załamanie nerwowe będące następstwem problemów w małżeństwie. Po 20 latach związku Dolores zdecydowała się na separację z Donem Burtonem.

Dwa lata temu u wokalistki zdiagnozowano depresję, na którą miała cierpieć przez większość kariery.

W 2014 roku Dolores O'Riordan przyznała w wywiadzie, że jako dziecko była molestowana seksualnie, co przyczyniło się do jej zaburzeń emocjonalnych i anoreksji.

Jeśli dołożyć do tego wyzwania dotyczące nagrywania płyt, organizowania tras koncertowych, radzenia sobie z presją fanów - to diagnoza wydaje się gotowa.

W maju ubiegłego roku grupa musiała przerwać europejską trasę koncernową z powodu stanu zdrowia artystki.

Dostaliśmy obraz wokalistki Cranberries ze sceny, z sesji nagraniowych, wyobraziliśmy sobie do tego nasz świat, ale równolegle fenomenalna solistka traciła siły, by poradzić sobie z uporządkowaniem rzeczy.

Miała bardzo ambitne plany. Kilka dni przed śmiercią rozmawiała z gitarzystą Noelem Hoganem o szóstej płycie Cranberries. W marcu mieli rozpocząć koncerty.

Przyleciała do Londynu na spotkanie z producentem Youth by omówić szczegóły dotyczące drugiej płyty D.A.R.K - projektu , który realizowała wspólnie z muzykiem The Smiths Andym Rourke.

Pamiętam, kiedy w marcu 1993 rozpoczynałem pracę w redakcji muzycznej, dostaliśmy nagranie Linger z płyty "Everybody Else Is Doing It, So Why Can't We" i pomyślałem: trochę podobne to do Cocteau Twins, ale trochę nie pasuje do stylistyki lansowanej przez mega modną wtedy wytwórnię 4AD.

W głosie wokalistki Cranberries chyba trochę mniej eterycznym niż Elizabeth Fraser była emocja, która może dotrzeć do nas "podniesionym głosem" i to się wydarzyło rok później na płycie "No Need To Argue".

Wiem, że Dolores O'Riordan zgodziła się też nagrać nowe partie wokalne do wersji 'Zombie' przygotowywanej przez metalową kapelę Bad Wolves nagrywającą głównie w LA.

Ile razy słucham "Zombie", tyle razy takie ciarki na policzkach, warto sobie trochę to podkręcić, myślę, że byłaby niezadowolona gdybyśmy stali tak cicho...
2018-01-17, 08:17

Judas Priest zapowiadają nową studyjną płytę teledyskiem "Lightning Strike"

Judas Priest zapowiadają nową studyjną płytę teledyskiem "Lightning Strike" [RADIOWY RADAR ROCKA]
18. w katalogu zespołu Judas album "Firepower" ukazuje się 9 marca i będzie mu towarzyszyć amerykańska trasa koncertowa.

Na sesji nagraniowej w trzy lata od powstania LP "Redeemer Of Souls" przygotowano 14 utworów, które wyprodukują Tom Allom oraz Andy Sneap.

Ten pierwszy pracował z zespołem podczas klasycznych sesji "British Steel" oraz "Screaming For Vengence", ten drugi uchodzi za jednego z najlepiej ustawiających heavy metalowe brzmienie na świecie.

- Tom Allom ma takie rasowe podejście do metalu - mówi w wywiadzie wokalista grupy Rob Halford - Andy natomiast słyszy to nieco bardziej nowocześnie i taka fuzja w rozumieniu rzeczy powinna wypaść bardzo ciekawie.

Pierwsze odsłuchania "Lightning Strike" przywołują w pamięci kapitalne czasy z okresu chociażby wydanej w 1988 roku "Ram It Down", ale taki typowy "łomotliwy" metal znajdziemy także na płytach Iron Maiden.

Dla fanów rocka w sektorze wiekowym 50+ to będzie, myślę sobie, piękna podróż do czasów "ozamkowanych skór" i włosów do ramion, kiedy życiowe priorytety były tak "jednoznacznie określone", a najwięcej naszej codziennej rzeczywistości kręciło się właśnie wokół muzyki w "kaseciaku".

Judas Priest zapowiedzieli też 25 koncertową trasę po Ameryce, a w zeszłorocznym podsumowaniu RollingStone - setce najlepszych metalowych płyt wszechczasów - umieścili z łatwością kilka płyt swojego oficjalnego katalogu.

9 marca wracają praktycznie jakoś tak z wiosną prawie - fajnie!!!
2018-01-12, 07:50

Rośnie sprzedaż kaset i czarnych płyt

[Fot.e.t/flickr.com]
[Fot.e.t/flickr.com]
Chwilowa moda czy zapowiedź obecnego w dłuższej perspektywie trendu?

Wyraźnie zwiększa się sprzedaż kaset w USA - wynika z przedstawionego przez agencję statystyczną Nielsen Music opracowania za 2017 rok.

Odnotowano wzrost sprzedaży tego oldskulowego nośnika o 35 procent, a dokładniej liczba sprzedanych płyt na kasetach wzrosła z poziomu 129 tysięcy w 2016 roku do 174 tysięcy w zeszłym roku.

Zdecydowanym zwycięzcą została kasetowa wersja "Strażników Galaktyki", stanowiąc 22 procent całkowitej sprzedaży w Stanach Zjednoczonych.

W czołówce płyt, których Amerykanie wolą słuchać na kasetach, znalazły się ponadto Eminem i jego "The Eminem Show", Kanye West i jego płyta "Yeezus" oraz "Nevermind" Nirvany.

Występujący za oceanem trend wydawania nowych płyt także w wersji kasetowej dotyczy coraz większej liczby zespołów i solistów, którzy chcą być obecni także w zdawać by się mogło dawno zapomnianym formacie.

The White Stripes zdecydowali się na reedycję swoich trzech pierwszych płyt oficjalnego katalogu właśnie na kasetach, wpisując się nie tylko stylem muzycznym, ale także nośnikiem w piękne i inspirujące muzycznie dawne czasy.

Jest chyba w ostatnich miesiącach jakiś sentyment do lat 70. czy 80., co zdają się potwierdzać także rosnące wyniki sprzedaży płyt winylowych na Wyspach Brytyjskich.

Na szczycie listy najchętniej kupowanych w zeszłym roku czarnych płyt są produkcje Ed Sheerana oraz Liama Gallaghera, przy czym 1 na 10 zakupów muzyki zarejestrowanej na tzw. nośniku fizycznym to właśnie czarny krążek.

Całkowita liczba sprzedanych płyt przekroczyła w 2017 roku 4,1 mln co stanowi liczony rok do roku wzrost na poziomie 26,8 procent.

W czołowej dziesiątce znaleźli się głównie artyści brytyjscy, ale mimo wszystko w dobie praktycznie nieograniczonego dostępu do muzyki oferowanego przez serwisy streamingowe oraz wygody jaka się z tym wiąże sentyment odbiorców zdaje się coraz częściej górować nad postępem technologicznym.

Na razie nie wygląda to na jakąś długoterminową tendencję, ale cieszy choć chwilowy "come back" kaseciaków, bo płyty analogowe są już od dłuższego czasu mocno obecne w ofercie wytwórni płytowych.
2018-01-09, 07:45

Gorillaz mogą przedstawić w Gdyni już zupełnie nowe nagrania

Gorillaz - Garage Palace (Visualiser) [Radiowy Radar Rocka]
Jamie Hewlett potwierdza, że Gorillaz wydadzą w tym roku nową płytę. Prowadzony przez Damona Albarna zespół wydał w zeszłym roku piąty w oficjalnym katalogu krążek "Humanz" i na kilkukrotnie odkładaną premierę czekaliśmy 6 lat.

Wiele wskazuje na to, że pomysłów po tak długiej przerwie jest więcej, czego potwierdzeniem może być singiel "Garage Palace" wydany w październiku 2017.

- Pracujemy nad nowym wydawnictwem - potwierdza NME Jamie Hewlett - bądżcie przygotowani, że wydamy to w tym roku. Zwykle zbieramy się na sesję nieco dłużej, ale tym razem mamy pewne rzeczy do rozwinięcia po sesji "Humanz", więc od razu zabieramy się do pracy.

- Przygotowuję na ten krążek pewne zmiany od strony wizualizacji naszego projektu -
dodaje w rozmowie z dziennikarzem NME.

Gorillaz nie po raz pierwszy decydują się na wydanie dwóch dużych płyt z oficjanego katalogu w tak krótkim czasie. Przypomnę, że ich czwarty krążek "The Fall" ukazał się w niespełna rok od wydania znakomitej "Plastic Beach".

Ich debiutancki album sprzedał się w nakładzie 6 milionów egzemplarzy i zawierał popularny do dziś singiel "Clint Eastwood", ale następca debiutu - wydany w 2005 roku "Demon Days" - przyniósł im jeszcze większą popularność.

Single "DARE", "Dirty Harry" i nagrodzony Grammy "Feel Good Inc.” stały się hitami w Europie i Ameryce.

Na sesji nagraniowej "Humanz" Murdoc, Noodle, Russel i 2D zaprosili do współpracy m.in. tak uznanych artystów jak chociażby Danny Brown, Benjamin Clementine, zespół De La Soul, Grace Jones i ponownie udowodnili, że ich pomysły na fuzję stylów nie są jeszcze na wyczerpaniu.

Warto też pamiętać, że Gorillaz, kilka tygodni temu zostali ogłoszeni pierwszym headlinerem Open'era 2018 i po raz pierwszy wystąpi na festiwalowej scenie w Polsce!

Koncert na Lotnisku Kosakowo w Gdyni 6 lipca!
2018-01-06, 10:16

50 urodziny Led Zeppelin - kiedy to zleciało?

[Fot.Paul Hudson/flickr.com]
[Fot.Paul Hudson/flickr.com]
Led Zeppelin przygotowują niespodzianki na przypadające w tym roku 50-lecie grupy. Powstały w 1968 r. zespół rozwiązał się formalnie w 1980, ale od tamtego czasu byliśmy świadkami czterech reaktywacji, po raz ostatni w 2007 roku.

Jednym z ciekawszych pomysłów na jubileusz zespołu będzie specjalna książka z ilustracjami, których autorami będą Jimmy Page, Robert Plant oraz John Paul Jones. Wydawnictwo Reel Art Press nie podaje na razie daty premiery tego albumu, ale wiadomo, że będzie osiągalny także w Europie.

O przygotowanych dla fanów niespodziankach Jimmy Page opowiadał w wywiadzie dla portalu Academy Of Achievement:

- Szykujemy też coś, co powinno zostać zapamiętane na dłużej, już pracujemy nad końcową koncepcją.

Trzeba takie informacje potraktować bardzo poważnie, przypomnę, że to właśnie Page kapitalnie zremasterował kompletną studyjną dyskografię zespołu, począwszy od long playa "Led Zeppelin" z 1969, a skończywszy na krążku "Coda" z 1982 roku, co ukazało się w księgarniach muzycznych w 2014 i 2015 roku.

W 2016 przygotował też dla BBC sporą kompilację koncertową dokumentującą występ grupy dla brytyjskiego publicznego nadawcy w 1997.

Ostatnio w jednym z wywiadów Robert Plant przyznał, że nie może już słuchać niektórych nagrań z początkowego okresu kariery, gdyż ma zastrzeżenia do swojego wokalu.

- Podczas moich solowych koncertów wybieram tylko niektóre utwory z naszego podstawowego katalogu - przyznaje w wywiadzie dla Guardiana - na przykład taki utwór jak "Babe I’m Going To Leave You" jest nie do przyjęcia, powinienem się raczej zamknąć niż tak wydzierać....

Robert Plant wydał w zeszłym roku autorski krążek "Carry Fire" i raczej niechętnie wypowiada się o ewentualnym powrocie do zespołu.

- Nie da się w jakiś przekonujący, szczery sposób wrócić do tak dawnych czasów. Mam problem z powtarzaniem czegoś co powstało rok temu, a co dopiero 49 lat temu. Trzeba iść naprzód - tłumaczy dziennikarzowi Guardiana.
45678910
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »