Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2018-05-13, 20:49

29 czerwca premiera nowej płyty Florence + The Machine

Florence + The Machine - Hunger
Dostępne już i poparte teledyskiem nagranie „Hunger” pokazuje, że indie-rockowy zespół jest w niezłej formie, choć trudno dosłuchiwać się jakichś brzmieniowych rewolucji. Florence to Florence, cieszę się, że wracają.

Mają od lat swój styl i trzeba przyznać, że wciąż są mocno rozpoznawalni, w największym stopniu chyba dzięki charakterystycznemu wokalowi Florence Welch.

Inne z nagrań zwiastujących krążek „Sky Full Of Song” też jest raczej próbą pokazania bardziej nastrojowego repertuaru adresowanego, mam wrażenie, w coraz większym stopniu do żeńskiego odbiorcy.

Na ostatniej sesji grupa pracowała, tworząc nowe rzeczy, m.in. z takimi wykonawcami jak Jamie xx, Kamasi Washington, Sampha oraz Tobias Jesso Jr. Teledysk nagrania „Hunger” reżyserował Andres Gonzalez Rojas, a stał się rozpoznawalny dzięki przygotowaniu teledysków „Sixteen Saltines” Jacka White'a, „Harmony Of Indifference” Kamasiego Washingtona oraz „Days Of Kindness” Leonarda Cohena.

Przy okazji Washingtona, który na swoim koncie ma współpracę zarówno z jazzowymi legendami, jak Wayne Shorter czy Herbie Hancock, jak i raperami (Snoop Dogg, Kendrick Lamar) przypomnę, że saksofonista wystąpi 22 maja w krakowskim Klubie Studio oraz 24 maja w stołecznym Klubie Stodoła.

Wracając do Florence and The Machine, na nową płytę przygotowali 10 nagrań, a podczas pierwszego w tym roku występu w brytyjskim Halifax 5 maja zagrali już więcej utworów z tej sesji, np. „Patricia” oraz „100 Years” i to pierwsze nagranie wykonane w wersji akustycznej Florence Welch zadedykowała swojej ulubionej artystce, nie rozwijając jednak tej myśli.

Na początku maja zagrali koncert w londyńskiej Royal Festival Hall, a 25 maja duży występ na stadionie olimpijskim w Londynie zdolnym pomieścić 60 tysięcy fanów, ale w trakcie tego występu główną gwiazdą wieczoru będą The Rolling Stones.

Kiedy w 2015 r. Florence and The Machine jako główna gwiazda Glastonbury zastąpili Foo Fighters (koncert spadkobierców Nirvany nie mógł się odbyć z powodu złamania nogi przez Dave'a Grohla) okazało się, że zespół bardzo dobrze sobie radzi z tak dużym audytorium i teraz będzie okazja, by skorzystać z tego doświadczenia.
2018-05-08, 18:47

Vampire Weekend wracają do koncertów

Vampire Weekend - Unbelievers (Live at The Lewes Stopover 2013)
Vampire Weekend [Fot.angela.n/flickr.com]Vampire Weekend dali niezapowiedziany występ 23 kwietnia w jednym z klubów Los Angeles. Warto pamiętać, że - poza kilkoma koncertami przy okazji kampanii prezydenckiej Berniego Sandersa jeszcze w 2016 roku - pochodzący z Nowego Jorku zespół nie występował na żywo od czasu Reading and Leeds Festival w 2014 roku.

Czyżby przygotowywali się do bardziej konkretnego powrotu na scenę?

Ezra Koenig miał być początkowo jedynie gościem specjalnym w trakcie programu artystycznego z udziałem komików Nicka Krolla i Sarah Silverman, ale na scenie pojawiła się cała grupa, wykonując utwory ‘Unbelievers’ z płyty ‘Modern Vampires Of The City‘ oraz ‘Cape Cod Kwassa Kwassa’ z debiutanckiego krążka z 2008 roku.

Przy czym to drugie nagranie zostało zgrabnie przedłużone o 'beatlesowski' klasyk ‘Here Comes The Sun’.

Vampire Weekend wystąpili w nowym składzie po tym jak grupę opuścił jej założyciel Rostam Batmanglij.

Ezra Koenig, basista Chris Baio oraz perkusista Chris Thomson pozostali, ale zostali wzmocnieni trzema muzykami grającymi na instrumentach perkusyjnych, klawiszowych, jest też nowy gitarzysta prowadzący.

Nie ma jednak potwierdzenia, że taki poszerzony do sekstetu skład to już rzecz na stałe.

Zespół pracuje obecnie nad czwartą płytą pod roboczym tytułem ‘Mitsubishi Macchiato’.

Jeszcze w zeszłym roku Ezra Koenig informował na Twitterze, że płyta jest gotowa w 80 procentach, ale te ostatnie 20 procent jest zwykle najtrudniejsze i wymaga najwięcej czasu.

Vampire Weekend potwierdzili już kilka występów na znaczących imprezach, m.in. na Splendour In The Grass w Australii, co będzie ich pierwszym po przerwie oficjalnym koncertem.

Pokażą się także na Fuji Rock w Japonii, na Lollapalozie w Chicago oraz na koncercie End Of The Road w Salisbury.
2018-05-02, 19:10

Duża płyta My Bloody Valentine jednak nie w tym roku

My Bloody Valentine - Only Shallow (OFFICIAL MUSIC VIDEO)
My Bloody Valentine ogłosili, że nowa muzyka zostanie na razie wydana w formie dwóch maksisingli, nie zaś long playa, co sugerowali w wywiadach pod koniec 2017 r.

Kevin Shields potwierdza w wywiadzie dla magazynu Sound On Sound, że premierowych nagrań zespołu w formie EP można oczekiwać latem. Druga ich część natomiast dopiero wiosną 2019 r. Wśród najbliższych planów jest także dwupłytowa wersja słynnej sesji „Loveless”, co powinno ucieszyć kolekcjonerów dorobku MBV.

Co ciekawe, Shields we wcześniejszych wywiadach sugerował, że nowy materiał powstanie z wykorzystaniem stacji ProTools do cyfrowej obróbki dźwięku, ale zmienił zdanie i najnowsze pomysły grupa realizuje jednak w wersji analogowej.

- Na razie są już nagrane partie perkusji i pewne dodatkowe elementy tła, wygląda na to, że przygotowujemy nieco obszerniejszą EP-kę, ale w żadnym stopniu nie chcę być ograniczony do kilku nagrań.
- Nagramy dwie EP-ki , a po tym dopiero płyta - mówi Kevin Shields i dodaje, że w trakcie letnich koncertów będą chcieli wprowadzać do swojego brzmienia „pewne nowe rozwiązania”

Muzycy My Bloody Valentine koncentrowali się w zeszłym roku nad reedycją swoich starych krążków w winylowej postaci: „Loveless” oraz „Isn’t Anything”. Perkusista My Bloody Valentine (Colm Ó Cíosóig) był także w trasie koncertowej ze swoim drugim zespołem Hope Sandoval & the Warm Inventions.

W jednym z zeszłorocznych wywiadów Colm Ó Cíosóig stwierdził, że uważany przez wielu za najgłośniej grający zespół świata ostatnio trochę się ociągał i trzeba będzie to jakoś nadrobić.
- Muzyka powinna wypełniać twoją głowę w takim stopniu, byś poczuł ekstazę - niezła zapowiedź tego co się ma wydarzyć najpierw na EP-kach, a następnie pełnowymiarowej sesji.

My Bloody Valentine potwierdzili na ten rok na razie dwa występy: 23 czerwca w Royal Festival Hall w Londynie w ramach mocno omówionego już w Radarze festiwalu Meltdown pod kuratelą Roberta Smitha oraz drugi koncert w sierpniu w ramach festiwalu Sonic Mania w Japonii.
2018-04-24, 14:04

Nowy Manic Street Preachers dostępny w czterech formatach

Manic Street Preachers - Distant Colours (Official Video)
Koncert Manic Street Preachers z Leicester 31.10.2010 [Fot. Ungry Young Man / Flickr.com]Po czterech singlach sugerowanych przez zespół do pobrania z oficjalnych miejsc kolejno „International Blue”, „Distant Colours”, „Dylan and Caitlin” oraz zaproponowany w zeszłym tygodniu „Liverpool Revisited” jest wreszcie nowy krążek „Resistance Is Futile” wydany jako CD, deluxe CD, kaseta oraz płyta winylowa.

- Mamy ustawiczną potrzebę szukania inspiracji i prezentowania naszych nagrań na dużych koncertach - tak Nick Wire tłumaczy w wywiadzie dla BBC determinację Manics Street Preachers do nagrywania nowych rzeczy.

Nowy long play Manics „Resistance Is Futile” zawdzięcza sporo takim wykonawcom jak David Bowie oraz Bruce Springsteen. Pierwszy singiel „International Blue” basista i tekściarz grupy - Nick Wire - opisuje jako „siostrzane nagranie” do pamiętnej „Motorcycle Emptiness”.

- Jedyne czego się boimy to to, że ludzie w końcu przestaną się interesować naszymi nowymi nagraniami - dodaje Wire - to trochę takie połączenie wzajemnego napędzania się i ekscytowania później efektami pracy w studiu.

- Jeśli będziemy już na etapie „ok jesteśmy znani, rozpoznawalni, nagrajmy cokolwiek i zobaczymy jaka będzie reakcja”, to wtedy można pakować instrumenty - ocenia gitarzysta.

James Dean Bradfield dodaje, że wśród wymarzonych artystów, z którymi chcieliby zagrać, jest John Cale. - Myślę, że byłoby wspaniałe móc towarzyszyć mu w trasach, ale to chyba wynika trochę z mojej osobistej fascynacji tym co robi. To raczej taka moja fantazja wynikająca być może trochę z próżności - dodaje Bradfield.

Trzynasty long play w repertuarze Manics ma być w założeniu „optymistyczną” odpowiedzią na niespecjalnie krzepiący polityczny klimat biegu wypadków na świecie.

Sam „International Blue” jest doskonałym reprezentantem całego przekazu. Trochę podobny do niezwykle popularnego utworu „Motorcycle Emptiness”, trochę w stylistyce Davida Bowiego, a zwłaszcza jego dokonań lat 70.

Cały krążek „Resistance Is Futile” jest zbiorem pewnych malutkich hołdów rzeczom, które sprawiają , że twoje życie staje się lepsze. Chcemy to przeciwstawić pewnemu pesymizmowi, nerwowości towarzyszącej rozwojowi wypadków na świecie... terroryzm, radykalizm, nacjonalizm - mówią zgodnie członkowie Manics.

W ramach trasy koncertowej, która rozpoczęła się 23 kwietnia w Newcastle, będzie można zobaczyć pochodzący z Walii zespół np. w Londynie - 4 maja!
2018-04-18, 17:13

Czy są szanse na nową płytę The Cure w tym roku?

The Cure - Just Like Heaven
Robert Smith będzie kuratorem letniego 25. festiwalu Meltdown, który zainspirował go podobno do napisania nowych nagrań The Cure.

Laureat nagrody NME Godlike Genius układa już listę wykonawców, których będzie można zobaczyć w londyńskim centrum Southbank w czerwcu, a są to m.in. Deftones, The Libertines, Manic Street Preachers, Mogwai, My Bloody Valentine, Nine Inch Nails, Placebo, The Psychedelic Furs oraz The Notwist. 25. edycję festiwalu mają też upamiętnić występy Death Cab For Cutie, Frightened Rabbit, The Twilight Sad oraz Suzanne Vega.

W wywiadzie dla BBC 6 Music Robert Smith wyjaśnia, że długa nieobecność w mediach to konsekwencja oczekiwania na inspirację do napisania nowych nagrań.

- Kiedy nie masz o czym mówić w kontekście czegoś co przygotowujesz dla fanów, nie ma sensu marnować czasu na wywiady i tworzenie atmosfery, że coś tam podobno nagrywamy - wyjaśnia w rozmowie z Mattem Everittem.

- W ciągu ostatnich 6 miesięcy przesłuchałem tony nagrań, kwalifikując wykonawców do Meltdown i stwierdzam, że jest sporo rzeczy, które na nowo skłaniają do pracy w studiu nad nowymi utworami.

- Kilka demo mam już przygotowanych. Jedne są lepsze, inne gorsze jak to zwykle bywa, ale czuję, że nagrywanie sprawia mi ogromną radość, a to zwykle sprzyja tworzeniu bardziej wartościowych rzeczy - mówi założyciel The Cure.

Robert Smith zdradził, że jedynym wykonawcą, który nie przyjął zaproszenia na Meltdown są mocno eksploatowani w tym roku w trasie The Rolling Stones. On sam wystąpi na finał festiwalu, prezentując przede wszystkim nagrania z repertuaru The Cure, choć nie zdradza jeszcze kto razem z nim pojawi się na scenie.

The Cure chcą zagrać więcej koncertów w 2019 mają też w planach jakieś szczególne upamiętnienie swojej emblematycznej płyty ‘Disintegration’ wydanej w 1989 roku.

Występ na Glastonbury jeszcze pod znakiem zapytania - jest tak wiele festiwali i miejsc dla nas do zagrania, że Glasto nie jest priorytetem - mówi Robert Smith - tym bardziej, że byli tam headlinerem już trzy razy.

Z potwierdzonych występów jest koncert The Cure 7 lipca w londyńskim Hyde Parku dla upamiętnienia 40-lecia wydania pierwszego singla „Killing An Arab”. Razem z The Cure wystąpią także m.in. Interpol, Goldfrapp, Editors, Ride czy Slowdive.

Nie mam wątpliwości, że 40-lecie działalności zechcą pokazać przypominając najważniejsze rzeczy z ich dorobku, jak chociażby „Boys Don't Cry” (1979), „Close to Me” (1985), „In Between Days” (1985), „Lovesong” (1989), czy „Pictures of You” (1989).

Kiedy nowa płyta The Cure? Najważniejsze dla nas pytanie wciąż bez odpowiedzi.

Robert Smith [Fot. Carlos Varela/flickr.com]
Robert Smith [Fot. Carlos Varela/flickr.com]
2018-04-13, 20:08

Paul Simon wyrusza w pożegnalną trasę koncertową

Paul Simon - You Can Call Me Al (Groove Armada Dub Redemption Remix) (Audio)
Paul Simon [Fot. Louise Palanker/flickr.com]Płyta Paula Simona "Graceland" doczeka się bardzo interesującego opracowania przez najmożniejszych świata beatu elektronicznego takich jak Paul Oakenfold, Groove Armada oraz Thievery Corporation.

Premiera płyty latem, w szczycie sezonu klubowego, co oznacza, że przygotowująca to agencja wydawnicza chce przypomnieć materiał z 1986 roku młodszemu pokoleniu w formie, która może "zaskoczyć".

Do napisania siódmej w dyskografii płyty zainspirowała amerykańskiego muzyka wizyta w Johannesburgu. Paul Simon udał się do Afryki Południowej, by odkrywać nowe style muzyczne, które miały poszerzyć jego repertuar, ale po wydaniu krążka został poddany krytyce z powodu rzekomego zwalczania kulturowego bojkotu RPA.

Wszelkie intencje, by krytykować apartheid, stanowiły rolę drugorzędną – głównym celem było stworzenie albumu, który wykorzystywałby unikalne tradycje muzyczne Afryki Południowej.

Nagrodzona Grammy i sprzedana w kilkunastomilionowym nakładzie płyta stała się symbolem walki z podziałami ze względu na kolor skóry oraz udowodniła, jak niesamowicie inspirujące może być korzystanie z dorobku kulturowego Afryki.

W warstwie muzycznej Graceland jest niemniej ciekawym materiałem, czego dowodzi zainteresowanie tak uznanych innowatorów brzmienia jak Paul Oakenfold, Groove Armada czy Thievery Corporation. Pięć nagrań z tego krążka w takich nowych zaskakujących opracowaniach jest już dostępnych w różnych formach streammingu.

Paul Simon ogłosił tymczasem ostatnio, że wycofuje się w regularnych koncertów.

- Zawsze zastanawiałem się co czujesz w takim momencie, kiedy po wielu latach wychodzisz z obiegu, kończysz jeden z najważniejszych aspektów swojego życia, teraz wiem, to trochę dla mnie niekomfortowe, ale z drugiej strony czuję pewną ulgę.

- Z technicznego punktu widzenia można to dalej ciągnąć. Uwielbiam tworzyć, głos jeszcze dość mocny, w moim zespole znakomici techniczne muzycy, o muzyce myślę nieustannie i jestem wdzięczny za to, że tak mogę się realizować. Dziękuję też odbiorcom moich nagrań na całym świecie, mam nadzieję, że dzięki moim utworom wasz świat stał się trochę lepszy...

W tym roku Paul Simon wyrusza w ostatnią europejską trasę "Homeward Bound", w trakcie której od maja do lipca 2018 roku odwiedzi Amerykę Północną i Europę. Zagra m.in. w Chicago, Toronto, Amsterdamie i Dublinie.

Ostatni koncert artysty odbędzie się 15 lipca 2018 roku w Londynie w ramach festiwalu British Summer Time, a blisko nas będzie go można zobaczyć 30.06 w Sztokholmie, 01.07 w Oslo, 3.07 w Kopenhadze, 10.07 w Manchesterze.

2018-04-11, 07:56

Kiedy nowa płyta Friendly Fires?

Koncert w ramach Vice Live Tour w Bristol Fleece 02.02.2008 [Fot. Mike Mantin/ flickr.com]
Koncert w ramach Vice Live Tour w Bristol Fleece 02.02.2008 [Fot. Mike Mantin/ flickr.com]
Friendly Fires podgrzewają atmosferę przed oczekiwanym przez fanów powrotem do regularnej działalności zawodowej.

Od jesieni wrzucają do sieci różne zwiastuny nowych nagrań i planów koncertowych, a mocno już obecny w europejskich rozgłośniach radiowych singiel "Love Like Waves" dowodzi, że dojrzeli do poszerzenia swojego stylu poza obszary typowego "dance funku".

W czwartek (05.04) dali koncert w O2 Academy w Brixton, otwierając jednocześnie serię występów na różnego rodzaju festiwalach. Powrót do letniego terminarza najważniejszych imprez dokonuje się w 6 lat od przerwania regularnych występów na żywo.

- Kreatywność w muzyce to bardzo ulotna sprawa - tłumaczą Friendly Fires - Zdarza się, że pomysły na całą płytę przychodzą jak w transie, innym razem próbujesz wypełnić założenia kontraktu z agencją wydawniczą i nic z tego nie wychodzi, masz świadomość, że w zadanych ramach czasowych tworzysz rzeczy zdecydowanie poniżej swojego poziomu, stąd naturalne wyjście z obiegu.

- Najważniejsza jest atmosfera w grupie, którą mamy. Dobrze się znamy, wiemy na co nas stać, trzeba to tylko uwolnić w jakimś nieskrępowanym procesie...i już. Nagrywamy w dość pierwotnych garażowych warunkach, żeby odzyskać napędzany syntezatorami drive - mówi założyciel FF Ed Macfarlane.

Po raz ostatni nowych nagrań Friendly Fires słuchaliśmy na płycie "Pala" wydanej w 2011 roku, czyli 3 lata po debiucie, co dowodzi, że faktycznie potrzebują sporych przerw, by tworzyć w warunkach pewnego komfortu kiedy - jak to określają - "pomysły przychodzą jak w transie".

W zeszłym roku lider FF Ed Macfarlane wydał album kompilacyjny zatytułowany "Glistens", na którym znajdziemy niepublikowane dotąd rzeczy ze złotej ery syntezatorowych soundtracków lat 80.

Wciąż mają otwarte głowy, a nam pozostaje nadstawić uszu w oczekiwaniu na efekty nieskrępowanego procesu twórczego.


2018-04-08, 09:45

50. urodziny Jethro Tull na trzech koncertach w Polsce

‘Jethro Tull By Ian Anderson’ Press Materials
‘Jethro Tull By Ian Anderson’ Press Materials
Jethro Tull uświetni 50. rocznicę obecności na scenie interesującą trzypłytową kompilacją "50 na 50", która trafi do nas 25 maja nakładem agencji Parlophone.

50 utworów przygotowanych na to wydawnictwo pochodzi z 21 płyt studyjnych, które bardzo precyzyjnie wybrał wokalista i flecista zespołu Ian Anderson, mamy więc gwarancję, że dostaniemy bardzo solidną reprezentację dorobku Brytyjczyków.

Nie zabraknie zarówno utworów z początkowego mocno napędzanego bluesem okresu "Nothing Is Easy" oraz "Beggars Farm", ale z drugiej strony mamy też kapitalne rockowe propozycje, jak chociażby "Aqualung" czy "Locomotive Breath".

Jeśli chcą mieć Państwo wszystko pięknie poukładane i w jednym miejscu, to trudny do zmierzenia obszar stylistyki Jethro Tull uzupełnią też rzeczy ustawiane na obowiązkowej półce prog rocka jak "Skating Away" oraz "Critique Oblique".

Entuzjaści folku też mogą odetchnąć. Na kompilacji "50 na 50" znajdą się również takie klasyki gatunku jak "Heavy Horses" oraz "Songs From the Wood".

Poza dużą, atrakcyjnie opakowaną trzypłytówką do sprzedaży trafi też odrębny zestaw jednopłytowy zawierający 15 - zdaniem członków zespołu - absolutnie kluczowych nagrań i zostanie wydany zarówno na winylu, jak i kompakcie.

Premiery obydwu wydawnictw mamy 25 maja, natomiast wersja na winylu trafi do sprzedaży 31 sierpnia.

Jethro Tull wystartowali ostatnio z dużą trasą koncertową na 50-lecie istnienia, w ramach której 9 listopada wystąpią w Hali Stulecia we Wrocławiu, 10 listopada w Hali Znicz w Pruszkowie oraz 11 listopada w hali Centrum Spotkań Kultur w Lublinie.

Ian Anderson, lider Jethro Tull, lubi odwiedzać nasz kraj, czego dowodem są chociażby dwa grudniowe koncerty, które odbyły się w Krakowie i Bydgoszczy.

Ze względu na specjalne show, jakie zespół przygotował z okazji okrągłej rocznicy, wszystkie miejsca w trakcie polskiej trasie zostały podzielone wyłącznie na sektory z miejscami do siedzenia.

Pojemność sal we Wrocławiu oraz Lublinie wynosi nieco ponad 900 miejsc, co sprawia, że koncerty odbędą się w dość teatralnej atmosferze.

Obecnie w skład Jethro Tull wchodzą - poza jego założycielem Ian Andersonem - John O'Hara, David Goodier, Florian Opahle i Scott Hammond.

Większość dołączyła do grupy w 2017 roku, czyli w momencie jej reaktywacji po pięcioletniej przerwie w działalności.

Dwie duże serie występów przygotowano też w USA, a pierwsza z nich rusza w Phoenix już 30 maja.


2018-03-31, 10:06

Pierwszy pomnik Davida Bowiego odsłonięty podczas ceremonii w hrabstwie Buckinghamshire

[Fot.Rosana Prada/flickr.com]
[Fot.Rosana Prada/flickr.com]
Monument przedstawia kilka wcieleń fenomenalnego artysty, które mieliśmy okazję poznać podczas jego spektakularnej kariery. Obelisk został usytuowany w rynku niewielkiej miejscowości Aylesbury, w której Bowie miał dać pierwszy koncert jako Ziggy Stardust. Co więcej, promował tam też później w klubie Friars dwa swoje autorskie krążki z pierwszej połowy lat 70.

Pomysł tak szczególnego upamiętnienia artysty wysunął jeden z mieszkających tam fanów Bowiego - David Stopps.

Do swojej inicjatywy przekonał radę miasta, a następnie za pośrednictwem stworzonej przez siebie internetowej kampanii Kickstarter dość szybko zebrał 100 tysięcy funtów. Ponad jedna trzecia przekazanych datków pochodziła zza granicy.

Rzeźbę stworzył Andrew Sinclair i poza samym monumentem za zebrane pieniądze udało się zainstalować także jej pomysłowe oświetlenie, kamery monitoringu oraz - na wzór miejskich zegarów - automatyczne odtwarzanie najbardziej znanych nagrań Bowiego, przy każdej pełnej godzinie od 9 do 21.

W wywiadzie dla The Telegraph - pomysłodawca pomnika powiedział:

- Kiedy David opuścił nas w styczniu 2016, widziałem w mieście mocne poruszenie, to był praktycznie jedyny temat rozmów między mieszkańcami. Około 2000 osób zebrało się w rynku, by w milczeniu podziękować mu za jego dorobek, który w dużym przecież stopniu ukształtował naszą wrażliwość.

- Od razu była zgoda na to, że artystę trzeba upamiętnić - stąd inicjatywa monumentu Bowiego w najważniejszym miejscu Aylesbury.

Niestety, kilkanaście godzin po ceremonii odsłonięcia pomnika nieznany sprawca namalował na nim postulat, by zamiast wydawać pieniądze na takie rzeczy, przeznaczyć je raczej na żywność dla bezdomnych.

Jeden z fanów Bowiego zaproponował przekazanie na ten cel 5000 funtów, jeśli tylko wandal się ujawni.

Jeśli chodzi o inne ciekawe inicjatywy związane z Bowiem wiem też, że niebawem rozpocznie się przygotowanie filmowej wersji musicalu Lazarus, a zdjęcia będą kręcone m.in. w kilku lokalizacjach Nowego Jorku.

Bowie napisał ten musical z Endą Walsh krótko przed śmiercią, a jest inspirowany powieścią Waltera Tevisa 'Człowiek, który spadł na ziemię' z 1976 roku, w której adaptacji Bowie wystąpił.
2018-03-29, 07:36

Roger Daltrey wraca do soulowych fascynacji z początku kariery

Roger Daltrey - As Long As I Have You (Visualiser)
1 czerwca trafi do nas nowa autorska płyta Rogera Daltreya, a zapowiada ją bardzo zgrabny remake utworu "As Long as I Have You" z repertuaru soulowego wokalisty Garneta Mimmsa.

Oryginalnie wydane w 1964 roku nagranie zafascynowało lidera The Who do tego stopnia, iż najprawdopodobniej cała jego autorska kolekcja będzie nacechowana właśnie soulem.

- To jest jakiś niesamowity powrót do samego początku, kiedy kształtowała się moja wrażliwość muzyczna, do czasów zanim Pete Townshend komponował dla nas najważniejsze nagrania - tłumaczy w wywiadzie dla RollingStone Roger Daltrey.

Wracam do czasów, kiedy jako nastolatkowie graliśmy właśnie soul często dla uczestników mszy w niewielkich salach kościołów. Teraz mogę śpiewać soul, mając pewne doświadczenia życiowe, które zdecydowane pomagają w jego interpretacji - wyjaśnia wokalista i tekściarz.

Daltrey rozpoczął pracę nad nowym krążkiem z taką właśnie 'soulową' wizją praktycznie bezpośrednio po wydaniu w 2014 "Going Back Home" - płyty zarejestrowanej we współpracy z gitarzystą grupy Dr Fellgood Wilko Johnsonem, a nagrania były dogrywane niejako równolegle do koncertów The Who.

Producentem singla "As Long as I Have You" jest David Eringa, mający na swoim koncie ustawianie brzmienia m.in. Manic Street Preachers oraz Idlewild.

Na płycie usłyszymy też Pete Townshenda grającego na gitarze w 7 z 11 utworów oraz klawiszowca Style Council i Dexy's Midnight Runners - Micka Talbota.

Na liście nagrań mamy takie ciekawostki jak chociażby "Into My Arms" z repertuaru Nicka Cave'a oraz klasyk Steviego Wondera "You Haven't Done Nothing" i wylansowane przez Stephena Stillsa "How Far".

Jakby na to nie spojrzeć w marcu Roger Daltrey skończył 74 lata.

Wśród bardzo doniosłych pozycji swojego repertuaru The Who mają takie rzeczy jak chociażby wydany przez Decca Records debiutancki album "My Generation" z 1965 roku, który inspirował następne pokolenia młodych zespołów, aż do czasów ogromnej popularności punk rocka w latach 70.

W latach świetności grali niesamowite koncerty, niszczyli na scenie instrumenty, demolowali pokoje hotelowe, ale przede wszystkim zapisali się w historii rocka pokazaniem jak silne i inspirujące może być "łamanie konwencji".

Roger Daltrey nie zwalnia tempa. Wystąpił ostatnio na koncercie charytatywnym
Teenage Cancer Trust w londyńskiej Royal Albert Hall, a niebawem planuje występy w USA z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej.
3456789
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »