Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2016-10-19, 11:34

Depeche Mode w 2017 ponownie z koncertem w Polsce!

[Fot.Simon Watson/flickr.com]
[Fot.Simon Watson/flickr.com]
21 lipca 2017 r. na Stadionie Narodowym zagrają u nas ponownie Depeche Mode .
Podczas konferencji prasowej w Mediolanie 11 października zespół oficjalnie ogłosił nową trasę "Global Spirit Tour i mając na uwadze liczne grono wiernych fanów w Polsce, na liście nie mogło zabraknąć naszego kraju.

Koncert odbędzie się 21 lipca 2017 r. na Stadionie Narodowym w Warszawie.

Poprzedni występ "Depeszów" w Polsce z promocją płyty "Delta Machine miał miejsce w lutym 2014 r. w Atlas Arenie w Łodzi.

Będzie to piąty koncert Brytyjczyków w stolicy - w lipcu 2013 r. grali już na Stadionie Narodowym, a wcześniej na stadionie Legii (czerwiec 2006), na torze wyścigów konnych Służewiec (wrzesień 2001) i w Hali Torwar (lipiec 1985).

Podczas pierwszej części "Global Spirit Tour" Dave Gahan, Martin Gore i Andy Fletcher wystąpią dla ponad 1,5 miliona fanów w 32 miastach w 21 krajach Europy i należy się spodziewać iż znów może to być jedno z najważniejszych muzycznych wydarzeń roku.

Na początku 2017 r. grupa wyda nową płytę studyjną zatytułowaną "Spirit", którą produkuje James Ford występujący w trybie 'on and off' w grupach Simian Mobile Disco oraz The Last Shadow Puppets. Ford ustawiał już brzmienie na płytach takich wykonawców jak Florence & The Machine, Foals, Arctic Monkeys, Jessie Ware i Mumford & Sons.

"Jesteśmy niezwykle dumni z dźwięku i energii albumu 'Spirit' i bardzo podekscytowani tym, że wracamy na trasę, aby podzielić się nim z fanami na całym świecie" - powiedział w Mediolanie wokalista Dave Gahan.

Grupa ma na koncie ponad 100 milionów sprzedanych płyt, co sytuuje ją w gronie największych światowych gwiazd muzyki.

Pewnie czas największej gorączki związanej z 'Depeche' trochę za nami , ale wiem, że na występ wybiera się sporo fanów z grupy wiekowej 40+, będą w dobrze skrojonych skórach, wyższych butach, odpowiednio 'ustawione włosy', i co tam jeszcze ...?

Założę się , że rozpoczną przy umiarkowanym świetle:

People are people so why should it be
You and I should get along so awfully......
2016-10-12, 14:13

Legendarny Pixies z płytą 'Head Carrier' na koncercie w poznańskiej Arenie!

[Fot.Geoff Stearns/flickr.com]
[Fot.Geoff Stearns/flickr.com]
W związku z premierą albumu „Head Carrier”, zespół Pixies wyrusza w europejską trasę koncertową. Grupa nie omija Polski i nowe utwory zaprezentuje też 16 listopada w poznańskiej Arenie.

Head Carrier to drugi „poreaktywacyjny” album grupy, który ukazał 30. września 2016 nakładem własnej agencji wydawniczej Pixies Music. Płyta zawiera dwanaście utworów, wyprodukowanych przez Toma Dalgety, znanego z ustawiania brzmienia dla Killing Joke czy Royal Blood.

Ostatnią sesję nagraniową zorganizowano w lutym i marcu w Londynie, a sama okładka „Head Carrier” została zaprojektowana przez wieloletniego współpracownika zespołu, Vaughana Olivera, który rysował okładki dla podopiecznych wytwórni 4AD jak Cocteau Twins, This Mortal Coil oraz Dead Can Dance.
 
The Pixies występują obecnie w lekko skorygowanym składzie: Black Francis, Joei Santiago i David Lovering, oraz nową basistką Paz Lenchantin (Zwan, A Perfect Circle).

Od stycznia 2014 roku Paz koncertowała z zespołem, odegrała także bardzo znaczącą rolę przy powstawaniu najnowszego krążka, a jej głos można usłyszeć w piosence „All I Think About Now”.

Warto dodać, że koncert w poznańskiej Arenie będzie drugim na trasie w Europie – obok Pixies zobaczymy też amerykański zespół Fews. .
 
Album wydano zarówno fizycznie, jak i w dystrybucji cyfrowej. Limitowana edycja deluxe jest dostępna wyłącznie za pośrednictwem strony pixiesmusic.com.

W specjalnie przygotowanym boxie dostaniemy CD, 180-gramowy winyl, 24-stronicowy booklet z tekstami piosenek i grafikami Vaughana Olivera.

Solidnie wykonany retro-punk i zapewne liczne odwołania do historii rocka, na którą mieli spory wpływ - w Poznaniu 16 listopada.
2016-10-05, 07:55

Fleetwood Mac wracają do studia po 13 latach przerwy!

[Fot.Tony Hisget/flickr.com]
[Fot.Tony Hisget/flickr.com]
- Mamy już 7 nagrań na nową płytę - mówi Christine Mc Vie z grupy Fleetwood Mac i po niedawnej reedycji krążka Mirage z 1982 roku oraz solidnie zapełnionych trasach koncertowych w 2014 i 2015 roku wygląda na to, że pierwsze efekty studyjnej ofensywy poznamy jeszcze pod koniec roku.

Christine Mc Vie wróciła do grupy po prawie 15 latach przerwy , a od momentu wydania long playa ‘Say You Will’ w 2003 roku w pełnej obsadzie nie schodzili do studia.

Prace nad płytą rozpoczęli już kilkanaście miesięcy temu , ale trasy koncertowe zmusiły do odłożenia realizacji tych nowych pomysłów. Rzeczy dzieją się na razie jeszcze bez Stevie Nicks , która kontynuuje solowe występy.

W wywiadzie dla The Rolling Stone Lindsey Buckingham potwierdził przygotowania do masteringu nagrań i dogrania utworów, które wejdą do ostatecznej wersji krążka.
- Jest z czego wybierać, są nowe pomysły w rozpoznawalnym naszym stylu , jeśli Stevie nie zechce być częścią tego co przed nami , to pewnie zagramy trochę mniej koncertów, ale przy większej światowej trasie powinniśmy już być w komplecie -powiedział Buckingham.

Polecam Państwa uwadze wydaną ponownie w bardzo rozbudowanej wersji płytę Mirage z 1982 roku. Dostajemy trzy kompakty, zremasterowany analog oraz DVD z koncertami z Los Angles , na których 35 lat temu promowano ten krążek.

Z naszej radiowej playlisty znają pewnie Państwo bardziej jedno z najbardziej rozpoznawalnych w dyskografii Fleetwood Mac nagrań ‘Dreams’ z płyty Rumours z 1977 roku , to jedna z częściej prezentowanych piosenek także w stacjach radiowych sformatowanych w kierunku evergreens czyli utworów, które nigdy się nie zestarzeją.

Stevie Nicks pytana ostatnio czy wraca na dobre do zespołu odpowiada w swoim stylu...you never know ...., coś się chyba dzieje, może jakaś niespodzianka, nowy singiel np. przed świętami?
2016-09-28, 07:39

Ian Gillan 19 listopada z nagraniami Deep Purple w Warszawie!

[Fot.Stephan Birlouez/flickr.com]
[Fot.Stephan Birlouez/flickr.com]
19 listopada w Hali Koło w Warszawie specjalny występ z utworami Deep Purple da IanGillan, a będą mu towarzyszyć Don Airey Band oraz Orkiestra Akademii Beethovenowskiej prowadzona przez Stephena Bentleya-Kleina.

Nie zabraknie z pewnością takich rockowych klasyków jak "Smoke on the Water", "Black Night" oraz "Perfect Strangers".

Gillan dołączył do Deep Purple w 1969 roku, początkując najlepszy okres działalności zespołu z pamiętnymi sesjami "Fireball" oraz "Machine Head".

Po trasie koncertowej promującej album The House of Blue Light musiał opuścić Deep Purple ze względu na narastający konflikt z liderem, Ritchie Blackmorem. Powrócił po raz trzeci w 1993 roku z okazji 25-lecia zespołu, na nagranie albumu The Battle Rages On... (Bitwa nadal trwa), którego tytuł znakomicie oddawał atmosferę panującą między gitarzystą, a wokalistą zespołu.

Ostatecznie, w czasie trasy koncertowej promującej to wydawnictwo , Blackmore opuścił grupę, a Gillan występuje w niej praktycznie do dziś.

W 2015 roku odwiedził z koncertami jako solista oraz z grupą Deep Purple 48 krajów.

Wokalista wcielił się także w rolę Chrystusa w oryginalnym nagraniu rockowej opery "JesusChrist Superstar" z 1970 roku , a jego ogromnej otwartości na wyzwania dowodzi też udział w arii "NessunDorma" w duecie z Luciano Pavarottim.

Nie ma wątpliwości , że Gillana warto zobaczyć, choć nie nastawiałbym się na odcinanie kuponów od popularnych i zapisanych w historii światowego rocka przebojów Deep Purple.

Coś mi się wydaje, że to będzie niezły eksperyment znacznie wykraczający poza jedną stylistykę. Słowem listopad z intrygującym znakiem zapytania i to u nas!!!
2016-09-20, 21:03

Bruce Springsteen będzie promował w trasie swoją biografię "Born To Run"

Bruce Springsteen [fot. swimfinfan/Flickr.com]
Bruce Springsteen [fot. swimfinfan/Flickr.com]
Pieczołowice spisana historia jednego z najbardziej znanych amerykańskich solistów trafi do księgarń 27 września.

Autor jednej z ważniejszych płyt lat 80. mocno promuje tę opowieść, pojawiając się z gitarą przed największymi sklepami muzycznymi w USA począwszy od rodzinnego New Jersey, poprzez Nowy York, Philadelphię, Los Angeles, na San Francisco skończywszy.

W ostatnim wywiadzie dla Vanity Fair tłumaczył, że czuł potrzebę podzielenia się swoimi doświadczeniami, które – zdarzało się – były źródłem poważnych problemów, z drugiej jednak strony chciał opowiedzieć o determinacji faceta w średnim wieku w poszukiwaniu inspiracji, nie tylko przy tworzeniu muzyki, ale przede wszystkim by ‘ogarniać rzeczywistość, ze wszystkimi jej pułapkami'.

W książce jeden z ważniejszych głosów pamiętnej sesji Band Aid po raz pierwszy mówi otwarcie o swojej walce z depresją, która wraca w momentach kiedy wydaje się, że udało się ją przezwyciężyć, ale pokazuje też jak wiele można zdziałać kiedy ma się motywację, osobę na której można polegać, kiedy bezinteresowność wygrywa z pieniądzem, kiedy wygrywa człowieczeństwo…

Biografii "Born To Run" będzie towarzyszyć kompilacyjny album ‘Chapter And Verse’ zawierający 5 premierowych piosenek. Oczywiście w specjalnym zestawie będzie to można dostać w bardzo dobrej cenie.

Pamiętam, kiedy w dobie trudnego dostępu do płyt kumpel dostał ten krążek od jakiegoś wujka, który pracował na zachodzie Europy.

Ta okładka, legendarne niedostępne w Polsce wtedy jeansy Springsteena i wykrzyczana wolność, która wzmacniała nadzieję, że może tu też się wydarzy… Kawał czasu, wiem, że spisana historia wokalisty pokaże teraz nowe aspekty tamtego czasu widzianego z perspektywy kogoś komu tak zazdrościliśmy…
2016-09-13, 20:17

Nick Cave i jego "Skeleton Tree" - analiza najważniejszych treści po stracie syna

[Fot.Vladimir/flickr.com]
[Fot.Vladimir/flickr.com]
Parę słów o premierze i wielkim wrażeniu, jakie zrobił na publiczności festiwalu w Wenecji dokument „One More Time With Feeling” Andrew Dominika. Film został wyświetlony w zeszłym tygodniu tylko jednego wieczoru w tysiącu kin na całym świecie. Więcej projekcji nie będzie.

Nick Cave opowiada w nim, milczy, zastanawia się i przystaje w bezsilności po stracie swojego 15-letniego syna Arthura. Dzieciak po zażyciu środków halucynogennych spadł z klifu i nie udało się go uratować.

„Są takie chwile, kiedy idziesz po fajki, sprzedawca pyta, jak się masz, a ty nie wiesz, co odpowiedzieć. Kiedy w piekarni wszyscy patrzą na ciebie serdecznym wzrokiem, jeden facet mówi: 'Jestem z tobą', a ty zastanawiasz się, kiedy stałeś się nagle obiektem litości?” – mówi w filmie muzyk.

Film powstał pół roku po tragicznym wypadku, w ciągu 10 dni, w Londynie i w domu Cave'a w Brighton. Jest w całości improwizowany. Reżyser Andrew Dominik w czerni i bieli i w 3D zapisuje powrót artysty do studia i próbę zmierzenia się z przygnębiającą utratą ukochanej osoby.

„One More Time With Feeling” to w pewnym sensie rozliczenie z mitem artysty czerpiącego inspirację z własnego nieszczęścia. - Nic nigdy tak nie zniszczyło mojej kreatywności – mówi Cave. - Sztukę tworzy się w wyobraźni. Gdy człowieka wypełnia trauma, nie zostaje w nim miejsce na cokolwiek innego.

A jednak płyta "Skeleton Tree" została dokończona choć ma się wrażenie, że Cave obdarzony gigantyczną wrażliwością na szczegóły tym razem poszedł na pewien kompromis. Uznał, iż przekaz jest skończony i perfekcjonizm nie poprawi już niczego.

Nie ma sensu tego rozbierać, dostajemy w nutach wrażliwość człowieka, który przecież nieraz wyciągał nas z dołka i to nie dlatego, że świat jest piękny, ale dlatego, że 'poważne przystanki w zadumie' dotyczą wszystkich bez wyjątku.
2016-09-07, 11:39

Rockowa oferta all inclusive na festiwalu Desert Trip w Kalifornii

[Fot.3FM/flickr.com]
[Fot.3FM/flickr.com]
Jeśli mają Państwo trochę wolnej gotówki i chęć wzięcia udziału w nietypowych koncertach, jest niezła sposobność - rockowa oferta 'wszystko w jednym', czyli Bob Dylan, Paul Mc Cartney, The Rolling Stones, The Who oraz Neil Young na trzydniowym festiwalu Desert Trip w Kalifornii.

70 tysięcy trzydniowych karnetów na festiwal, który rozpocznie się 7 października rozeszło się jeszcze w maju w kilka dni, stąd organizatorzy przygotowali coś na kształt dogrywki, czyli praktycznie powtórkę tego zestawu artystów tydzień później.

Można mówić o najszybciej zarobionych pieniądzach w show-biznesie, gdyż wpływy organizatorów zostały wycenione na 150 mln dolarów.

Podczas festiwalu będzie dostępnych około 30 różnych menu stworzonych przez szefów kuchni, a oferta koncert plus posiłek (na poziomie co najmniej jednej gwiazdy Michelin) będzie kosztować dziennie 129 dolarów.

Ceny żywności w Kalifornii należą do najwyższych w USA, a w modzie są tam dania zgodne z trendami eko- i bio-, co zostanie uwzględnione w przygotowanych przez mistrzów potrawach.

Zdecydowanie największą popularnością - co pokazuje zainteresowanie biletami w tzw. drugim obiegu - cieszą się występy Mc Cartneya oraz Neila Younga.

Warto zaznaczyć, że nigdy wcześniej chyba nie udało się zebrać w ramach jednego festiwalu gwiazd tak dużego formatu.

Na festiwalu, który odbędzie się w klubie Polo Empire w miejscowości Indio od 7 do 9 październik dominują Anglosasi - tylko Bob Dylan i Neil Young bronią honoru gospodarzy.

Trzeba mieć nadzieję, że te koncerty zostaną jakość uwiecznione, sfilmowane, a
może jakaś... zgrabna koncertówka z zaśpiewanym wspólnie na finał "We Are The Champions" powstanie?
2016-09-01, 07:48

Metallica przypomni o sobie 18 listopada. Nowe utwory już grają na koncertach!

[Fot.Andrew Skudder/flickr.com]
[Fot.Andrew Skudder/flickr.com]
Będzie nowa płyta grupy Metallica! Są już pewne kontrowersje wokół projektu okładki, mamy też solidny zwiastun – singiel "Hardwired" dowodzący, że muzyczna emerytura członków jednego z najsłynniejszych zespołów świata to jeszcze melodia dalekiej przyszłości.

8 lat mija od czasu, kiedy słuchaliśmy efektów pracy studyjnej Metallicy na płycie "Death Magnetic" i trzeba przyznać, że Lars Ulrich liczy na dużą lojalność swoich fanów, którzy ‘i tak poczekają’.

Płyta zatytułowana „Hardwired… To Self-Destruct” trafi na rynek 18 listopada i promuje ją pierwszy singiel "Hardwired".

Zespół zagrał kawałek po raz pierwszy na żywo w trakcie występu w Minneapolis 20 sierpnia 2016 roku. Teraz udostępnił na swoich oficjalnych kanałach profesjonalną rejestrację z tego wieczoru.

Zagrany dość schematycznie jak na Metallicę i poparty niewybrednym tekstem numer nie rozczaruje jednak nikogo, bo dziś od tego konkretnie zespołu nikt rozsądny nie będzie wymagał wytyczania nowych kierunków.

Oni i tak dzięki milowej "Master Of Puppets" wydanej 30 lat temu zapisali się na zawsze w historii rocka, dziś mogą robić co chcą i jak chcą, a nowy krążek dla wielu nieco młodszych odbiorców stanie się zapewne pretekstem do tego, by sięgnąć do wcześniejszej dyskografii.

Będziecie koleżanki i koledzy zdumieni, ‘że takie rzeczy to tylko na początku drogi najprawdziwszego heavy metalu’, a ja jestem dumny, że w tamtym czasie byłem świadkiem tego, jak tworzy się historia.

Pierwsza solówka Jamesa Hatfielda w utworze tytułowym dała do myślenia, a w zasadzie to pozwoliła nie myśleć o niczym innym…

Pewnie, że czekam na "Hardwired", ale nie klikam tak często w te nowe utwory, jakoś z automatu tylko "Master", "Master"…
2016-08-24, 08:41

Chodzenie na koncerty sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi!

[Fot.EDM News/flickr.com]
[Fot.EDM News/flickr.com]
Są ciekawe wnioski z naukowej analizy odnośnie wpływu ‘muzyki na żywo’ na naszą wrażliwość i poziom optymizmu.

Przeprowadzone na wyspach brytyjskich na Uniwersytecie Victoria Deakin badanie sugeruje wyraźnie, że nasze subiektywne odczucie lepszego postrzegania świata zależy od tego, czy chodzimy na koncerty, festiwale czy nie.

Co więcej, jeśli oglądamy koncerty na żywo, dając się porwać tłumowi żywo reagującemu na to co dzieje się na scenie, to wpływa to podobno bardzo dobrze na umiejętne radzenie sobie z sytuacjami stresującymi. Biorąc pod uwagę nasz zwykle napięty program dnia już warto się nad tym zastanowić.

O tym, że słuchanie muzyki i to niezależnie od gatunku - byle nie głośno, tak by nie osłabić sobie słuchu - dobrze wpływa na nasze usposobienie wiadomo nie od dziś. Stajemy się bardziej wrażliwi i otwarci także na innych.

Jeśli koncerty, to wcale niekoniecznie wielotysięczne przedsięwzięcia plenerowe, mogą to być też mniejsze kameralne występy. Byle był choć elementarny kontakt z wykonawcą.

Myślę sobie, że dawne powiedzenie ‘muzyka łagodzi obyczaje’ nabiera trochę innego wymiaru. To czego słuchamy i na jakim etapie naszego życia, sporo o nas mówi - o tym jak reagujemy na świat, jaki jest poziom naszego rozwoju emocjonalnego.

Albo w zaciszu własnego pokoju nastrojowe nuty z ponadczasowym tekstem albo razem z innymi pod sceną na wielkim koncercie, blisko samych wykonawców, oni też w wolnych chwilach ładują akumulatory i moglibyśmy się solidnie zdziwić… czego wtedy słuchają.

Dobrych koncertów zatem na trudny - zdarza się - emocjonalnie jesienny czas!
2016-08-17, 14:44

Limp Bizkit wystąpią 27 sierpnia w ramach Capital of Rock we Wrocławiu!!!

[Fot. Carlos Varela/flickr.com]
[Fot. Carlos Varela/flickr.com]
Amerykański zespół wystąpi obok głównej gwiazdy festiwalu Rammstein, a ponadto w mocno rockowym menu mamy też Bullet For My Vallentine oraz RED i OCN.

Fred Durst i spółka mają dość duże wymagania jeśli chodzi o warunki techniczno-organizacyjne występu - ich garderoby mają być wyposażone w ogromne, dobrze oświetlone lustra oraz lampy umożliwiające regulację światła. Oprócz tego Amerykanie chcą zajadać się zupą z soczewicy i mieć u boku sztab lekarzy - od lekarza pierwszego kontaktu, po dentystę, masażystę i kręgarza.

Organizatorzy muszą się z tym jakoś zmierzyć, chyba warto - Limp Bizkit zwykle pozostawiają dużo dobrych wspomnień jeśli chodzi o solidne, post-punkowo-rave-rockowe granie.

Poprzedni materiał Amerykanów "Gold Cobra" ukazał się w czerwcu 2011 r., a pięcioletnia przerwa w pracy studyjnej pozwala sądzić, że na nowym krążku nie zabraknie solidnego rap-rockowego łomotu ze znaczkiem ‘premium’.

W czerwcu zeszłego roku przedstawiciele rapcore and nu metal – jak są najczęściej klasyfikowani – zagrali przyzwoity set w Hali Wisły w Krakowie. Kto był, ten pewnie zarezerwuje sobie wolny wieczór 27 sierpnia i pojedzie na Capitol Of Rock do Wrocławia.

Koncert na Stadionie Wrocław odbędzie się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, a Limp Bizkit najpewniej zagrają u nas część materiału na przygotowywaną siódmą płytę "Stampede Of The Disco Elephants".
3456789
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »