Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2016-08-24, 08:41

Chodzenie na koncerty sprawia, że jesteśmy szczęśliwsi!

[Fot.EDM News/flickr.com]
[Fot.EDM News/flickr.com]
Są ciekawe wnioski z naukowej analizy odnośnie wpływu ‘muzyki na żywo’ na naszą wrażliwość i poziom optymizmu.

Przeprowadzone na wyspach brytyjskich na Uniwersytecie Victoria Deakin badanie sugeruje wyraźnie, że nasze subiektywne odczucie lepszego postrzegania świata zależy od tego, czy chodzimy na koncerty, festiwale czy nie.

Co więcej, jeśli oglądamy koncerty na żywo, dając się porwać tłumowi żywo reagującemu na to co dzieje się na scenie, to wpływa to podobno bardzo dobrze na umiejętne radzenie sobie z sytuacjami stresującymi. Biorąc pod uwagę nasz zwykle napięty program dnia już warto się nad tym zastanowić.

O tym, że słuchanie muzyki i to niezależnie od gatunku - byle nie głośno, tak by nie osłabić sobie słuchu - dobrze wpływa na nasze usposobienie wiadomo nie od dziś. Stajemy się bardziej wrażliwi i otwarci także na innych.

Jeśli koncerty, to wcale niekoniecznie wielotysięczne przedsięwzięcia plenerowe, mogą to być też mniejsze kameralne występy. Byle był choć elementarny kontakt z wykonawcą.

Myślę sobie, że dawne powiedzenie ‘muzyka łagodzi obyczaje’ nabiera trochę innego wymiaru. To czego słuchamy i na jakim etapie naszego życia, sporo o nas mówi - o tym jak reagujemy na świat, jaki jest poziom naszego rozwoju emocjonalnego.

Albo w zaciszu własnego pokoju nastrojowe nuty z ponadczasowym tekstem albo razem z innymi pod sceną na wielkim koncercie, blisko samych wykonawców, oni też w wolnych chwilach ładują akumulatory i moglibyśmy się solidnie zdziwić… czego wtedy słuchają.

Dobrych koncertów zatem na trudny - zdarza się - emocjonalnie jesienny czas!
2016-08-17, 14:44

Limp Bizkit wystąpią 27 sierpnia w ramach Capital of Rock we Wrocławiu!!!

[Fot. Carlos Varela/flickr.com]
[Fot. Carlos Varela/flickr.com]
Amerykański zespół wystąpi obok głównej gwiazdy festiwalu Rammstein, a ponadto w mocno rockowym menu mamy też Bullet For My Vallentine oraz RED i OCN.

Fred Durst i spółka mają dość duże wymagania jeśli chodzi o warunki techniczno-organizacyjne występu - ich garderoby mają być wyposażone w ogromne, dobrze oświetlone lustra oraz lampy umożliwiające regulację światła. Oprócz tego Amerykanie chcą zajadać się zupą z soczewicy i mieć u boku sztab lekarzy - od lekarza pierwszego kontaktu, po dentystę, masażystę i kręgarza.

Organizatorzy muszą się z tym jakoś zmierzyć, chyba warto - Limp Bizkit zwykle pozostawiają dużo dobrych wspomnień jeśli chodzi o solidne, post-punkowo-rave-rockowe granie.

Poprzedni materiał Amerykanów "Gold Cobra" ukazał się w czerwcu 2011 r., a pięcioletnia przerwa w pracy studyjnej pozwala sądzić, że na nowym krążku nie zabraknie solidnego rap-rockowego łomotu ze znaczkiem ‘premium’.

W czerwcu zeszłego roku przedstawiciele rapcore and nu metal – jak są najczęściej klasyfikowani – zagrali przyzwoity set w Hali Wisły w Krakowie. Kto był, ten pewnie zarezerwuje sobie wolny wieczór 27 sierpnia i pojedzie na Capitol Of Rock do Wrocławia.

Koncert na Stadionie Wrocław odbędzie się w ramach Europejskiej Stolicy Kultury Wrocław 2016, a Limp Bizkit najpewniej zagrają u nas część materiału na przygotowywaną siódmą płytę "Stampede Of The Disco Elephants".
2016-08-10, 15:03

U2 zapowiadają na 2017 nową płytę i dużą trasę koncertową!

[Fot.U2start/flickr.com]
[Fot.U2start/flickr.com]
Irlandzka grupa przygotowała około 50 nagrań, z których powstanie ‘Songs Of Experience’ następca ‘Songs Of Innocence’ wydanej w 2014. The Edge porównuje ten nowy przekaz do słynnej produkcji ‘Zooropa’ z 1993.

Obszerny wywiad z U2 przeprowadzili ostatnio założyciele hiszpańskiego fanpage’u U2 en Espana, a w jego trakcie Bono powiedział, że płyta koncepcyjnie wprawdzie nie jest jeszcze skończona, ale tekstowo będzie mieć mocniejszy przekaz niż ‘WAR’ z 1983 r. - Nasze spostrzeżenia będą tam ‘bardzo dosadne’ - dodał lider U2.

- Drugą część trasy koncertowej planujemy na 2017, ale bądźcie gotowi na jakieś nowości z naszej strony już we wrześniu i październiku w tym roku - powiedział Bono.

Basista Adam Clayton w innym z wywiadów mówił o szansach na rozpoczęcie trasy już w ciągu 6 najbliższych miesięcy, ale biorąc pod uwagę rozmach z jakim zwykle to realizują i czas potrzebny na przygotowania, wydaje się to mało prawdopodobne.

Jakby na to nie spojrzeć, coś dobrego się dzieje i trzeba dokładnie śledzić w różnych miejscach wszelkie nowinki z obozu U2 dotyczące tego, co przygotowali na sesjach.

Minęły 2 lata od wydania ‘Songs Of Innocence’, zagrali sporo koncertów, są głodni nowych rzeczy, niech będą wreszcie mniej ‘ugrzecznione’, mniej ‘przewidywalne’, niech to będzie ‘a real new experience for all of us’.
2016-08-04, 08:42

Muse wystąpią podczas dodatkowego dnia zamykającego Kraków Live Festival 2016.

[Fot.Rebecca Honts/flickr.com]
[Fot.Rebecca Honts/flickr.com]
Brytyjskie trio zagra 21 sierpnia na terenie lotniska Muzeum Lotnictwa Polskiego w Krakowie, a występ zakończy trasę koncertową promującą ich najnowszy long play Drones.

Muse znani są z bardzo energetycznych występów i rozbudowanych światłem widowisk na żywo. Od debiutu w 1994 roku zespół wydał siedem albumów studyjnych i sprzedał ponad 17 milionów płyt.

Siódmy album „Drones” utrzymywał się na 1. miejscu brytyjskiej listy albumów przez dwa tygodnie, ale był też pierwszym albumem grupy, który dotarł na szczyt amerykańskiego zestawienia sprzedaży. Łącznie krążek zdystansował rywali w 23 krajach, m.in. we Francji, Japonii, Australii, Holandii i Szwajcarii, co pokazuje , że Matthew Bellamy i spółka mają jeszcze sporo do zaoferowania.

Muse w studiu to jedno, ale koncerty to kompletnie inna bajka – umieć zrealizować spotkania z fanami na takim poziomie to zdecydowanie światowa extraklasa.

‘..to nasza najlepsza jak na razie płyta –powiedział w wywiadzie dla NME lider brytyjskiej grupy Matthew Bellamy- ...przez całkiem długi czas nie mogłem tego powiedzieć o efektach wcześniejszych sesji... –dodał.

'...tym , którzy chcieliby nas poznać zalecam przesłuchiwanie naszego dorobku począwszy właśnie od Drones. Na produkcji The Second Law z 2012 za dużo eksperymentowaliśmy z elektroniką teraz wracamy do surowego rockowego brzmienia, a to najbardziej zgodne z tym co w nas siedzi...- konkluduje Bellamy.

Kawał solidnego rockowego grania w Krakowie, obecność takiej ekipy nobilituje organizatorów coraz bardziej prestiżowego festiwalu. Szacun!!!
2016-07-27, 08:34

Będzie nowa kompilacja nagrań Led Zeppelin z historycznych sesji dla BBC z 1969 roku!!!

[Fot.Dina Regine/flickr.com]
[Fot.Dina Regine/flickr.com]
Do 'cyfrowo oczyszczonego' zestawu nagrań wydawca dołączy Stairway To Heaven w wersji, w jakiej zabrzmiało w trakcie pierwszej transmisji radiowej w 1969 roku - a to prawdziwy rarytas, bo nie ma tego nigdzie w dotychczasowej dyskografii.

Kompletne sesje dla brytyjskiego nadawcy publicznego zawierają 33 nagrania z marca 1969 roku, a 'Schody do nieba' udało się oczyścić cyfrowo z nagrania radiowego zarejestrowanego przez jednego z fanów Roberta Planta i spółki.

Mężczyzna nagrał premierę jednego z najważniejszych dokonań w muzyce rozrywkowej na falach AM i dostarczył to do studia producenckiego, gdzie zajął się nagraniem gitarzysta Led Zeppelin Jimmi Page.

Podczas pamiętnej sesji zapisano też na taśmie matce oryginalne wykonanie niezwykle rzadkiego Sunshine Woman oraz zapisane już zdecydowanie mocniej w naszej pamięci nuty ‘I Can’t Quit You Baby’ and ‘You Shook Me’.

Przypomnę, że BBC wydała pierwszą kompilację zarejestrowanych w swoich studiach utworów Led Zeppelin dopiero w 1997 roku, ale teraz to nabiera innego wymiaru dzięki dołączeniu 8 niepublikowanych wcześniej utworów, które przy sugestiach Page’a opracował dźwiękowo znakomity inżynier dźwięku John Davis.

Premierę wydawnictwa zaplanowano na 16 września, a będzie ono dostępne zarówno w standardowej wersji dwupłytowej na kompakcie, będzie czeropłytowy analog oraz pięknie wydana wersja deluxe - czyli 3 CD i 5 płyt analogowych z 48-stronnicową książeczką ze zdjęciami z sesji oraz tekstami piosenek.

Dla entuzjastów formatu ‘szybko, łatwo i bez okładek' agencja wydawnicza przygotuje profesjonalny download.

Akcja promocyjna nabiera tempa, już wiadomo, że pierwszych 20 tysięcy fonogramów dostanie indywidualne numery i kolekcjonerzy już pewnie zacierają ręce.

Cieszę się na tę kompilację i zastanawiam się, co tam jeszcze skrywają przepastne archiwa przy studiach Maide Vale?
2016-07-20, 08:04

Królowa brytyjskiej muzyki alternatywnej, PJ Harvey, wraca do Polski z samodzielnym koncertem

[Fot. Juan Bendana/flickr.com]
[Fot. Juan Bendana/flickr.com]
Wokalistka wystąpi 12 października na Torwarze i wiele wskazuje na to, że to właśnie sentyment artystki do polskich fanów zaowocował decyzją o kolejnym koncercie u nas podczas jesiennego tournée.

PJ Harvey promuje obecnie swój kwietniowy album The Hope Six Demolition Project.

Nowe utwory poruszają m.in. kwestie wojen, biedy, niesprawiedliwości i rozwarstwienia społeczeństw, a swoje inspiracje artystka zaczerpnęła, między innymi, z podróży do Kosowa, Afganistanu i Waszyngtonu.

Polly Jean Harvey jest obecna na scenie od ponad 20 lat. Wychowana przez rodziców - artystów multiinstrumentalistka i wokalistka wypełnia swoje kompozycje niezwykłą wrażliwością.

Jej solowej karierze od samego początku towarzyszyły spore sukcesy. Współpracowała m.in. z Tricky’m, Nickiem Cavem, Thomem Yorkiem oraz Marianne Faithfull. Zdobyła dwukrotnie prestiżową nagrodę Mercury Music Prize, w kapitule której decydujący głos mają dziennikarze i krytycy muzyczni.

PJ Harvey wydaje płyty raczej rzadko, lubi inteligentnie eksponować swój wizerunek, przykłada wielką wagę do strony artystycznej swoich projektów i nieustannie eksperymentuje muzycznie.

Pamiętam, kiedy w 1992 r. Polly Jean Harvey zadebiutowała z własnym zespołem, wydając longplay Dry w małej wytwórni Too Pure. Dominowało na niej mocne, surowe granie – sama Harvey zagrała na gitarze i skrzypcach od razu dając to zrozumienia, że jej karierę wyznaczy oryginalność i tak potrzebna ‘autonomia tworzenia’.

Warto zarezerwować sobie 12 października na Torwar i ‘mocne muzyczne otwarcie jesieni’, bo The Hope Six Demolition Project na żywo zostanie rozbudowany, wzmocniony. Kiedy później sięgniemy po płytę, to ta będzie już mieć zdecydowanie mocniejsze oddziaływanie...
2016-07-16, 22:12

Niepublikowane nagrania z najlepszego okresu działalności Nirvany trafiły do sieci

[Fot.flickr/com]
[Fot.flickr/com]
Zarejestrowane utwory i ich fragmenty nagrano w studiach Pachyderm 15 lutego 1993 roku, a oryginalną taśmę zawierającą 7 numerów sprzedano za pośrednictwem portalu aukcyjnego Ebay.

Nabywca zdecydował się podzielić tą muzyką, umieszczając całość w internecie. Mamy tu dwie wersje utworu ‘Dump’, trzy opracowania piosenki 'Marigold' oraz dwa nagrania, które nie ukazały się na żadnej z płyt pionierów grungu.

Jedno z nich to w zasadzie solowa wprawka perkusisty Dave’a Grohl’a, znacznie ciekawsze jest ‘Lullaby’, w którym według niepotwierdzonych jeszcze informacji na perkusji zagrał Kurt Cobain.

Dla dobrze sytuowanych fanów jednego z najsłynniejszych zespołów świata szykują się kolejne niespodzianki. Ostatnio wokalistka Juliana Hatfield zadeklarowała, że sprzeda list Cobaina napisany do niej na rok przed śmiercią fenomenalnego rockmana, a cena wywoławcza to zaledwie 20 000 dolarów.

Para spotkała się w trakcie pamiętnego koncertu Nirvany w 1993 roku w Nowym Jorku. W liście nie ma żadnych emocjonalnych rzeczy poza kurtuazją na zasadzie ‘bardzo miło było Cię poznać’, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że możliwość zarobienia kasy na Cobainie przysłania wielu osobom faktyczną wartość tego kim był i co nam pozostawił.

Kaskę i tak się przecież wyda, gdyż marka Cobain to prawdziwy ‘money spinner', ale jego przekaz pozostanie jeszcze na długo, długo...

Bez Nirvany? O rany... dałbym każde pieniądze, by to się wydarzyło jeszcze raz!
2016-07-09, 09:04

Taylor Swift i Paul McCartney za sprawiedliwym traktowaniem artystów na rynku cyfrowym

[Fot.flickr.com]
[Fot.flickr.com]
Taylor Swift i Paul McCartney znaleźli się z gronie 160 artystów i przedstawicieli wytwórni płytowych, którzy podpisali specjalną petycję za reformą egzekwowania praw autorskich na rynku cyfrowym.

Akt prawny regulujący te kwestie wszedł w życie jeszcze w 1998 roku, sporo przed ‘streamingową rewolucją’ w muzyce i jak twierdzą sygnatariusze petycji, wymaga solidnego zaktualizowania.

Inicjatorem przedsięwzięcia (według Rolling Stone), którego celem jest zwrócenie uwagi na powagę problemu praw autorskich, jest jeden z managerów rynku muzycznego Irving Azoff.

Wskazał m.in. na portal YouTube jako ‘bezpieczną przystań’, w której w oparciu o obowiązujące dziś prawo łatwo naruszyć przywileje artystów i agencji wydawniczych.

W petycji napisano, że dziś w obliczu prawa pozwala się na generowanie ogromnych zysków różnym technologicznym pośrednikom bez uwzględnienia praw autorskich samych twórców i sytuacja ta cały czas ulega pogorszeniu.

Wraca zatem co jakiś czas problem wartości i własności tego, co ktoś skomponował i mimo różnych prób ogarnięcia tego w ramach jasnego prawa sukcesy, delikatnie mówiąc, są ‘umiarkowane’.

Jak to regulować w dobie internetu, wycieków z ‘supertajnych sesji nagraniowych’?

Przecież zawsze ktoś gdzieś tam był, coś słyszał, nagrał, ‘wrzucił w obieg’ i się kręci. On ma swoje kilka chwil, oni znów liczą straty...

Streaming jest dziś częścią naszej rzeczywistości, a muzyka zawsze była inspiracją przede wszystkim dla młodego pokolenia, które nie ma jeszcze dużej świadomości, że film, muzyka, gry to efekt czyjejś pracy, nie rzadko też zainwestowania pokaźnego budżetu.

Przygotowanie tu dobrych i sprawiedliwych rozwiązań stało się już dawno najważniejszym wyzwaniem rynku fonograficznego i niestety pozostaje nim do dziś.
2016-06-30, 08:22

Open'er 2016 awansował nas do koncertowej elity Europy

[Fot. Michał Bielecki]
[Fot. Michał Bielecki]
Florence And The Machine, Tame Impala, The Last Shadow Puppets oraz PJ Harvey - między innymi oczywiście, rozpoczęli największe tegoroczne święto muzyczne w Polsce: Open’er 2016 na scenach ustawionych na lotnisku Kosakowo w Gdyni.

Na kilku scenach aż do niedzieli będzie można zobaczyć w akcji tak znanych i uznanych, jak chociażby The Foals, Red Hot Chilli Peppers oraz niezwykle interesujący Beirut - to w czwartek (30.06). W piątek polecam reaktywowany ostatnio przez Jamesa Murphy’ego nowojorski LCD Soundsystem na głównej scenie Orange, a weekend to już ostra jazda przy At The Drive In na scenie pod namiotem oraz Pharell Williams dla tych, co chcą być na bieżąco z najbardziej zaawansowanym popem na świecie.

Jesteśmy dzięki Open’er w europejskiej elicie wydarzeń muzycznych na wolnym powietrzu i coraz częściej zdarza się, że to muzyczna elita Europy rezerwuje sobie przełom czerwca i lipca, żeby wystąpić w Polsce.

Piękny początek wakacji i wrażenia, które pozostają na kolejnych 12 miesięcy, a nie brakuje też takich, dla których koncertowy rok zamyka się i otwiera właśnie Open’erami.

Pogoda? Who cares? W takim towarzystwie!
2016-06-23, 07:48

Najdłużej oczekiwana płyta? Gorillaz jednak nie w tym roku!

[Fot. Wonker/flickr.com]
[Fot. Wonker/flickr.com]
Współpracownik grupy Jamie Hewlett podsyca atmosferę oczekiwania na piąty krążek, twierdząc, że usłyszymy go dopiero wiosną 2017 roku.

Płyta nie ma jeszcze tytułu i pierwotnie miała się ukazać po wakacjach, ale nagrania przedłużają się - czytamy na amerykańskiej stronie fanów GorillazNorthAmerica.

‘…nowy projekt będzie specjalny, dlatego nie warto ich pospieszać, jeśli nie chcecie spadku jakości’ - napisano.

Lider Gorillaz Damon Albarn powiedział w jednym z wywiadów: Niech wam się nie wydaje, że leniuchujemy. Mamy sporo ‘energetycznego’ podejścia do rzeczy, nowe idee, ale ich wprowadzenie wymaga czasu. Od kilku lat tkwię przy fortepianie w jednym miejscu i komponuję, potrzebuję innego otoczenia, odświeżenia miejsca, klimatu i to się właśnie dzieje….’.

Sfotografowanie na wspólnej sesji Albarna z amerykańskim raperem Vic Mensą pozwala sądzić, że faktycznie chłopaki planują solidny odjazd w nieco inne obszary.

Wiadomo też, że produkcją zajmie się najprawdopodobniej ponownie Remi Kabaka, który od lat dostarcza partie wokalne i deklamacyjne fikcyjnej animowanej postaci zespołu - Russelowi Hobbsowi (to przypomnijmy także nazwa popularnego brytyjskiego producenta sprzętu rtv i agd).

Wizerunkowo będzie znów nieco żartobliwie, z dystansem, ale muzycznie, rytmicznie Gorillaz mają solidną markę, od lat trzymają poziom i co najważniejsze są ‘one of the kind’.
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »