Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2018-04-24, 14:04

Nowy Manic Street Preachers dostępny w czterech formatach

Manic Street Preachers - Distant Colours (Official Video)
Koncert Manic Street Preachers z Leicester 31.10.2010 [Fot. Ungry Young Man / Flickr.com]Po czterech singlach sugerowanych przez zespół do pobrania z oficjalnych miejsc kolejno „International Blue”, „Distant Colours”, „Dylan and Caitlin” oraz zaproponowany w zeszłym tygodniu „Liverpool Revisited” jest wreszcie nowy krążek „Resistance Is Futile” wydany jako CD, deluxe CD, kaseta oraz płyta winylowa.

- Mamy ustawiczną potrzebę szukania inspiracji i prezentowania naszych nagrań na dużych koncertach - tak Nick Wire tłumaczy w wywiadzie dla BBC determinację Manics Street Preachers do nagrywania nowych rzeczy.

Nowy long play Manics „Resistance Is Futile” zawdzięcza sporo takim wykonawcom jak David Bowie oraz Bruce Springsteen. Pierwszy singiel „International Blue” basista i tekściarz grupy - Nick Wire - opisuje jako „siostrzane nagranie” do pamiętnej „Motorcycle Emptiness”.

- Jedyne czego się boimy to to, że ludzie w końcu przestaną się interesować naszymi nowymi nagraniami - dodaje Wire - to trochę takie połączenie wzajemnego napędzania się i ekscytowania później efektami pracy w studiu.

- Jeśli będziemy już na etapie „ok jesteśmy znani, rozpoznawalni, nagrajmy cokolwiek i zobaczymy jaka będzie reakcja”, to wtedy można pakować instrumenty - ocenia gitarzysta.

James Dean Bradfield dodaje, że wśród wymarzonych artystów, z którymi chcieliby zagrać, jest John Cale. - Myślę, że byłoby wspaniałe móc towarzyszyć mu w trasach, ale to chyba wynika trochę z mojej osobistej fascynacji tym co robi. To raczej taka moja fantazja wynikająca być może trochę z próżności - dodaje Bradfield.

Trzynasty long play w repertuarze Manics ma być w założeniu „optymistyczną” odpowiedzią na niespecjalnie krzepiący polityczny klimat biegu wypadków na świecie.

Sam „International Blue” jest doskonałym reprezentantem całego przekazu. Trochę podobny do niezwykle popularnego utworu „Motorcycle Emptiness”, trochę w stylistyce Davida Bowiego, a zwłaszcza jego dokonań lat 70.

Cały krążek „Resistance Is Futile” jest zbiorem pewnych malutkich hołdów rzeczom, które sprawiają , że twoje życie staje się lepsze. Chcemy to przeciwstawić pewnemu pesymizmowi, nerwowości towarzyszącej rozwojowi wypadków na świecie... terroryzm, radykalizm, nacjonalizm - mówią zgodnie członkowie Manics.

W ramach trasy koncertowej, która rozpoczęła się 23 kwietnia w Newcastle, będzie można zobaczyć pochodzący z Walii zespół np. w Londynie - 4 maja!
2018-04-18, 17:13

Czy są szanse na nową płytę The Cure w tym roku?

The Cure - Just Like Heaven
Robert Smith będzie kuratorem letniego 25. festiwalu Meltdown, który zainspirował go podobno do napisania nowych nagrań The Cure.

Laureat nagrody NME Godlike Genius układa już listę wykonawców, których będzie można zobaczyć w londyńskim centrum Southbank w czerwcu, a są to m.in. Deftones, The Libertines, Manic Street Preachers, Mogwai, My Bloody Valentine, Nine Inch Nails, Placebo, The Psychedelic Furs oraz The Notwist. 25. edycję festiwalu mają też upamiętnić występy Death Cab For Cutie, Frightened Rabbit, The Twilight Sad oraz Suzanne Vega.

W wywiadzie dla BBC 6 Music Robert Smith wyjaśnia, że długa nieobecność w mediach to konsekwencja oczekiwania na inspirację do napisania nowych nagrań.

- Kiedy nie masz o czym mówić w kontekście czegoś co przygotowujesz dla fanów, nie ma sensu marnować czasu na wywiady i tworzenie atmosfery, że coś tam podobno nagrywamy - wyjaśnia w rozmowie z Mattem Everittem.

- W ciągu ostatnich 6 miesięcy przesłuchałem tony nagrań, kwalifikując wykonawców do Meltdown i stwierdzam, że jest sporo rzeczy, które na nowo skłaniają do pracy w studiu nad nowymi utworami.

- Kilka demo mam już przygotowanych. Jedne są lepsze, inne gorsze jak to zwykle bywa, ale czuję, że nagrywanie sprawia mi ogromną radość, a to zwykle sprzyja tworzeniu bardziej wartościowych rzeczy - mówi założyciel The Cure.

Robert Smith zdradził, że jedynym wykonawcą, który nie przyjął zaproszenia na Meltdown są mocno eksploatowani w tym roku w trasie The Rolling Stones. On sam wystąpi na finał festiwalu, prezentując przede wszystkim nagrania z repertuaru The Cure, choć nie zdradza jeszcze kto razem z nim pojawi się na scenie.

The Cure chcą zagrać więcej koncertów w 2019 mają też w planach jakieś szczególne upamiętnienie swojej emblematycznej płyty ‘Disintegration’ wydanej w 1989 roku.

Występ na Glastonbury jeszcze pod znakiem zapytania - jest tak wiele festiwali i miejsc dla nas do zagrania, że Glasto nie jest priorytetem - mówi Robert Smith - tym bardziej, że byli tam headlinerem już trzy razy.

Z potwierdzonych występów jest koncert The Cure 7 lipca w londyńskim Hyde Parku dla upamiętnienia 40-lecia wydania pierwszego singla „Killing An Arab”. Razem z The Cure wystąpią także m.in. Interpol, Goldfrapp, Editors, Ride czy Slowdive.

Nie mam wątpliwości, że 40-lecie działalności zechcą pokazać przypominając najważniejsze rzeczy z ich dorobku, jak chociażby „Boys Don't Cry” (1979), „Close to Me” (1985), „In Between Days” (1985), „Lovesong” (1989), czy „Pictures of You” (1989).

Kiedy nowa płyta The Cure? Najważniejsze dla nas pytanie wciąż bez odpowiedzi.

Robert Smith [Fot. Carlos Varela/flickr.com]
Robert Smith [Fot. Carlos Varela/flickr.com]
2018-04-13, 20:08

Paul Simon wyrusza w pożegnalną trasę koncertową

Paul Simon - You Can Call Me Al (Groove Armada Dub Redemption Remix) (Audio)
Paul Simon [Fot. Louise Palanker/flickr.com]Płyta Paula Simona "Graceland" doczeka się bardzo interesującego opracowania przez najmożniejszych świata beatu elektronicznego takich jak Paul Oakenfold, Groove Armada oraz Thievery Corporation.

Premiera płyty latem, w szczycie sezonu klubowego, co oznacza, że przygotowująca to agencja wydawnicza chce przypomnieć materiał z 1986 roku młodszemu pokoleniu w formie, która może "zaskoczyć".

Do napisania siódmej w dyskografii płyty zainspirowała amerykańskiego muzyka wizyta w Johannesburgu. Paul Simon udał się do Afryki Południowej, by odkrywać nowe style muzyczne, które miały poszerzyć jego repertuar, ale po wydaniu krążka został poddany krytyce z powodu rzekomego zwalczania kulturowego bojkotu RPA.

Wszelkie intencje, by krytykować apartheid, stanowiły rolę drugorzędną – głównym celem było stworzenie albumu, który wykorzystywałby unikalne tradycje muzyczne Afryki Południowej.

Nagrodzona Grammy i sprzedana w kilkunastomilionowym nakładzie płyta stała się symbolem walki z podziałami ze względu na kolor skóry oraz udowodniła, jak niesamowicie inspirujące może być korzystanie z dorobku kulturowego Afryki.

W warstwie muzycznej Graceland jest niemniej ciekawym materiałem, czego dowodzi zainteresowanie tak uznanych innowatorów brzmienia jak Paul Oakenfold, Groove Armada czy Thievery Corporation. Pięć nagrań z tego krążka w takich nowych zaskakujących opracowaniach jest już dostępnych w różnych formach streammingu.

Paul Simon ogłosił tymczasem ostatnio, że wycofuje się w regularnych koncertów.

- Zawsze zastanawiałem się co czujesz w takim momencie, kiedy po wielu latach wychodzisz z obiegu, kończysz jeden z najważniejszych aspektów swojego życia, teraz wiem, to trochę dla mnie niekomfortowe, ale z drugiej strony czuję pewną ulgę.

- Z technicznego punktu widzenia można to dalej ciągnąć. Uwielbiam tworzyć, głos jeszcze dość mocny, w moim zespole znakomici techniczne muzycy, o muzyce myślę nieustannie i jestem wdzięczny za to, że tak mogę się realizować. Dziękuję też odbiorcom moich nagrań na całym świecie, mam nadzieję, że dzięki moim utworom wasz świat stał się trochę lepszy...

W tym roku Paul Simon wyrusza w ostatnią europejską trasę "Homeward Bound", w trakcie której od maja do lipca 2018 roku odwiedzi Amerykę Północną i Europę. Zagra m.in. w Chicago, Toronto, Amsterdamie i Dublinie.

Ostatni koncert artysty odbędzie się 15 lipca 2018 roku w Londynie w ramach festiwalu British Summer Time, a blisko nas będzie go można zobaczyć 30.06 w Sztokholmie, 01.07 w Oslo, 3.07 w Kopenhadze, 10.07 w Manchesterze.

2018-04-11, 07:56

Kiedy nowa płyta Friendly Fires?

Koncert w ramach Vice Live Tour w Bristol Fleece 02.02.2008 [Fot. Mike Mantin/ flickr.com]
Koncert w ramach Vice Live Tour w Bristol Fleece 02.02.2008 [Fot. Mike Mantin/ flickr.com]
Friendly Fires podgrzewają atmosferę przed oczekiwanym przez fanów powrotem do regularnej działalności zawodowej.

Od jesieni wrzucają do sieci różne zwiastuny nowych nagrań i planów koncertowych, a mocno już obecny w europejskich rozgłośniach radiowych singiel "Love Like Waves" dowodzi, że dojrzeli do poszerzenia swojego stylu poza obszary typowego "dance funku".

W czwartek (05.04) dali koncert w O2 Academy w Brixton, otwierając jednocześnie serię występów na różnego rodzaju festiwalach. Powrót do letniego terminarza najważniejszych imprez dokonuje się w 6 lat od przerwania regularnych występów na żywo.

- Kreatywność w muzyce to bardzo ulotna sprawa - tłumaczą Friendly Fires - Zdarza się, że pomysły na całą płytę przychodzą jak w transie, innym razem próbujesz wypełnić założenia kontraktu z agencją wydawniczą i nic z tego nie wychodzi, masz świadomość, że w zadanych ramach czasowych tworzysz rzeczy zdecydowanie poniżej swojego poziomu, stąd naturalne wyjście z obiegu.

- Najważniejsza jest atmosfera w grupie, którą mamy. Dobrze się znamy, wiemy na co nas stać, trzeba to tylko uwolnić w jakimś nieskrępowanym procesie...i już. Nagrywamy w dość pierwotnych garażowych warunkach, żeby odzyskać napędzany syntezatorami drive - mówi założyciel FF Ed Macfarlane.

Po raz ostatni nowych nagrań Friendly Fires słuchaliśmy na płycie "Pala" wydanej w 2011 roku, czyli 3 lata po debiucie, co dowodzi, że faktycznie potrzebują sporych przerw, by tworzyć w warunkach pewnego komfortu kiedy - jak to określają - "pomysły przychodzą jak w transie".

W zeszłym roku lider FF Ed Macfarlane wydał album kompilacyjny zatytułowany "Glistens", na którym znajdziemy niepublikowane dotąd rzeczy ze złotej ery syntezatorowych soundtracków lat 80.

Wciąż mają otwarte głowy, a nam pozostaje nadstawić uszu w oczekiwaniu na efekty nieskrępowanego procesu twórczego.


2018-04-08, 09:45

50. urodziny Jethro Tull na trzech koncertach w Polsce

‘Jethro Tull By Ian Anderson’ Press Materials
‘Jethro Tull By Ian Anderson’ Press Materials
Jethro Tull uświetni 50. rocznicę obecności na scenie interesującą trzypłytową kompilacją "50 na 50", która trafi do nas 25 maja nakładem agencji Parlophone.

50 utworów przygotowanych na to wydawnictwo pochodzi z 21 płyt studyjnych, które bardzo precyzyjnie wybrał wokalista i flecista zespołu Ian Anderson, mamy więc gwarancję, że dostaniemy bardzo solidną reprezentację dorobku Brytyjczyków.

Nie zabraknie zarówno utworów z początkowego mocno napędzanego bluesem okresu "Nothing Is Easy" oraz "Beggars Farm", ale z drugiej strony mamy też kapitalne rockowe propozycje, jak chociażby "Aqualung" czy "Locomotive Breath".

Jeśli chcą mieć Państwo wszystko pięknie poukładane i w jednym miejscu, to trudny do zmierzenia obszar stylistyki Jethro Tull uzupełnią też rzeczy ustawiane na obowiązkowej półce prog rocka jak "Skating Away" oraz "Critique Oblique".

Entuzjaści folku też mogą odetchnąć. Na kompilacji "50 na 50" znajdą się również takie klasyki gatunku jak "Heavy Horses" oraz "Songs From the Wood".

Poza dużą, atrakcyjnie opakowaną trzypłytówką do sprzedaży trafi też odrębny zestaw jednopłytowy zawierający 15 - zdaniem członków zespołu - absolutnie kluczowych nagrań i zostanie wydany zarówno na winylu, jak i kompakcie.

Premiery obydwu wydawnictw mamy 25 maja, natomiast wersja na winylu trafi do sprzedaży 31 sierpnia.

Jethro Tull wystartowali ostatnio z dużą trasą koncertową na 50-lecie istnienia, w ramach której 9 listopada wystąpią w Hali Stulecia we Wrocławiu, 10 listopada w Hali Znicz w Pruszkowie oraz 11 listopada w hali Centrum Spotkań Kultur w Lublinie.

Ian Anderson, lider Jethro Tull, lubi odwiedzać nasz kraj, czego dowodem są chociażby dwa grudniowe koncerty, które odbyły się w Krakowie i Bydgoszczy.

Ze względu na specjalne show, jakie zespół przygotował z okazji okrągłej rocznicy, wszystkie miejsca w trakcie polskiej trasie zostały podzielone wyłącznie na sektory z miejscami do siedzenia.

Pojemność sal we Wrocławiu oraz Lublinie wynosi nieco ponad 900 miejsc, co sprawia, że koncerty odbędą się w dość teatralnej atmosferze.

Obecnie w skład Jethro Tull wchodzą - poza jego założycielem Ian Andersonem - John O'Hara, David Goodier, Florian Opahle i Scott Hammond.

Większość dołączyła do grupy w 2017 roku, czyli w momencie jej reaktywacji po pięcioletniej przerwie w działalności.

Dwie duże serie występów przygotowano też w USA, a pierwsza z nich rusza w Phoenix już 30 maja.


2018-03-31, 10:06

Pierwszy pomnik Davida Bowiego odsłonięty podczas ceremonii w hrabstwie Buckinghamshire

[Fot.Rosana Prada/flickr.com]
[Fot.Rosana Prada/flickr.com]
Monument przedstawia kilka wcieleń fenomenalnego artysty, które mieliśmy okazję poznać podczas jego spektakularnej kariery. Obelisk został usytuowany w rynku niewielkiej miejscowości Aylesbury, w której Bowie miał dać pierwszy koncert jako Ziggy Stardust. Co więcej, promował tam też później w klubie Friars dwa swoje autorskie krążki z pierwszej połowy lat 70.

Pomysł tak szczególnego upamiętnienia artysty wysunął jeden z mieszkających tam fanów Bowiego - David Stopps.

Do swojej inicjatywy przekonał radę miasta, a następnie za pośrednictwem stworzonej przez siebie internetowej kampanii Kickstarter dość szybko zebrał 100 tysięcy funtów. Ponad jedna trzecia przekazanych datków pochodziła zza granicy.

Rzeźbę stworzył Andrew Sinclair i poza samym monumentem za zebrane pieniądze udało się zainstalować także jej pomysłowe oświetlenie, kamery monitoringu oraz - na wzór miejskich zegarów - automatyczne odtwarzanie najbardziej znanych nagrań Bowiego, przy każdej pełnej godzinie od 9 do 21.

W wywiadzie dla The Telegraph - pomysłodawca pomnika powiedział:

- Kiedy David opuścił nas w styczniu 2016, widziałem w mieście mocne poruszenie, to był praktycznie jedyny temat rozmów między mieszkańcami. Około 2000 osób zebrało się w rynku, by w milczeniu podziękować mu za jego dorobek, który w dużym przecież stopniu ukształtował naszą wrażliwość.

- Od razu była zgoda na to, że artystę trzeba upamiętnić - stąd inicjatywa monumentu Bowiego w najważniejszym miejscu Aylesbury.

Niestety, kilkanaście godzin po ceremonii odsłonięcia pomnika nieznany sprawca namalował na nim postulat, by zamiast wydawać pieniądze na takie rzeczy, przeznaczyć je raczej na żywność dla bezdomnych.

Jeden z fanów Bowiego zaproponował przekazanie na ten cel 5000 funtów, jeśli tylko wandal się ujawni.

Jeśli chodzi o inne ciekawe inicjatywy związane z Bowiem wiem też, że niebawem rozpocznie się przygotowanie filmowej wersji musicalu Lazarus, a zdjęcia będą kręcone m.in. w kilku lokalizacjach Nowego Jorku.

Bowie napisał ten musical z Endą Walsh krótko przed śmiercią, a jest inspirowany powieścią Waltera Tevisa 'Człowiek, który spadł na ziemię' z 1976 roku, w której adaptacji Bowie wystąpił.
2018-03-29, 07:36

Roger Daltrey wraca do soulowych fascynacji z początku kariery

Roger Daltrey - As Long As I Have You (Visualiser)
1 czerwca trafi do nas nowa autorska płyta Rogera Daltreya, a zapowiada ją bardzo zgrabny remake utworu "As Long as I Have You" z repertuaru soulowego wokalisty Garneta Mimmsa.

Oryginalnie wydane w 1964 roku nagranie zafascynowało lidera The Who do tego stopnia, iż najprawdopodobniej cała jego autorska kolekcja będzie nacechowana właśnie soulem.

- To jest jakiś niesamowity powrót do samego początku, kiedy kształtowała się moja wrażliwość muzyczna, do czasów zanim Pete Townshend komponował dla nas najważniejsze nagrania - tłumaczy w wywiadzie dla RollingStone Roger Daltrey.

Wracam do czasów, kiedy jako nastolatkowie graliśmy właśnie soul często dla uczestników mszy w niewielkich salach kościołów. Teraz mogę śpiewać soul, mając pewne doświadczenia życiowe, które zdecydowane pomagają w jego interpretacji - wyjaśnia wokalista i tekściarz.

Daltrey rozpoczął pracę nad nowym krążkiem z taką właśnie 'soulową' wizją praktycznie bezpośrednio po wydaniu w 2014 "Going Back Home" - płyty zarejestrowanej we współpracy z gitarzystą grupy Dr Fellgood Wilko Johnsonem, a nagrania były dogrywane niejako równolegle do koncertów The Who.

Producentem singla "As Long as I Have You" jest David Eringa, mający na swoim koncie ustawianie brzmienia m.in. Manic Street Preachers oraz Idlewild.

Na płycie usłyszymy też Pete Townshenda grającego na gitarze w 7 z 11 utworów oraz klawiszowca Style Council i Dexy's Midnight Runners - Micka Talbota.

Na liście nagrań mamy takie ciekawostki jak chociażby "Into My Arms" z repertuaru Nicka Cave'a oraz klasyk Steviego Wondera "You Haven't Done Nothing" i wylansowane przez Stephena Stillsa "How Far".

Jakby na to nie spojrzeć w marcu Roger Daltrey skończył 74 lata.

Wśród bardzo doniosłych pozycji swojego repertuaru The Who mają takie rzeczy jak chociażby wydany przez Decca Records debiutancki album "My Generation" z 1965 roku, który inspirował następne pokolenia młodych zespołów, aż do czasów ogromnej popularności punk rocka w latach 70.

W latach świetności grali niesamowite koncerty, niszczyli na scenie instrumenty, demolowali pokoje hotelowe, ale przede wszystkim zapisali się w historii rocka pokazaniem jak silne i inspirujące może być "łamanie konwencji".

Roger Daltrey nie zwalnia tempa. Wystąpił ostatnio na koncercie charytatywnym
Teenage Cancer Trust w londyńskiej Royal Albert Hall, a niebawem planuje występy w USA z towarzyszeniem orkiestry symfonicznej.
2018-03-27, 09:15

Arctic Monkeys wystąpią 4 lipca na Open'erze!

Podczas pamiętnego koncertu na Reading & Leeds Festivals w sierpniu 2014 roku Alex Turner powiedział ' to chyba niezłe miejsce by tu właśnie po spotkaniu z wami odstawić pewne rzeczy na jakiś czas' i faktycznie tak się stało, gdyż na nową płytę Arctics od tego czasu jak czekaliśmy tak czekamy.

Kiedy zatem następca wydawnictwa 'AM' - najchętniej sprzedającej się płyty winylowej ostatniej dekady?

Są zapowiedzi koncertów w tym roku , w ramach których odwiedzą także Polskę , także coraz więcej wskazuje na to, że faktycznie szanse na szósty krążek studyjny mamy coraz większe.

W wywiadzie dla magazynu motocyklowego The Ride basista zespołu Nick O’Malley przyznał, że oczekiwanie na nową płytę rzeczywiście jest spore i 'trzeba coś z tym zrobić', ale biorąc pod uwagę wcześniejsze nieformalne zapowiedzi w mediach , że coś tam się dzieje, wiązanie z tym bardzo dużych nadziei byłoby przesadą.

O’Malley dodał, że pierwsze takty na krążek są już podobno rejestrowane w jakiejś 'tajemniczej lokalizacji', ale jeszcze w grudniu 2016 był sygnał, że rejestrują nowe nagrania w rodzinnym Sheffield, później, iż to jednak studia w LA zatem nic pewnego niestety.

Ostatnią sesję AM Arctic Monkeys zrealizowali w Kalifornii , w tych samych studiach , w których powstała płyta Last Shadow Puppets.

Trzeba śledzić to co dzieje się wokół Arctic Monkeys w internecie i mieć nadzieję, że w końcu przyłożą się do pracy, a może coś z propozycji na nowe wydawnictwo usłyszymy na Open'erze w Gdyni?

Na razie dokładają występów i widać wyraźnie , że są podekscytowani kolejnymi spotkaniami z fanami .

Jak będzie w Polsce -jak zawsze gorąco , bo to Open'er , a Alex Turner i spółka wiedzą jak porywać takie tłumy.

W Gdyni mogą rozpocząć od „I Bet You Look Good on the Dancefloor” ich emblematycznego singla, zwykle tak robią , by nie irytować publiczności, która czeka na to nagranie i nie poświęca wystarczająco dużo uwagi na utwory, które je poprzedzają.

Szkoda , bo Arctics dawno wyrośli z postpunkowego szablonu to dziś marka , która otwiera najbardziej prestiżowe festiwale świata i mocno pracuje na swoją tożsamość.

Najbliższe występy mają 22 maja w Columbia Halle w Berlinie, następnie Rzym 26 maja, Paryż 29 maja, będą też na festiwalu Primavera Sound w Hiszpanii 2 czerwca, później 4 lipca Open'er i jeszcze na dokładkę Sziget Festiwal na Węgrzech to 14 Sierpnia.
2018-03-21, 14:24

Pearl Jam zagra 3 lipca w Krakowie

Can't Deny Me - Pearl Jam
Muzycy zespołu Pearl Jam potwierdzili prace nad nową płytą, której zapowiedź stanowi obecne już w rozgłośniach radiowych nagranie ‘Can’t Deny Me’.

Następca wydanej przed pięcioma laty płyty 'Lightning Bolt' może mieć wyraźne polityczne odniesienia, na co wskazuje tekst pierwszego nagrania.

Napisany przez Eddie'go Vedder'a oraz Mike'a McCreadiego utwór nie pozostawia dużego pola do interpretacji:

"Latasz coraz wyższej, szybciej, możesz być nieziemsko bogaty i wpływowy, ale nie zatrzymasz mojego zaprzeczenia, nie mam nic poza wolą przetrwania" - śpiewa w refrenach Vedder - komentując aktualną sytuację polityczną w USA.

Podczas pierwszego w tym roku występu Pearl Jam w zeszłym tygodniu grupa złożyła hołd Chrisowi Cornellowi z Soundgarden. Już wcześniej zmarłego w zeszłym roku Cornella wspominał w wielu wywiadach Mike McCready z Pearl Jam.

W trakcie występu w Chile zespół zadedykował Cornellowi piękne, bardzo spokojne wykonanie utworu ‘Come Back’. - To dla Chrisa - powiedział ze sceny Vedder.

Członkowie grupy Pearl Jam przygotowują się do dużej europejskiej trasy koncertowej, w ramach której odwiedzą też 3 lipca Kraków dając występ w zaprawionej już w rockowych bojach Tauron Arenie.

Seria występów rozpocznie się 12 czerwca w Amsterdamie, a blisko nas będzie można ich zobaczyć także 1 lipca w Pradze oraz zaraz po Krakowie 5 lipca w Waldbuhne w Berlinie.

Finał trasy zaplanowano na 14 lipca na festiwalu NOS Alive w Lisbonie, gdzie w mega-przedsięwzięciu wezmą też udział Queens Of The Stone Age, The National, Future Islands oraz Wolf Alice.
2018-03-19, 08:09

Lynyrd Skynyrd ogłosili rozkład jazdy na pożegnalną trasę koncertową po USA i Kanadzie

[fot. Jon Callas/flickr.com]
[fot. Jon Callas/flickr.com]
Członkowie rock'n'rollowego hallu sławy zaprosili do wspólnych występów zespół Bad Company oraz Hanka Williamsa Jr oraz Kid Rocka, a będzie się to wszystko nazywać "Last Of The Street Survivors Farewell Tour".

Pierwszy koncert 4 maja w Coral Sky Amphitheatre in West Palm Beach na Florydzie.

- Trudno sobie to wyobrazić po wszystkich tych latach, że stworzony przez Ronniego Van Zanta, Allena Colinsa i mnie w Jacksonsville zespół znajdzie oddźwięk wśród tak wielu fanów - mówi Gary Rossington, jeden z założycieli Lynyrd Skynyrd.

- Teraz spoglądają na nas z góry i pewnie też nie mogą wyjść z podziwu, że to chwyciło - dodaje.

- Mieliśmy szczęście do niezłych nagrań, które niosły pewne przesłanie. To jest dla mnie zaszczyt przez ostatnie 31 lat móc kontynuować pewną drogę zapoczątkowaną przez mojego brata - uzupełnia obecny wokalista Johnny Van Zant.

Pożegnalna trasa amerykańskiej grupy odbędzie się dokładnie 45 lat od momentu wydania debiutanckiej płyty, która zawierała tak doniosłe w nurcie southern-rocka rzeczy jak "Gimme Three Steps", "Simple Man" oraz "Free Bird".

Zespół wydał jeszcze cztery long play'e przed tragicznym wypadkiem samolotu, w którym w październiku 1977 roku zginęli: frontman zespołu Ronnie Van Zant, gitarzysta Steve Gaines oraz wspomagający ich wokalnie Cassie Gaines.

Później była pamiętna reaktywacja w 1987 roku, kiedy to wokalistą zespołu został brat Ronniego - Johnny Van Zant i w ciągu ostatnich trzech dekad koncertowali, wydawali płyty, a ich ostatnią była "Last Of A Dyin Breed" z 2012 roku.

Dziś Gary Rossington jest jedynym oryginalnym muzykiem grupy, chociaż gitarzysta Rickey Medlocke też był krótko jej etatowym członkiem w latach '70.

Ich największe przeboje „Sweet Home Alabama” oraz „Free Bird” są symbolami amerykańskiej kultury w nie mniejszym stopniu niż hymn USA „Star-Spangled Banner”.

3 maja 2015 zespół zagrał na warszawskim Torwarze przypominając najważniejsze dokonania ze swojego repertuaru.
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »