Radio Opole » Radiowy Radar Rocka » Felietony

Felietony

2017-09-02, 10:30

Koncert Mike & The Mechanics w Krakowie

[Fot.Mark Kent /flickr.com]
[Fot.Mark Kent /flickr.com]
Zespół Mike + The Mechanics, twórcy przeboju "The Living Years", wystąpią w niedzielę (03.09) w centrum kongresowym ICE w Krakowie. Mike Rutheford razem z Mechanikami wylansowali m.in. tak znane rzeczy jak chociażby "Silent Running", "All I Need Is A Miracle", "Over My Shoulder" oraz "The Living Years".

W tym roku grupa, która sprzedała na świecie ponad 10 mln egzemplarzy swoich płyt, obchodzi 32 lata na muzycznej scenie i pokaże się w trasie koncertowej "Let Me Fly" promującej wydany na początku kwietnia nowy krążek.

Mike Rutherford (gitara/bas), Luke Juby (klawisze), Gary Wallis (perkusja), Anthony Drennan (gitara) oraz wokaliści: Andrew Roachford i Tim Howar przypomną w stolicy Małopolski największe przeboje.

Brytyjska grupa stworzona przez Mike'a Rutheforda - gitarzystę i basistę Genesis - odniosła największe sukcesy pierwszymi płytami "Mike + the Mechanics" z 1985 roku oraz "The Living Years" z 1988, z których pochodzą m.in. utwory "Silent Running" i "The Living Years".

Choć próżno szukać w katalogu Mechaników rzeczy odkrywczych na miarę Genesis, trzeba przyznać, że prezentowanych przez nich bardzo zgrabnie wyprodukowany pop-rock może się podobać.

Rutheford korzysta ze swojej wszechstronności i niesamowitego obycia na koncertach. Jest jednym z dwóch członków zespołu Genesis, którzy znaleźli się w jego składzie od początku istnienia grupy.

Początkowo pełnił głównie funkcję basisty i gitarzysty rytmicznego, a na koncertach występował z charakterystycznym dwugryfowym instrumentem, co pozwalało na wykonywanie obu partii bez konieczności zmieniania sprzętu.

Będzie widowiskowo, będzie głośno i trochę też pewne sentymentalnie.
2017-08-27, 17:31

Czy jesteśmy gotowi na nowy krążek Franz Ferdinand?

[Fot.Surreal Name Given/flickr.com]
[Fot.Surreal Name Given/flickr.com]
Na pytanie jednego z fanów na Twitterze - Kiedy wreszcie nowy materiał zespołu? - lider grupy Alex Kapranos odpowiedział: Tak, to już całkiem niebawem.

Od wydania krążka "Right Thoughts, Right Words, Right Action" mijają cztery lata, co prawda jeszcze w 2015 mieliśmy materiał wydany pod marką FFS (wspólne przedsięwzięcie z weteranami glamu The Sparks, w którym Kapranos też się udziela), ale nam chodzi o najzwyklejszy w świecie katalogowy long play całego zespołu, a to dopiero przed nami.

Na sesji nagraniowej nie było już wieloletniego gitarzysty zespołu Nicka McCarthyego, który opuścił grupę zeszłego lata i zdołał nagrać nawet coś niezależnie razem ze swoją żoną Manuelą Gernendel, ale nie sądzę byśmy musieli przygotowywać się na proces 'odcinania kuponów' jednego z bardziej wyrazistych zespołów ostatnich lat.

Nowa płyta może się okazać lekko zaangażowaną politycznie, gdyż wydany w zeszłym roku singiel "Demagogue" to dość niewybredny komentarz do wyników wyborów w USA i samego prezydenta Donalda Trumpa, co mogło pozbawić ich trochę pro-republikańskich fanów, ale czy tak będzie - dopiero się przekonamy.

Nick McCarthy opuścił zespół w zeszłym roku, podając jako przyczynę względy rodzinne, a odświeżona grupa dała w tym roku już serię koncertów w USA.

Do oryginalnych członków grupy Alexa Kapranosa, basisty Boba Hardy'iego oraz perkusisty Paula Thomsona dołączyli Dino Bardot oraz Julian Corrie.

To może być inspirujące wzmocnienie - Bardot występował jeszcze w latach 90. w trzyosobowej grupie indie-pop, natomiast Julian Corrie produkuje muzykę zasadniczo elektroniczną pod nazwą Miaoux Miaoux. Także można mieć nadzieję, że Franz Ferdinand włączą "drugi bieg", potwierdzając swoją nietuzinkowość na rynku muzycznym.
2017-08-18, 23:18

Nowa płyta Becka zatytułowana "Colors" w październiku

[Fot. Barry Mulling/flickr.com]
[Fot. Barry Mulling/flickr.com]
Jest data i tytuł nowej płyty Becka . Dalej opóźniać tego wydawnictwa już chyba nie można.

Czy wydane dotąd dwa single "Wow" oraz "Dreams" , a także piosenka jaką napisał na ścieżkę dźwiękową do gry FIFA mogą oddawać klimat następcy - nagrodzonej Grammy "Morning Phase"?

W wywiadzie dla Rolling Stone Beck przyznaje, że płyta mogła się ukazać już rok, czy nawet dwa lata temu, ale nagrania są dość złożone w klimacie, którego nie daje się określić ani jako retro, ani jako modern, stąd też poskładanie tego do wersji końcowej okazało się czasochłonnym wyzwaniem.

- Zawsze zajmowałem się muzyką na swój sposób, to tak jakbyś miał umożliwiający wjazd do wszystkich krajów paszport, wyjeżdżał kiedy chciał i dokąd chciał, ale najczęściej pozostawał z dala od miejsc, które wzbudzają największe zainteresowanie - dodał w wywiadzie dla Rolling Stone.

Autor słynnego singla "Loser" z 1994 roku, czy "Devil's Haircut" w rozmowie z dziennikarzem New York Times mówił wcześniej, że 10 utworów, które trafią na płytę jest napędzanych prostym, ale podnoszącym na duchu przekazem, jak pozostać prawdziwym wobec tylu szablonów do naśladowania?


Beck inspirował się ostatnio nagraniami Strokesów pozostając pod sporym wpływem ich twórczości od czasu wspólnego letniego koncertu w Hyde Parku w 2015 roku .

Najważniejsze albumy Becka to przypomnę młodszym słuchaczom Radaru "Odelay" oraz "Sea Change", a magazyn "Rolling Stone" obydwa zamieścił w rankingu najważniejszych płyt wszechczasów.

Dorobek Amerykanina zamyka nagrodzony Grammy longplay "Morning Phase", który miał premierę 21 lutego 2014 roku.
2017-08-12, 18:18

Niebawem nowa płyta Bjork

[Fot.Guido A.J. Stevens/flickr.com]
[Fot.Guido A.J. Stevens/flickr.com]
Ważny komunikat Bjork: Chcę się z Wami podzielić informacją, że już niebawem trafi do Was moja nowa płyta.

Nie ma jeszcze daty premiery wydawnictwa, ale już można ją zamawiać poprzez oficjalny sklepik prowadzony przez pochodzącą z Islandii artystkę, co znaczy, że to już zdecydowanie bliżej niż dalej.

Po raz ostatni nowych nagrań Bjork słuchaliśmy po sesji "Vulnicura" w 2015 roku i to już bez jej "etatowego współpracownika" Mathew Barney'a, a jako uzupełnienie dostaliśmy jeszcze kilka miesięcy później smyczkową wersję nagrań na krążku "Vulnicura Strings".

Osobisty i w pewnej części introspektywny przekaz tego long playa wymagał wytrwałości, ale po raz kolejny udowadnił, że islandzka piosenkarka będzie mieć swoją mocną pozycję w historii muzyki rozrywkowej.

Teraz Bjork na swoim facebookowym profilu ogłosiła:
- Jestem ogromnie podekscytowana i chcę się z wami podzielić informacją, że mój nowy krążek ukaże się niebawem....

Tytuł płyty, projekt okładki i lista nagrań zostaną dopiero oficjalnie ogłoszone.

Kilka tygodni temu jeden z bliskich współpracowników wokalistki powiedział, że brzmienie nowych nagrań jest wystarczająco futurystyczne nawet jak na Bjork, choć opisywać tego nie ma sensu, gdyż sami najlepiej to ocenimy po przesłuchaniu całości.

Ostatnio przypomnę teledyski do nagrań "Blake Lake" oraz "Mutual Core" produkował artysta i ceniony twórca filmowy Andrew Thomas Huang, a zwykle dobrze poinformowany portal Fader twierdzi, że ta współpraca będzie też kontynuowana przy okazji promocji tego nowego krążka.

Minął już czas, kiedy Bjork rzeczywiście potrafiła "odjechać" i przypomnieć nam na czym polega twórcza niezależność, ale efekty jej kolejnych sesji to ciągle coś, czego nie można zignorować i nie inaczej będzie tym razem.


2017-08-05, 09:40

Po czterech latach przerwy wracają MGMT

[fot. Judyboo/ flickr.com]
[fot. Judyboo/ flickr.com]
W trakcie ostatniego festiwalu Panorama w Nowym Jorku wykonali premierowo trzy utwory, które trafią na krążek "Little Dark Age". Czy będą jeszcze w stanie powtórzyć taki sukces jaki towarzyszył nagraniom "Time To Pretend" oraz "Kids"?

Już kilkakrotnie zapowiadali, że nowy materiał dostaniemy as soon as possible np. pod koniec 2015, kiedy zasugerowali na tweeterze, że to może być znakomity prezent pod choinkę, ale minął 2016 i nic, a my czekamy i nic, ale teraz wreszcie jest trochę więcej konkretów.

W trakcie występu na Panorama Festival w Nowym Jorku lider MGMT Andrew VanWyngarden dał publiczności kilka wyraźnych sygnałów, że to już całkiem niebawem.

Najpierw wykonali mocno rozwiniętą wersję "Electric Feel" po czym poszedł set trzech niepublikowanych wcześniej utworów, które mają trafić na nowy krążek zatytułowany "Little Dark Age".

Utwory nie odbiegają stylistycznie od tego, do czego MGMT zdążyli nas przyzwyczaić muzycznie choć tekstowo jest bardziej zawadiacko i mam nadzieję, że do płyty dodadzą książeczkę z kompletem tekstów.

Zmyślne jest to, że poza oczywistym aspektem lekkiej awangardy, jaką znajdziemy w ich nagraniach, pomysłowe linie różnego rodzaju syntezatorów dodawane przez Bena Goldwassera sprawiają, że słucha się tego bardzo dobrze np. w radiu, a dodanie do playlisty czegoś z ich repertuaru jest dziś zdecydowanie w modzie.

W jednym z nagrań - chodzi o "When You Die" - partie gitarowe przygotował George Harrison.
2017-07-30, 18:23

Piąta płyta Arcade Fire już dostępna

[fot. Krists Luhaers/ flickr.com]
[fot. Krists Luhaers/ flickr.com]
Premierę piątej płyty Arcade Fire "Everything Now" (28.07) poprzedziła specjalna koncertowa prezentacja wydawnictwa w Brooklynie, na którą początkowo miał obowiązywać "dress code" i zespół zastrzegał sobie prawo do nie wpuszczenia na występ ludzi ubranych w klapki, spodenki i poszarpane T-shirty.

Po ocierających się o ograniczanie swobód obywatelskich komentarzach w sieci z idei zrezygnowano, choć nie trudno się domyślić, że grupie zależało na stworzeniu odpowiedniej atmosfery i kto wie, być może obrazki z takiego obozu zwolenników kanadyjskiej formacji zostaną później wykorzystane w jakimś teledysku.

Zalecono też uczestnikom występu nie korzystanie z telefonów komórkowych, co może utrudniać odbiór przekazu, z resztą z takimi apelami i to nie tylko w przypadku zespołów rockowych spotykamy się coraz częściej.

Lider Arcade Fire Win Butler zapowiedział, że "Everything Now" ukaże się na kompakcie, kasecie oraz winylu, który trafi do sprzedaży w 20 różnych wariantach okładki w różnych językach (w tym także w polskim) - i nie trudno się domyślić, że niektóre z nich z racji ograniczonego nakładu szybko będą zyskiwać na kolekcjonerskiej wartości.

Na sesji nagraniowej za ustawienie brzmienia long playa "Reflektor" odpowiadali Tom Banghalter (Daft Punk), Steve Mackey (Pulp) oraz Markus Dravs (Coldplay, Mumfords), a matariał rejestrowano w studiach: Boombox w Nowym Orleanie, Sonovox w Montrealu oraz Gang Recording Studio w Paryżu.

Jeśli Arcade Fire to przede wszystkim koncerty - z przerwami mają potrwać prawie 2 lata, a już 6 sierpnia rozpoczną serię prawie 30 występów w USA i rodzimej Kanadzie.
2017-07-22, 22:13

Brian May skończył 70 lat!

Brian May [fot. Elias Ruiz Monserrat/ flickr.com]
Brian May [fot. Elias Ruiz Monserrat/ flickr.com]
Muzyk legendarnych Queen przyszedł na świat 19 lipca 1947 roku w Londynie. Artysta uznawany jest za jednego z bardziej wpływowych gitarzystów w historii rocka. Regularnie potwierdzają to rankingi i plebiscyty organizowane przez tak prestiżowe czasopisma jak „Rolling Stone”, „Guitar World” czy „Daily Telegraph”.

Niewiele młodsza od naszego szacownego jubilata jest jego gitara „Red Special”. Instrument został skonstruowany przez 16- etniego Maya i jego ojca Harolda z części starego kominka, zdezelowanego motocykla i masy perłowej. Muzyk pozostaje wierny czerwonej wybrance do dziś. Kiedy podczas wczorajszego (19.07) święta odwiedził go James Hetfield z Metalliki, skorzystał z szansy pogrania na jednym z bardziej unikatowych instrumentów na świecie. Na zdjęciach dokumentujących spotkanie widać dziecięcą radość gitarzysty legendy thrash metalu. Filozofia „zrób to sam” była również bliska Mayowi przy wyborze kostki do gry. Muzyk uderza w struny sześciopensową monetą.

Wkład Briana Maya w muzykę rozrywkową to nie tylko z miejsca rozpoznawalne brzmienie gitary. Muzyk jest kompozytorem największych przebojów Queen. Spod jego ręki wyszły tak ważne utwory jak „Tie Your Mother Down”, „We Will Rock You”, „Who Wants to Live Forever” czy „I Want It All”. Gitarzysta dysponuje również dużą skalą głosu, co było szczególnie przydatne przy budowaniu rozwiniętych harmonii wokalnych charakterystycznych dla twórczości Królowej. Wspólne brzmienie głosów muzyków Queen świetnie obrazuje, jak niezwykłą galerią osobowości był ten zespół. May wydawał się idealnie uzupełniać z Freddiem Mercurym. Podczas gdy nieodżałowany wokalista do dziś uchodzi za uosobienie gwiazdy rocka, May pozostaje skromnym chłopakiem z sąsiedztwa. Potwierdzają to wszyscy dziennikarze, którzy mieli zaszczyt rozmawiać z gitarzystą. Publicyści nie muszą go jednak pytać o to, czym zajmowałby się, gdyby nie został muzykiem. May może pochwalić się tytułem doktora astronomii. Jest również Komandorem Orderu Imperium Brytyjskiego.
2017-07-14, 19:33

Steven Wilson powraca z nową płytą i koncertami w Polsce

Steven Wilson [fot. chorus/ flickr.com]
Steven Wilson [fot. chorus/ flickr.com]
„To prawdopodobnie najbardziej radosny i jednoznacznie popowy kawałek, jaki kiedykolwiek napisałem”. Słowa wypowiedziane przez Stevena Wilsona wprawiły w osłupienie wielu fanów rocka progresywnego. Uważany za mesjasza tego gatunku artysta odniósł się do swojego najnowszego singla „Permanating”. Piosenka zwiastuje płytę „To the Bone”, która ma ukazać się 18 sierpnia. Muzyk określił kompozycję, jako swoje wyobrażenie o tym, jak brzmiałoby wspólne dzieło ABBY i Electric Light Orchestra wyprodukowane przez Daft Punk. Utwór rzeczywiście zaskakuje tanecznym pulsem i radosnym śpiewem Wilsona. Choć jak zastrzega artysta, reszta albumu będzie bardziej melancholijna, płyta ma być ukłonem w stronę ambitnego popu spod znaku Petera Gabriela, Kate Bush czy Tears For Tears.

Mimo że w listopadzie Wilson świętować będzie 50. urodziny, wciąż pozostaje jednym z bardziej twórczych i poszukujących muzyków na świecie. Kiedy w 2010 roku zawiesił działalność Porcupine Tree, przytaczał zmęczenie formułą zespołu jako główną przyczynę swojej decyzji. Choć legendarna grupa nie stroniła od eksperymentów i wolt stylistycznych w swojej karierze, to dopiero działalność solowa pozwoliła Wilsonowi na odrzucenie wszelkich szufladek.

Jego debiutancki album „Insurgentes” był hołdem złożonym post – punkowym i shoegazowym legendom lat 80. Dwie kolejne płyty świadczyły o fascynacji artysty muzyką jazz fusion. „Hand. Cannot. Erase.”, czyli czwarty album Brytyjczyka, był zwrotem w kierunku nowocześniejszych brzmień. Choć nie zabrakło na nim rozbudowanych kompozycji, pojawiły się również chwytliwe piosenki z popowymi refrenami. Zgodnie z zapowiedzią Wilsona, nowa płyta powinna usatysfakcjonować zwolenników bardziej przebojowego podejścia.

O tym, jak na żywo brzmi nowy materiał, będą mieli okazję przekonać się Polscy fani artyści. W lutym 2018 roku muzyk wystąpi w Zabrzu i Poznaniu.
2017-07-07, 16:16

Znakomity bilans tegorocznej edycji festiwalu Open'er

Open
Open'er Festival 2017 pierwszy dzień [fot. Mariusz Majeran]
Organizatorzy Open’era po raz kolejny mogą mówić o sukcesie. 16. edycja imprezy przyciągnęła 120 tysięcy uczestników. Choć na festiwalu reprezentowane były wszystkie gatunki muzyczne, szczególnie dopieszczeni byli fani gitarowych brzmień. Tym bardziej, że gdyński festiwal mógł pochwalić się tymi samymi headlinerami, co brytyjski Glastonbury. Mowa o Radiohead i Foo Fighters, które wystąpiły na głównej scenie Open’era pierwszego i drugiego dnia festiwalu. Wydawałoby się, że to artyści z zupełnie innych światów, ale to najlepszy dowód na piękno, tkwiące w bogactwie rocka.

Radiohead zagrali mistyczny koncert na przekór plenerowym standardom. Ich występ zaczął się od wyciszonego, niemal ambientowego "Daydreaming". Publiczność zgromadzona na lotnisku Gdynia-Kosakowo szczególnie żywo reagowała na utwory z obchodzącej 20. urodziny płyty „OK Computer”. Najwięcej wzruszeń wywołały wyciszone „Let Down” i „Lucky”.

Znacznie mniej lirycznych momentów dostarczył koncert Foo Fighters. Amerykanie pokazali, że w pełni zasługują na status jednego z ostatnich stadionowych zespołów na świecie. Chociaż grupa opiera swój repertuar na sprawdzonych hitach, w trakcie jej koncertów nie może być mowy o rutynie. Najbardziej zapadł mi w pamięć moment, kiedy podczas wykonywania "Monkey Wrench” Dave Grohl zszedł ze sceny i obiegł wzdłuż i wszerz fosę dla ochroniarzy i fotoreporterów. Wyjątkowe było również wykonanie premierowej kompozycji „Lee Dee Da” z gościnnym udziałem Alison Mosshart. Charyzmatyczna wokalistka i jej The Kills dali elektryzujący koncert tuż przed występem Foo Fighters.

Trudno zliczyć wszystkie magiczne momenty rozgrywającego się na pięciu scenach festiwalu. Mi najbardziej utkwiły w pamięci nocny występ Amerykanek z Warpaint na scenie namiotowej i koncert supergrupy Prophets of Rage na scenie głównej festiwalu. Zespół, w skład którego wchodzą instrumentaliści Rage Against The Machine, bardzo chętnie wracał do repertuaru kultowej formacji. Możliwość usłyszenia na żywo takich klasyków jak "Killing In The Name”, "Guerilla Radio” czy "Bullet In The Head” wprawiło zgromadzoną pod sceną publiczność w niekontrolowane szaleństwo.
2017-06-23, 19:34

Queens Of The Stone Age kończą pracę na nową płytą

[fot.A2H2Z/ flickr.com]
[fot.A2H2Z/ flickr.com]
Queens Of The Stone Age potwierdzają, że następca krążka "Like Clockwork" z 2013 jest już gotowy. Josh Homme określa ten materiał jako nieco szybszy, ale także bardziej ryzykowny, choć może się okazać najlepszą z dotychczasowych płyt.

Biorąc pod uwagę dotychczasową dyskografię, gratuluję odwagi charyzmatycznemu liderowi, ale usiedzieć spokojnie nie potrafię.

Wiadomo, że na sesję tym razem nie zapraszano żadnych specjalnych gości, a atmosferę oczekiwania na nowe nagrania QOTSA podgrzewają na kanałach społecznościowych tajemniczymi obrazkami z inskrypcją 25, ale nie wiem, czy to tytuł płyty, nagrania, czy może cena... wolne żarty.

Ostatnio w wywiadzie dla nadającej w Nowej Zelandii stacji radiowej Rock Fm Homme powiedział, że czuje się jak pantera, która przygotowuje się do skoku przed oficjalną datą premiery, ale dociskany przez dziennikarza nie zdradził niczego konkretnego, co mogłoby nas zainteresować, poza tym, że uważa te nagrania za jedne z najlepszych w dotychczasowym repertuarze.

Queens of the Stone Age zostali ostatnio dodani do zestawu wykonawców wrześniowego festiwalu Riot Fest w Chicago i jest to tylko jeden z zaledwie 4 tegorocznych koncertów w Ameryce Północnej.

Z poza amerykańskiej aktywności, w wakacje mają zakontraktowane występy w Nowej Zelandii, Australii i Japonii. Czekam na płytę i rezerwuje dla nich resztę roku robiąc już miejsce na półce.
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »