Radio Opole » Radiowy Radar Rocka

Felietony

2017-09-16, 13:29

David Byrne pracuje nad nowym materiałem z Brianem Eno

[Fot. Alterna 2/flickr.com]
[Fot. Alterna 2/flickr.com]
David Byrne pracuje nad nowym materiałem z Brianem Eno oraz Daniele Lopatinem znanym bardziej jako Oneohtrix Point Never.

W trakcie jednego z ostatnich spotkań dyskusyjnych z internautami założyciel Talking Heads potwierdził, że nagrania w znakomitej większości są praktycznie na ukończeniu i ma nadzieję, iż long play trafi do sprzedaży w przyszłym roku.

Wiadomo też, że premierze wydawnictwa ma towarzyszyć trasa koncertowa choć dziś ten plan jest jeszcze zdecydowanie 'up in the air'.

Jeden z internautów zapytał, czy są na horyzoncie jakiekolwiek szanse na nowy materiał Talking Heads ? Byrne odparł, iż o ile mu wiadomo mogą to być najwyżej jakieś nowe opracowania już znanych rzeczy , bo źródełko pomysłów z emblematem TH jest raczej wyschnięte.

W dyskusji poruszano też temat obecnego funkcjonowania rynku muzycznego i w opinii Byrne'a -wciąż jednego z najtrudniejszych do sklasyfikowania twórców- jest dziś bardzo dużo młodych ludzi dysponujących talentem na miarę gwiazd lat 60 czy 70 , mają nowe możliwości pokazania tego co robią , a co za tym większe szanse na zaistnienie.

Zmienia się także odbiór muzyki - staje się bardziej fragmentaryczny i trudno powiedzieć, czy wrócą jeszcze czasy analitycznego podejścia do nowych nagrań, chyba nie pomaga w tym mnogość nurtów muzycznych i tempo w jakim powstają nowe utwory.

Potencjał takich artystów jak chociażby Bon Iver, Lambchop, Sinkane czy PJ Harvey jest imponujący i zazdroszczę im witalności -ocenił Byrne.

Dla mnie David Byrne jest synonimem kompletnej osobowości twórczej- a taka płyta jak My Life In The Bush Of Ghosts nagrana wspólnie z Brianem Eno potwierdza, że dla takich umysłów nie ma ograniczeń stylistycznych i zacieram ręce w oczekiwaniu na ten nowy projekt.

Do spotkania tych dwóch panów doszło jeszcze w roku 1977, kiedy to zaintrygowany debiutem Talking Heads Eno przyjął posadę producenta drugiej płyty zespołu. Od razu znalazł wspólny język z Byrnem i zostali dobrymi przyjaciółmi.

Amerykanin szkockiego pochodzenia, ikona awangardy , producent, właściciel wytwórni płytowej, od czasów Psycho Killer wydanego 40 lat temu nie wolno go tracić z oczu i tym razem też nie radzę.
2017-09-08, 21:12

Nowy Foo Fighters z odniesieniami politycznymi?

[Fot.Ed Vill/flickr.com]
[Fot.Ed Vill/flickr.com]
Foo Fighters wydają 15 września płytę "Concrete and Gold" i bezpośrednio przed premierą dadzą jeden tylko koncert w sali O2 w Londynie. W wywiadzie dla magazynu Kerrang Dave Grohl potwierdził, że w tekstach nagrań nie zabraknie odniesień 'politycznych' do wyniku wyborczego w USA.

Wielokrotnie w moich tekstach odnosiłem się do spraw bieżących dotyczących polityki, teraz jednak jestem nie tylko muzykiem, ale także ojcem trzech córek i widzę, w jakim żyjemy kraju i jak to wpływa na nasze dzieci. Nie wiem ile osób podzieli moją ocenę, ale zasadniczo nie dbam o to - powiedział lider zespołu.

Grohl dodał też, że obserwując całą falę powrotu konserwatyzmu w Ameryce przypomniał sobie czasy młodości, której podobnie jak teraz towarzyszyło pewne wyalienowanie się i ucieczka w nurt nacechowanego buntem punk rocka.

Dziś Foo Fighters mają za sobą ponad dwie dekady sukcesów artystycznych i sprzedażowych i ciągle im mało, choć mam wrażenie, że to właśnie swoisty dystans do tego co robią paradoksalnie sprzyja tworzeniu znaczących dla rocka rzeczy, a to dla tego, że warsztatowo jest to absolutnie przekonujące i wciąż inspirujące.

Od końca lat 90. nagrywają i koncertują praktycznie w tym samym składzie - regularnie wydają albumy, nie przeżywają kryzysów twórczych i nie zmieniają swojego brzmienia, by przyciągnąć nowego słuchacza. To jest pewna marka, która broni się bez zbędnych ozdobników.

Efekty sesji "Concrete and Gold" poznamy 15 września i nie mam wątpliwości, że warto będzie przejrzeć teksty nagrań, swoistego manifestu faceta, któremu osobiście sporo zawdzięczam jeśli chodzi o przekonywanie mnie do grungu - przynajmniej w początkowym okresie popularności tego co wychodziło w świat główne z Seattle.

Od pewnego czasu Grohl coraz bardziej staje się obserwatorem zjawisk, a o swoich spostrzeżeniach opowiada ścianą zgrabnie poukładanych dźwięków i tym razem nie powinno być inaczej...
2017-09-02, 10:30

Koncert Mike & The Mechanics w Krakowie

[Fot.Mark Kent /flickr.com]
[Fot.Mark Kent /flickr.com]
Zespół Mike + The Mechanics, twórcy przeboju "The Living Years", wystąpią w niedzielę (03.09) w centrum kongresowym ICE w Krakowie. Mike Rutheford razem z Mechanikami wylansowali m.in. tak znane rzeczy jak chociażby "Silent Running", "All I Need Is A Miracle", "Over My Shoulder" oraz "The Living Years".

W tym roku grupa, która sprzedała na świecie ponad 10 mln egzemplarzy swoich płyt, obchodzi 32 lata na muzycznej scenie i pokaże się w trasie koncertowej 'Let Me Fly' promującej wydany na początku kwietnia nowy krążek.

Mike Rutherford (gitara/bas), Luke Juby (klawisze), Gary Wallis (perkusja), Anthony Drennan (gitara) oraz wokaliści: Andrew Roachford i Tim Howar przypomną w stolicy Małopolski największe przeboje.

Brytyjska grupa stworzona przez Mike'a Rutheforda - gitarzystę i basistę Genesis - odniosła największe sukcesy pierwszymi płytami Mike + the Mechanics" z 1985 roku oraz "The Living Years" z 1988), z których pochodzą m.in. utwory "Silent Running" i "The Living Years.

Choć próżno szukać w katalogu Mechaników rzeczy odkrywczych na miarę Genesis, trzeba przyznać, że prezentowanych przez nich bardzo zgrabnie wyprodukowany pop-rock może się podobać.

Rutheford korzysta ze swojej wszechstronności i niesamowitego obycia na koncertach. Jest jednym z dwóch członków zespołu Genesis, którzy znaleźli się w jego składzie od początku istnienia grupy.

Początkowo pełnił głównie funkcję basisty i gitarzysty rytmicznego, a na koncertach występował z charakterystycznym dwugryfowym instrumentem, co pozwalało na wykonywanie obu partii bez konieczności zmieniania sprzętu.

Będzie widowiskowo, będzie głośno i trochę też pewne sentymentalnie.
2017-08-27, 17:31

Czy jesteśmy gotowi na nowy krążek Franz Ferdinand?

[Fot.Surreal Name Given/flickr.com]
[Fot.Surreal Name Given/flickr.com]
Na pytanie jednego z fanów na Twitterze - Kiedy wreszcie nowy materiał zespołu? - lider grupy Alex Kapranos odpowiedział: Tak, to już całkiem niebawem.

Od wydania krążka ‘Right Thoughts, Right Words, Right Action‘ mijają cztery lata, co prawda jeszcze w 2015 mieliśmy materiał wydany pod marką FFS (wspólne przedsięwzięcie z weteranami glamu The Sparks, w którym Kapranos też się udziela), ale nam chodzi o najzwyklejszy w świecie katalogowy long play całego zespołu, a to dopiero przed nami.

Na sesji nagraniowej nie było już wieloletniego gitarzysty zespołu Nicka McCarthyego, który opuścił grupę zeszłego lata i zdołał nagrać nawet coś niezależnie razem ze swoją żoną Manuelą Gernendel, ale nie sądzę byśmy musieli przygotowywać się na proces 'odcinania kuponów' jednego z bardziej wyrazistych zespołów ostatnich lat.

Nowa płyta może się okazać lekko zaangażowaną politycznie, gdyż wydany w zeszłym roku singiel ‘Demagogue’ to dość niewybredny komentarz do wyników wyborów w USA i samego prezydenta Donalda Trumpa, co mogło pozbawić ich trochę pro-republikańskich fanów, ale czy tak będzie - dopiero się przekonamy.

Nick McCarthy opuścił zespół w zeszłym roku, podając jako przyczynę względy rodzinne, a odświeżona grupa dała w tym roku już serię koncertów w USA.

Do oryginalnych członków grupy Alexa Kapranosa, basisty Boba Hardy'iego oraz perkusisty Paula Thomsona dołączyli Dino Bardot oraz Julian Corrie.

To może być inspirujące wzmocnienie - Bardot występował jeszcze w latach 90. w trzyosobowej grupie indie-pop, natomiast Julian Corrie produkuje muzykę zasadniczo elektroniczną pod nazwą Miaoux Miaoux. Także można mieć chyba nadzieję, że Franz Ferdinand włączą 'drugi bieg', potwierdzając swoją nietuzinkowość na rynku muzycznym.
2017-08-18, 23:18

Nowa płyta Becka zatytułowana ‘Colors’ w październiku

[Fot. Barry Mulling/flickr.com]
[Fot. Barry Mulling/flickr.com]
Jest data i tytuł nowej płyty Becka . Dalej opóźniać tego wydawnictwa już chyba nie można.

Czy wydane dotąd dwa single ‘Wow‘ oraz ‘Dreams‘ , a także piosenka jaką napisał na ścieżkę dźwiękową do gry FIFA mogą oddawać klimat następcy - nagrodzonej Grammy ‘Morning Phase‘?

W wywiadzie dla Rolling Stone Beck przyznaje, że płyta mogła się ukazać już rok, czy nawet dwa lata temu , ale nagrania są dość złożone w klimacie, którego nie daje się określić ani jako retro, ani jako modern, stąd też poskładanie tego do wersji końcowej okazało się czasochłonnym wyzwaniem.

- Zawsze zajmowałem się muzyką na swój sposób, to tak jakbyś miał umożliwiający wjazd do wszystkich krajów paszport, wyjeżdżał kiedy chciał i dokąd chciał , ale najczęściej pozostawał z dala od miejsc, które wzbudzają największe zainteresowanie - dodał w wywiadzie dla Rolling Stone.

Autor słynnego singla ‘Loser’ z 1994 roku, czy 'Devil's Haircut' w rozmowie z dziennikarzem New York Times mówił wcześniej, że 10 utworów, które trafią na płytę jest napędzanych prostym , ale podnoszącym na duchu przekazem , jak pozostać prawdziwym wobec tylu szablonów do naśladowania?


Beck inspirował się ostatnio nagraniami Strokesów pozostając pod sporym wpływem ich twórczości od czasu wspólnego letniego koncertu w Hyde Parku w 2015 roku .

Najważniejsze albumy Becka to przypomnę młodszym słuchaczom Radaru "Odelay" oraz "Sea Change", a magazyn "Rolling Stone" obydwa zamieścił w rankingu najważniejszych płyt wszechczasów.

Dorobek Amerykanina zamyka nagrodzony Grammy longplay "Morning Phase", który miał premierę 21 lutego 2014 roku.
2017-08-12, 18:18

Niebawem nowa płyta Bjork

[Fot.Guido A.J. Stevens/flickr.com]
[Fot.Guido A.J. Stevens/flickr.com]
Ważny komunikat Bjork: Chcę się z Wami podzielić informacją, że
już niebawem trafi do Was moja nowa płyta.

Nie ma jeszcze daty premiery wydawnictwa, ale już można je zamawiać poprzez oficjalny sklepik prowadzony przez pochodzącą z Islandii artystkę, co znaczy , że to już zdecydowanie bliżej niż dalej.

Po raz ostatni nowych nagrań Bjork słuchaliśmy po sesji 'Vulnicura' w 2015 roku i to już bez jej 'etatowego współpracownika' Mathew Barney'a , a jako uzupełnienie dostaliśmy jeszcze kilka miesięcy później smyczkową wersję nagrań na krążku ‘Vulnicura Strings’.

Osobisty i w pewnej części introspektywny przekaz tego long playa wymagał wytrwałości , ale po raz kolejny udowadnił , że islandzka piosenkarka będzie mieć swoją mocną pozycję w historii muzyki rozrywkowej.

Teraz Bjork na swoim facebookowym profilu ogłosiła:
- Jestem ogromnie podekscytowana i chcę się z wami podzielić informacją, że mój nowy krążek ukaże się niebawem....

Tytuł płyty, projekt okładki i lista nagrań zostaną dopiero oficjalnie ogłoszone.

Kilka tygodni temu jeden z bliskich współpracowników wokalistki powiedział, że brzmienie nowych nagrań jest wystarczająco futurystyczne nawet jak na Bjork, choć opisywać tego nie ma sensu , gdyż sami najlepiej to ocenimy po przesłuchaniu całości.

Ostatnio przypomnę teledyski do nagrań ‘Blake Lake’ oraz ‘Mutual Core’ produkował artysta i ceniony twórca filmowy Andrew Thomas Huang , a zwykle dobrze poinformowany portal Fader twierdzi , że ta współpraca będzie też kontynuowana przy okazji promocji tego nowego krążka.

Minął już czas, kiedy Bjork rzeczywiście potrafiła 'odjechać' i przypomnieć nam na czym polega twórcza niezależność, ale efekty jej kolejnych sesji to ciągle coś , czego nie można zignorować i nie inaczej będzie tym razem.



2017-08-05, 09:40

Po czterech latach przerwy wracają MGMT

[fot. Judyboo/ flickr.com]
[fot. Judyboo/ flickr.com]
W trakcie ostatniego festiwalu Panorama w Nowym Jorku wykonali premierowo trzy utwory, które trafią na krążek "Little Dark Age". Czy będą jeszcze w stanie powtórzyć taki sukces jaki towarzyszył nagraniom "Time To Pretend" oraz "Kids"?

Już kilkakrotnie zapowiadali, że nowy materiał dostaniemy as soon as possible np. pod koniec 2015, kiedy zasugerowali na tweeterze, że to może być znakomity prezent pod choinkę, ale minął 2016 i nic, a my czekamy i nic, ale teraz wreszcie jest trochę więcej konkretów.

W trakcie występu na Panorama Festival w Nowym Jorku lider MGMT Andrew VanWyngarden dał publiczności kilka wyraźnych sygnałów, że to już całkiem niebawem.

Najpierw wykonali mocno rozwiniętą wersję "Electric Feel" po czym poszedł set trzech niepublikowanych wcześniej utworów, które mają trafić na nowy krążek zatytułowany "Little Dark Age".

Utwory nie odbiegają stylistycznie od tego, do czego MGMT zdążyli nas przyzwyczaić muzycznie choć tekstowo jest bardziej zawadiacko i mam nadzieję, że do płyty dodadzą książeczkę z kompletem tekstów.

Zmyślne jest to, że poza oczywistym aspektem lekkiej awangardy, jaką znajdziemy w ich nagraniach, pomysłowe linie różnego rodzaju syntezatorów dodawane przez Bena Goldwassera sprawiają, że słucha się tego bardzo dobrze np. w radiu, a dodanie do playlisty czegoś z ich repertuaru jest dziś zdecydowanie w modzie.

W jednym z nagrań - chodzi o "When You Die" - partie gitarowe przygotował George Harrison.
2017-07-30, 18:23

Piąta płyta Arcade Fire już dostępna

[fot. Krists Luhaers/ flickr.com]
[fot. Krists Luhaers/ flickr.com]
Premierę piątej płyty Arcade Fire "Everything Now" (28.07) poprzedziła specjalna koncertowa prezentacja wydawnictwa w Brooklynie, na którą początkowo miał obowiązywać "dress code" i zespół zastrzegał sobie prawo do nie wpuszczenia na występ ludzi ubranych w klapki, spodenki i poszarpane T-shirty.

Po ocierających się o ograniczanie swobód obywatelskich komentarzach w sieci z idei zrezygnowano, choć nie trudno się domyślić, że grupie zależało na stworzeniu odpowiedniej atmosfery i kto wie, być może obrazki z takiego obozu zwolenników kanadyjskiej formacji zostaną później wykorzystane w jakimś teledysku.

Zalecono też uczestnikom występu nie korzystanie z telefonów komórkowych, co może utrudniać odbiór przekazu, z resztą z takimi apelami i to nie tylko w przypadku zespołów rockowych spotykamy się coraz częściej.

Lider Arcade Fire Win Butler zapowiedział, że "Everything Now" ukaże się na kompakcie, kasecie oraz winylu, który trafi do sprzedaży w 20 różnych wariantach okładki w różnych językach (w tym także w polskim) - i nie trudno się domyślić, że niektóre z nich z racji ograniczonego nakładu szybko będą zyskiwać na kolekcjonerskiej wartości.

Na sesji nagraniowej za ustawienie brzmienia long playa "Reflektor" odpowiadali Tom Banghalter (Daft Punk), Steve Mackey (Pulp) oraz Markus Dravs (Coldplay, Mumfords), a matariał rejestrowano w studiach: Boombox w Nowym Orleanie, Sonovox w Montrealu oraz Gang Recording Studio w Paryżu.

Jeśli Arcade Fire to przede wszystkim koncerty - z przerwami mają potrwać prawie 2 lata, a już 6 sierpnia rozpoczną serię prawie 30 występów w USA i rodzimej Kanadzie.
2017-07-22, 22:13

Brian May skończył 70 lat!

Brian May [fot. Elias Ruiz Monserrat/ flickr.com]
Brian May [fot. Elias Ruiz Monserrat/ flickr.com]
Muzyk legendarnych Queen przyszedł na świat 19 lipca 1947 roku w Londynie. Artysta uznawany jest za jednego z bardziej wpływowych gitarzystów w historii rocka. Regularnie potwierdzają to rankingi i plebiscyty organizowane przez tak prestiżowe czasopisma jak „Rolling Stone”, „Guitar World” czy „Daily Telegraph”.

Niewiele młodsza od naszego szacownego jubilata jest jego gitara „Red Special”. Instrument został skonstruowany przez 16- etniego Maya i jego ojca Harolda z części starego kominka, zdezelowanego motocykla i masy perłowej. Muzyk pozostaje wierny czerwonej wybrance do dziś. Kiedy podczas wczorajszego (19.07) święta odwiedził go James Hetfield z Metalliki, skorzystał z szansy pogrania na jednym z bardziej unikatowych instrumentów na świecie. Na zdjęciach dokumentujących spotkanie widać dziecięcą radość gitarzysty legendy thrash metalu. Filozofia „zrób to sam” była również bliska Mayowi przy wyborze kostki do gry. Muzyk uderza w struny sześciopensową monetą.

Wkład Briana Maya w muzykę rozrywkową to nie tylko z miejsca rozpoznawalne brzmienie gitary. Muzyk jest kompozytorem największych przebojów Queen. Spod jego ręki wyszły tak ważne utwory jak „Tie Your Mother Down”, „We Will Rock You”, „Who Wants to Live Forever” czy „I Want It All”. Gitarzysta dysponuje również dużą skalą głosu, co było szczególnie przydatne przy budowaniu rozwiniętych harmonii wokalnych charakterystycznych dla twórczości Królowej. Wspólne brzmienie głosów muzyków Queen świetnie obrazuje, jak niezwykłą galerią osobowości był ten zespół. May wydawał się idealnie uzupełniać z Freddiem Mercurym. Podczas gdy nieodżałowany wokalista do dziś uchodzi za uosobienie gwiazdy rocka, May pozostaje skromnym chłopakiem z sąsiedztwa. Potwierdzają to wszyscy dziennikarze, którzy mieli zaszczyt rozmawiać z gitarzystą. Publicyści nie muszą go jednak pytać o to, czym zajmowałby się, gdyby nie został muzykiem. May może pochwalić się tytułem doktora astronomii. Jest również Komandorem Orderu Imperium Brytyjskiego.
2017-07-14, 19:33

Steven Wilson powraca z nową płytą i koncertami w Polsce

Steven Wilson [fot. chorus/ flickr.com]
Steven Wilson [fot. chorus/ flickr.com]
„To prawdopodobnie najbardziej radosny i jednoznacznie popowy kawałek, jaki kiedykolwiek napisałem”. Słowa wypowiedziane przez Stevena Wilsona wprawiły w osłupienie wielu fanów rocka progresywnego. Uważany za mesjasza tego gatunku artysta odniósł się do swojego najnowszego singla „Permanating”. Piosenka zwiastuje płytę „To the Bone”, która ma ukazać się 18 sierpnia. Muzyk określił kompozycję, jako swoje wyobrażenie o tym, jak brzmiałoby wspólne dzieło ABBY i Electric Light Orchestra wyprodukowane przez Daft Punk. Utwór rzeczywiście zaskakuje tanecznym pulsem i radosnym śpiewem Wilsona. Choć jak zastrzega artysta, reszta albumu będzie bardziej melancholijna, płyta ma być ukłonem w stronę ambitnego popu spod znaku Petera Gabriela, Kate Bush czy Tears For Tears.

Mimo że w listopadzie Wilson świętować będzie 50. urodziny, wciąż pozostaje jednym z bardziej twórczych i poszukujących muzyków na świecie. Kiedy w 2010 roku zawiesił działalność Porcupine Tree, przytaczał zmęczenie formułą zespołu jako główną przyczynę swojej decyzji. Choć legendarna grupa nie stroniła od eksperymentów i wolt stylistycznych w swojej karierze, to dopiero działalność solowa pozwoliła Wilsonowi na odrzucenie wszelkich szufladek.

Jego debiutancki album „Insurgentes” był hołdem złożonym post – punkowym i shoegazowym legendom lat 80. Dwie kolejne płyty świadczyły o fascynacji artysty muzyką jazz fusion. „Hand. Cannot. Erase.”, czyli czwarty album Brytyjczyka, był zwrotem w kierunku nowocześniejszych brzmień. Choć nie zabrakło na nim rozbudowanych kompozycji, pojawiły się również chwytliwe piosenki z popowymi refrenami. Zgodnie z zapowiedzią Wilsona, nowa płyta powinna usatysfakcjonować zwolenników bardziej przebojowego podejścia.

O tym, jak na żywo brzmi nowy materiał, będą mieli okazję przekonać się Polscy fani artyści. W lutym 2018 roku muzyk wystąpi w Zabrzu i Poznaniu.
1234567
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »