Radio Opole » Muzyka

Felietony muzyczne

2017-07-11, 11:54

Mozart: do kotleta czy na półce z rockiem?

II koncert promenadowy 2017 [fot. Michał Grocholski/Filharmonia Opolska]
II koncert promenadowy 2017 [fot. Michał Grocholski/Filharmonia Opolska]
II koncert promenadowy 2017 [fot. Michał Grocholski/Filharmonia Opolska]
II koncert promenadowy 2017 [fot. Michał Grocholski/Filharmonia Opolska]
Podczas niedzielnego (09.07) koncertu promenadowego, w którym dominowała muzyka Mozarta, trudno było oprzeć się wrażeniu, że na chwilę wróciliśmy do czasów współczesnych kompozytorowi. Może filharmonia to nie pałac królewski, a letnia scena to nie królewskie ogrody, ale różnica niewielka. Zwłaszcza gdy podczas spaceru i podjadania w plenerze przygrywa nam zawodowa orkiestra, a do uszu dociera wykwintna muzyka.

Czy to obraza dla Mozarta? A może w takich okolicznościach.... przyrody, mógłby poczuć się jak u siebie? Podobne dylematy nieustanne dręczą wielu ludzi związanych z tzw. poważną, czyli z założenia nudną i nadętą muzyką. Mozart trochę robi tu za kij w mrowisku, bo nawet ci, którzy muzyką "Bacha, Beethovena i innych chłopaków" gardzą, łatwo poddają się urokowi mozartowskiego brzmienia, skocznych rytmów i śpiewnych melodii. Mozart brzmi wszak niekiedy jak pozytywka, przywołująca miłe wspomnienia z dzieciństwa. Jak jednak sprawić, by koledzy Wolfiego też mieli szansę swymi dźwiękami otulić ucho, nieoswojone z klasyką? Włączanie repertuaru rozrywkowego do programów, wprowadzanie instrumentów klasycznych do świata rozrywki i opracowywanie rozrywki na instrumenty klasyczne - to główne pomysły. Do tego dochodzą koncerty plenerowe, wzorowane na słynnych "Promsach" [pierwszy koncert "The Proms" odbył się w 1895 roku!]. Niektórzy mówią, że takie zabiegi to uatrakcyjnianie na siłę muzyki, przeznaczonej dla elit. Może i tak, tylko czego życzyłby sobie Mozart?

Marcin Kydryński proponuje układ: Mozart plus grupa Van Halen.

- Można nawet zestawić te nagrania, co ja zrobiłem zauważywszy, że legendarny, rockowy gitarzysta Eddie Van Halen nazwał swojego syna Wolfgang z miłości do Mozarta. I uważałem, że nie ma żadnych przeszkód, żeby ich twórczość zestawić, co np. w większości programów radiowych nie mogłoby mieć miejsca, bo są bardzo sformatowane na ten czy inny gatunek.

Czy takie pomysły to zamach na "sztukę wysoką"? A może niepotrzebnie "upupiamy" artystów i kompozytorów, tworząc z ich dorobku pomniki, które po chwili beznamiętnie mijamy. Wracając jednak do Mozarta w plenerowej odsłonie: w takim wydaniu brzmiał jeszcze bardziej ludzko, swojsko i... naturalnie.

PS Całą rozmowę z Marcinem Kydryńskim będzie można usłyszeć (16.07) w audycji "Opolskie klasycznie" (DAB+).
2017-06-21, 18:07

Echo w Pokoju

skrzypce © [fot. Małgorzata Ślusarczyk]
skrzypce © [fot. Małgorzata Ślusarczyk]
W jednej ze scen "Pana Tadeusza": "(...) wszystkim się zdawało, że Wojski wciąż gra jeszcze, a to echo grało". W niewielkiej miejscowości o wdzięcznej nazwie Pokój (powiat namysłowski) było wręcz przeciwnie.

Od 14 lat na trzy dni Pokój staje się wielkim salonem muzycznym i ambasadą twórczości niemieckiego kompozytora doby romantyzmu. Wszystko zaczyna się w dzień Uroczystości Bożego Ciała. Chodzi oczywiście o Festiwal Muzyki Zabytkowych Parków i Ogrodów im. Carla Marii von Webera, którym już drugi rok opiekuje się opolski muzyk i muzykolog, szef Orkiestry Symfonicznej Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. im. F. Chopina w Opolu - Hubert Prochota. Jedną z głównych idei festiwalu jest popularyzacja muzyki Carla Marii von Webera. Nie przypadkowo rzecz dzieje się właśnie w Pokoju. W pewnym momencie swego życia (a ściślej: tuż, po wrocławskim epizodzie), kompozytor rozpoczął działalność pedagogiczną - uczył gry na fortepianie. Wśród podopiecznych znalazła się m.in. dama dworu księżnej Luizy Wirtemberskiej, niejaka panna Belondt. To za jej namową Weber napisał list do księcia Eugeniusza Wirtemberskiego z prośbą o protekcję. Odpowiedź przyszła we wrześniu 1806 roku:
"Niech Pan przyjmie tę nominację (na intendenta muzycznego) wraz z nadaniem tytułu szlacheckiego na dowód, że ja i moja żona uznajemy Pański talent artystyczny i oddajemy mu pełną sprawiedliwość. Nominacja ta niech będzie namacalnym dowodem, że cenimy Pańskie cechy, zalety i przymioty charakteru".

List zawierał także zaproszenie, z którego Weber skorzystał. Przebywał w Pokoju (ówczesnym Carlsruhe) na przełomie 1806 i 1807 roku. I w tym miejscu ujawnia się pierwsze echo: właśnie w otoczeniu lasów, terenów rekreacyjnych (nie mówiąc o zabytkowym dziś parku!), powstawała koncepcja najsłynniejszego dzieła kompozytora - opery "Wolny strzelec" (niem. "Der Freischütz"). W tych niezwykłych okolicznościach przyrody powstały także dwie symfonie, 7 wariacji op. 7 na temat arii „Vien qua Dorina bella” Francesco Bianchiego oraz Koncert na róg i orkiestrę e-moll op. 45. Niektórzy przypuszczają, że z pobytem w Pokoju związane jest także powstanie utworu zatytułowanego „Andante i rondo węgierskie” op. 35 (oryg. "Andante e rondo ongarese"), gdyż w refrenie słychać melodię śląskiego tańca "miotlorza". Tyle w kwestii echa kompozytora na Ziemi Opolskiej.

Festiwal Weberowi poświęcony, nie jest jednak wydarzeniem monograficznym, choć ostatnie dwie edycje pokazują, że utworów tego kompozytora na festiwalu przybywa. I tak, rok temu zabrzmiały jego arie i pieśni oraz "Kyrie" z Mszy Es-dur, podczas gdy zakończona niedawno XIV edycja przyniosła dodatkowo prezentację całej mszy i Wariacje op. 33 na klarnet i fortepian. Smaku całości dodaje fakt, że wśród artystów pojawiła się sopranistka pochodząca z Pokoju - Agnieszka Węgrzynowska.

W tym roku do głosu doszły też wyremontowane organy kościoła ewangelickiego Księżej Zofii. I tu także echo towarzyszy.

- Ciekawe rozwiązanie jest w tym kościele - opowiadał w wywiadzie dla Radia Opole Michał Blechinger, na co dzień organista kościoła w Nowej Wsi Królewskiej i wykładowca Diecezjalnego Instytutu Muzyki Kościelnej w Opolu. - Część piszczałek, tj. piszczałki drugiego manuału [należących do drugiej klawiatury ręcznej - przyp. red.], są ustawione zupełnie z tyłu kościoła, a właściwie w wieży. Sprawia to wrażenie, że brzmią zupełnie z oddali. Jest to bardzo ciekawy efekt brzmieniowy, ale też wyzwanie dla grającego, dlatego że ten dźwięk z oddali dociera z pewnym opóźnieniem do grającego. Trzeba się tak postarać, żeby to wszystko jednak zabrzmiało równo.

Prawdziwe echo i chyba najbardziej finezyjne w tym zestawieniu, pozostało na deser. Jest to muzyka barokowa w wydaniu Elliptique Ensemble. Fenomenalny kwartet skrzypcowy (!) z gościnnym udziałem wiolonczelistki Anny Cierpisz i wsparty przez Orkiestrę Kameralną PSM w Opolu wykonał m.in. utwór Antonio Vivaldiego o tajemniczym tytule: "Concerto con violino principale con altro per eco in lontano" RV 552. Więcej wyjaśnia skład wykonawczy, który tworzą: skrzypce solo, smyczki i continuo oraz echo złożone ze skrzypiec solo i 2 akompaniujących skrzypiec. Echo jak żywe! A w dodatku barokowe wnętrze ewangelickiej świątyni, w której znajdują się dwa piętra balkonów, umożliwiły ulokowanie muzyków tak, żeby publiczność usłyszała prawdziwe echo, bez zbędnych manipulacji w obrębie dynamiki.

- Wymyśliliśmy sobie, że zagramy taki koncert na dwoje skrzypiec - mówi Marzena Malinowska z Elliptique Ensemble, wcielająca się w rolę echa. - Ale żeby nie było jednolicie, bo koledzy grali też Bacha na dwoje skrzypiec, to znaleźliśmy taki koncert "Echo". Mnie to osobiście bardzo zdziwiło, ponieważ myślałam, że takie koncerty, gdzie jeden z muzyków (lub kilku) stoi gdzieś indziej niż na scenie, powstawały w późniejszym czasie niż barok, a tu niespodzianka. Więc chociaż nie znaliśmy tak naprawdę tego dzieła i nie wiedzieliśmy na ile jest trudne i wymagające, to zachęciła nas sama idea i pomysł do wykonania go. I jakoś tam udało nam się to przeprowadzić przy pomocy właśnie tych pięknych i wspaniale pomyślanych balkonów tegoż kościoła.

Na finał warto wspomnieć tylko jedno: Festiwal Muzyki Zabytkowych Parków i Ogrodów im. Carla Marii von Webera odbija się coraz szerszym echem w kraju i za granicą. Nie tylko wśród dawnych mieszkańców małego-wielkiego Pokoju.
2017-06-14, 14:47

Nowa płyta zespołu HORYZONT to konsekwentna kontynuacja debiutu

"W świetle miast" to najnowsza płyta Horyzontu, poprzednia ukazała się w 2013 roku
"W świetle miast" to najnowsza płyta Horyzontu, poprzednia ukazała się w 2013 roku
Pochodzący z Nysy zespół, jest jednym z najbardziej wyrazistych w naszym regionie. Muzycy mają masę pomysłów i determinacji, czego dowodem jest drugi już album, który właśnie pojawił się w sprzedaży. Od momentu wydania debiutanckiego krążka "Pochłania mnie", minęły trzy lata.

Płyta „W świetle miast” została wydana w dwóch wersjach językowych, a album w języku angielskim nosi tytuł „City Lights”. Promowało go kilka singli, między innymi: "Ogień" i "Krzyk", które spotkały się z uznaniem fanów i dziennikarzy muzycznych. Wszystkie utwory gościły na listach przebojów rozgłośni radiowych w kraju i zagranicą.

Płyta prezentuje zupełnie inne brzmienie niż pierwszy krążek, jest mocniejsza i bardziej rockowa. Zespół jest coraz bardziej rozpoznawalny, przez co często zapraszany jako gwiazda muzyczna na różne wydarzenia i koncerty, które umożliwiają publiczności wspólne przeżywanie najnowszych utworów HORYZONTU.
2017-06-04, 21:58

Czy godzi się... poprawiać mistrza?

Chaconne d-moll BWV 1004 J.S. Bacha, fragment [fot. www.imslp.org]
Chaconne d-moll BWV 1004 J.S. Bacha, fragment [fot. www.imslp.org]
Ile razy można poprawiać mistrza? Takie pytanie można sobie zadać, kiedy natrafia się na coraz to nowsze wersje tego samego utworu. Kto ma odwagę by jakkolwiek przerabiać samego Johanna Sebastiana Bacha!? Odpowiedź brzmi: wybitni kompozytorzy późniejszych epok. Czyżby w historii nowożytnej muzyka ponownie stała się dyscypliną sportową, a twórcy stanęli w wyścigu? Niekoniecznie.

Transkrypcja, to zjawisko w muzyce, oznaczające opracowanie utworu muzycznego na inny, niż pierwotnie instrument (oczywiście równie dobrze w obu przypadkach może być to głos wokalny lub dowolny zespół). Mianem transkrypcji określa się też efekta takich "przeróbek". Już sama definicja sugeruje, że nie jest to żaden zamach na spuściznę danego twórcy. Należy wręcz pójść o krok dalej. Dla wielu twórców, tworzenie transkrypcji to hołd złożony innemu kompozytorowi. Oczywiście transkrypcji dokonuje się też (dziś chyba częściej niż w przeszłości) z przyczyn prozaicznych, kiedy popularyzacja dzieła nie idzie w parze ze składem wykonawczym, jakim się dysponuje. Pozostańmy jednak przy hołdzie. Twórczość Bacha, mimo upływu czasu, nie przestaje zaskakiwać. Zmyślność i doskonałość w każdym detalu nie mogły nie odcisnąć piętna na kompozytorach wieków późniejszych. Nie tylko Felix Mendelssohn-Bartholdy, któremu w dużej mierze dziś możemy zawdzięczać znajomość dzieł Bacha, pozostawał pod silnym wpływem lipskiego kantora. Doskonała twórczość "boskiego Bacha" jest wdzięcznym materiałem dla rozwijania muzycznej wyobraźni i ćwiczeń w zakresie instrumentacji. Jeśli kompozytor uzyskał niezrównaną polifonię za sprawą jednego, z natury raczej melodycznego instrumentu, jakim są skrzypce (4 palce na 4 strunach), to jakie cuda można osiągnąć za sprawą fortepianu (10 palców na 88 klawiszach), nie mówiąc o całej orkiestrze? Tak też się stało - w wielkim skrócie rzecz ujmując - z Chaconną, ostatnim ogniwem Partity d-moll BWV 1004 przeznaczonej na skrzypce solo. Felix Mendelssohn-Bartholdy (1809-1847), Robert Schumann (1810-1856), Johannes Brahms (1833-1897) czy Ferruccio Busoni (1866-1924), to zaledwie kilka nazwisk, a lista jest znacznie dłuższa. Stała się też inspiracją do letniego cyklu w audycji "Opolskie klasycznie". Czy rzeczywiście kolejne transkrypcje odpowiadają na pytanie "co by było, gdyby w dawnych wiekach istniało silnie respektowane prawo autorskie"? A może raczej sprawiają, że nieśmiertelność muzyki Bacha zyskuje nowe oblicze? Warto przekonać się samemu.
2017-05-29, 14:09

Gitarowe brzmienie i dobre melodie. Pop-rockowy Sen promuje debiutancki album

Utwory z płyty "W dobrą stronę" zespół Sen zaprezentuje 16 czerwca podczas koncertu „Dobre granie” w Radiu Opole.
Utwory z płyty "W dobrą stronę" zespół Sen zaprezentuje 16 czerwca podczas koncertu „Dobre granie” w Radiu Opole.
Opolsko-wrocławski zespół Sen pokazuje, jak szybko polscy muzycy potrafią się uczyć na światowych wzorcach. Nie jest to jednak naśladownictwo, ale próba połączenia nowych trendów z doświadczeniem młodych muzyków i poszanowanej dla tradycji polskiego pop-rocka.

Największym atutem wydanego niedawno albumu W dobrą stronę jest jego spójność brzmieniowa. Muzycy wiedzą dokładnie, jak komponować i produkować piosenki, by utrzymać je w stylistycznych ryzach. Co więcej, szukają dobrych refrenów, czego przykładem są Nad ranem, Jedna, Drogowskazy, które pilotują album.

Gitarowe brzmienie zespołu, za które odpowiada Waldek Orłowski, jest zdecydowane, pełne i odpowiednio umiejscowione w całości brzmienia. Przez to muzyka zespołu Sen zyskuje na dojrzałości. Trudno się dziwić wysokiej jakości tego produktu, gdy spojrzymy na listę wykonawców, z którymi grali członkowie Snu: Patrycja Markowska, Ewelina Lisowska, czy IRA.

Materiał z nowej płyty zespół Sen zaprezentuje 16 czerwca podczas koncertu „Dobre granie”, w ramach Nocy Kultury w Radiu Opole. Będzie to nie tylko możliwość przetestowania utworów na żywo, ale też okazja zobaczenia w akcji zespołu, który przy odpowiedniej promocji może zagrozić tuzom polskiego pop-rocka.

Zespół Sen, założony w maju 2014, tworzą obecnie: Waldemar Orłowski, Wojciech Sitnik, Paweł Kwaśny, Paweł Mrocheń, Marcin „Joseph” Bracichowicz.
2017-05-11, 12:13

Współpraca Radia Opole i szkoły muzycznej przyniosła niezwykły album. Zapis koncertu jubileuszowego z okazji 70-lecia PSM

"Orkiestra Pokoleń" - nowa płyta Towarzystwa Przyjaciół PSM i Radia Opole [fot. Małgorzata Ślusarczyk]
"Orkiestra Pokoleń" - nowa płyta Towarzystwa Przyjaciół PSM i Radia Opole [fot. Małgorzata Ślusarczyk]
Tygodnie przygotowań i godziny prób, by 3 lutego w Filharmonii Opolskiej odbył się koncert. Ciężka praca muzyków i Radia Opole nad rejestracją i transmisją. Wreszcie godziny spędzone w studiu. Owocem tych wszystkich działań jest pamiątkowa płyta wydana wspólnie przez Towarzystwo Przyjaciół Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Opolu oraz Radio Opole. Znalazł się na niej zapis koncertu "Orkiestra Pokoleń".

Ponad godzina muzyki, która przez lata scalała kolejne roczniki młodych instrumentalistów, uczących się sztuki gry orkiestrowej pod dyrekcją Huberta Prochoty. Dziś wszyscy zaangażowani w projekt mogą z dumą trzymać w rękach album, który nie tylko jest zapisem koncertu, ale też hołdem dla szkoły - jubilatki i miasta, świętującego 800-lecie.

Warto zaznaczyć, że nad jakością dźwięku zapisanego na płycie pracował nieoceniony Arkadiusz Tomasz Czyżewski - realizator Radia Opole, skrzypek i absolwent Państwowej Szkoły Muzycznej I i II stopnia im. Fryderyka Chopina w Opolu (PSM) w jednej osobie.

Dla wielu ludzi płyta "Orkiestra Pokoleń" to nie tylko wspaniała pamiątka, lecz także nośnik emocji i to nie tylko tych muzycznych. Powodów jest kilka, ale podsumować to można jednym zdaniem: koncert, zatytułowany "Orkiestra Pokoleń", był unikatowym wydarzeniem. Po raz pierwszy bowiem na jednej scenie zagrali dawni członkowie szkolnej orkiestry, pochodzący z różnych roczników.

Kilkudziesięcioosobowy skład symfoniczny został poprowadzony przez wieloletniego dyrygenta orkiestry, Huberta Prochotę, który w latach 1992-1997 pełnił funkcję dyrektora szkoły, a od lat jest także nauczycielem przedmiotów teoretycznych. Wydaje się banalne, ale sam dyrygent w wywiadach i rozmowach przeprowadzonych na antenie Radia Opole przyznawał, że było to nie lada wyzwanie.

Krążek "Orkiestra Pokoleń" mieści Wariacje "Enigma" op. 36 Edwarda Elgara oraz dzieła z udziałem solistów (absolwentów opolskiej PSM). Obok "Wariacji" na płycie wysłuchać można więc "Poème" op. 25 na skrzypce i orkiestrę Ernesta Chausson z udziałem Piotra Kosargi oraz "Tryptyk Śląski" na sopran i orkiestrę Witolda Lutosławskiego, gdzie partie solowe wykonała Alina Adamska-Raitarovskyi.

Jest i prawdziwa perła: nagranie światowego prawykonania nowej wersji Koncertu na obój i orkiestrę Józefa Świdra (1930-2014) - kompozytora, któremu Opole nie było obojętne, bliscy mu też byli opolscy muzycy, w tym dawny uczeń - Hubert Prochota. Spotkania z mistrzem Świdrem odnotował niegdyś także i solista obojowego koncertu - Sławomir Lackert. Oboista, na co dzień koncertujący w Niemczech, blisko 20 lat temu wspólnie z Hubertem Prochotą przygotowywał prawykonanie pierwszej wersji koncertu Józefa Świdra. W lutym tego roku obaj panowie ponownie podjęli wyzwanie, by zmierzyć się ze światowym prawykonaniem dzieła o nietuzinkowej harmonii, dzieła zmyślnie napisanego do wykonania na obój lub sopran. I obaj panowie, wraz z Orkiestrą Pokoleń, śpiewająco wywiązali się z zadania powierzonego dyrygentowi przez kompozytora na kilka tygodni przed śmiercią...

Tak plączą się i łączą losy wielu ludzi, rozrzuconych po świecie niczym nuty na pięciolinii. A jednak gdy się te nuty zbierze razem, powstają piękne akordy, zdolne poruszyć niejedno serce i niejedne, wrażliwe uszy. Czy rzeczywiście? Warto przekonać się samemu!
2017-04-26, 09:35

"Chwyty barowe" - nowa płyta Krzysztofa Nurkiewicza zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem

20170426 091902 001[1]
20170426 091902 001[1]
Opolski poeta, bard, autor tekstów, muzyki i wykonawca własnych, nastrojowych piosenek - Krzysztof Nurkiewicz wydał nowy album. Na “Chwytach barowych” znalazło się 12 nowych, autorskich kompozycji. Płyta została zarejestrowana w studiu muzycznym Radia Opole, w tym samym, w którym już w sobotę Nurkiewicz zaprezentuje najnowszy materiał.

To propozycja dla wszystkich, którzy cenią w muzyce kameralny nastrój, akustyczne brzmienia i ciepłą, liryczną, choć czasami gorzką refleksję nad życiem.

W sesji nagraniowej płyty "Chwyty barowe" wzięli udział opolscy muzycy: Kuba Mielcarek, grający na kontrabasie, Mirosław Sitkowski na perkusji i Jacek Mielcarek na saksofonie. Gościnnie zagrali też: akordeonista Bronisław Schmidt, skrzypek Arkadiusz Czyżewski oraz Bogdan Żulewski na gitarze elektrycznej.

"W czasie sesji nagraniowej cieszyło mnie, że zaproszonym muzykom, po prostu podobało się to, co skomponowałem. Bawiliśmy się tymi utworami", wspomina sesję Nurkiewicz, który zajął się również produkcją. Realizatorem dźwięku był Andrzej Czubiński. Produkcją zajął się sam autor.

Krzysztof Nurkiewicz nawiązuje w swoich utworach do najlepszych tradycji polskiej piosenki literackiej, czasami traktującej rzeczywistość z lekkim przymrużeniem oka. Trudno się dziwić, bo ten urodzony w Opolu artysta, już na początku lat 80-tych był twórcą i autorem programów kabaretu „Knur”. Później, jako wykonawca piosenek autorskich, był laureatem między innymi Nagrody Ministerstwa Kultury.

W 1998 r. wziął udział w XVI Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej i został laureatem „Złotej Piątki”. Rok później, otrzymał tam Nagrodę Główną im. Jonasza Kofty. To z kolei zaowocowało nagraniem pierwszej płyty autorskiej „Do utraty snu”, w towarzystwie znakomitych muzyków jazzowych: Krzysztofa Ścierańskiego i Zbigniewa Lewandowskiego.

"Chwyty barowe" - to czwarty album płytowy artysty. Wcześniej powstały: “Bliska nieobecność” (2011), “Bardziej” (2005) oraz “Do utraty snu” (2000).
2017-04-26, 09:44

"Chwyty barowe" - nowa płyta Krzysztofa Nurkiewicza zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem

20170426 091902 001[1]
20170426 091902 001[1]
Opolski poeta, bard, autor tekstów, muzyki i wykonawca własnych, nastrojowych piosenek - Krzysztof Nurkiewicz wydał nowy album. Na “Chwytach barowych” znalazło się 12 nowych, autorskich kompozycji. Płyta została zarejestrowana w studiu muzycznym Radia Opole, w tym samym, w którym już w sobotę Nurkiewicz zaprezentuje najnowszy materiał.

To propozycja dla wszystkich, którzy cenią w muzyce kameralny nastrój, akustyczne brzmienia i ciepłą, liryczną, choć czasami gorzką refleksję nad życiem.

W sesji nagraniowej płyty "Chwyty barowe" wzięli udział opolscy muzycy: Kuba Mielcarek, grający na kontrabasie, Mirosław Sitkowski na perkusji i Jacek Mielcarek na saksofonie. Gościnnie zagrali też: akordeonista Bronisław Schmidt, skrzypek Arkadiusz Czyżewski oraz Bogdan Żulewski na gitarze elektrycznej.

"W czasie sesji nagraniowej cieszyło mnie, że zaproszonym muzykom, po prostu podobało się to, co skomponowałem. Bawiliśmy się tymi utworami", wspomina sesję Nurkiewicz, który zajął się również produkcją. Realizatorem dźwięku był Andrzej Czubiński.

Krzysztof Nurkiewicz nawiązuje w swoich utworach do najlepszych tradycji polskiej piosenki literackiej, czasami traktującej rzeczywistość z lekkim przymrużeniem oka. Trudno się dziwić, bo ten urodzony w Opolu artysta, już na początku lat 80-tych był twórcą i autorem programów kabaretu „Knur”. Później, jako wykonawca piosenek autorskich, był laureatem między innymi Nagrody Ministerstwa Kultury.

W 1998 r. wziął udział w XVI Ogólnopolskim Przeglądzie Piosenki Autorskiej i został laureatem „Złotej Piątki”. Rok później, otrzymał tam Nagrodę Główną im. Jonasza Kofty. To z kolei zaowocowało nagraniem pierwszej płyty autorskiej „Do utraty snu”, w towarzystwie znakomitych muzyków jazzowych: Krzysztofa Ścierańskiego i Zbigniewa Lewandowskiego.

"Chwyty barowe" - to czwarty album płytowy artysty. Wcześniej powstały: “Bliska nieobecność” (2011), “Bardziej” (2005) oraz “Do utraty snu” (2000).
2017-04-04, 13:20

Kasia Puma Piasecka zapowiada nowy album. Pilotuje go piosenka "Every Time"

[fot. strona www artystki]
[fot. strona www artystki]
Katarzyna Puma Piasecka EVERY TIME OFFICIAL VIDEO
Trudno chyba znaleźć drugą opolankę, która tak konsekwentnie realizuje zamierzony plan artystyczny. Od momentu kiedy Kasia Puma Piasecka ukończyła Instytut Jazzu Akademii Muzycznej w Katowicach, oddała całe serce muzyce.

Nie można jej zaszufladkować, bo tak jak świetnie czuje się w jazzie, zupełnie swobodnie wkracza w dojrzały pop z odcieniem soulu.

Nie dziwi też jej zamiłowanie do amerykańskiej tradycji muzycznej. Kształciła swój warsztat Berklee College of Music w Bostonie w Stanach Zjednoczonych, gdzie współpracowała z amerykańskimi artystami wielkiego formatu. Ogromny wpływ miały na nią zainteresowania ojca – Krzysztofa Pumy Piaseckiego, doskonałego gitarzysty jazzowego.

Wszystkie te muzyczne fascynacje słychać w najnowszej piosence Kasi – „Every Time”. Początek piosenki trochę w stylu Basi Trzetrzelewskiej z najlepszych czasów, potem jednak nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia z mieszanką pop i soul wysokiej próby. Głos Kasi jest ciepły i subtelny, celowo zrezygnowała z drapieżności, by nadać piosence zrelaksowany nastrój, z którego na moment wyrywa nas gitarowe solo. Szybko wracamy jednak do rozmarzonego klimatu określanego na świecie jako „smooth”.

Artystka zdradziła nam swoje plany nagraniowe. Jesienią zamierza wydać kolejną płytę autorską oraz ciekawy projekt z muzyką soul i r&b. Jeśli płyta będzie taka jak singiel „Every Time”, to warto zaczekać kilka miesięcy.
2017-03-23, 13:51

Nowy singiel Sabiny SAGO - "Wolna". Krok w stronę nowych brzmień

Posłuchaj nowego singla Sabiny SAGO - "Wolna"
Mamy energetyczną zapowiedź płyty Sabiny SAGO. Wybrana na singiel piosenka „Wolna” trafiła do stacji radiowych i wyostrza apetyt na cały album pochodzącej z Opola wokalistki.
Sabina Golanowska jest obdarzona charakterystyczną barwą głosu, ostrą, z lekką chrypką, jednym słowem - nietuzinkową.

Potrafi łączyć w muzyce „ogień z wodą”, sprawdza się zarówno w stylistyce muzyki rockowej, soulowej, jak i popowej. Kiedy rozmawiałem z nią kilka dni temu powiedziała, że stara się przełamać muzyczne schematy, ale jednocześnie tworzyć muzykę atrakcyjną i przystępną. Trzeba przyznać, że nie brakuje jej wyobraźni i świadomości nowych brzmień, co słychać nie tylko w piosence "Wolna", ale też w drugim singlu „Feeling”.

SAGO współpracowała między innymi z takimi artystami jak: zespół BRACIA, Jacek MEZO Mejer, DJ Adamus, Opole Gospel Choir (Nagroda Dziennikarzy na KFPP w Opolu 2006) czy Patrycja Markowska. Nad autorskim solowym albumem pracuje z gitarzystą Marcinem Juszczyszynem.

W sierpniu 2014 roku ukazała się jej płyta „ACOUSTIC”, na której można usłyszeć nagrane w wersjach akustycznych wybrane utwory z repertuarów innych wykonawców oraz kilka autorskich kompozycji Sabiny. Wystąpiła również w popularnym programie THE VOICE OF POLAND, w którym swoimi występami podbiła serca jurorów i zdobyła wielu wiernych fanów.

Jej artystyczna ofensywa jest dowodem na to, że z naszego regionu pochodzą naprawdę świetne wokalistki. Są zdecydowane, pewne siebie i swoich możliwości. Nie boją się manifestować poglądów i nie mają żadnych kompleksów. A my radiowcy, czekamy na ich nowe piosenki z nadzieją na ogólnopolski przebój.
123456
Ta strona używa ciasteczek (cookies), dzięki którym nasz serwis może działać lepiej. Dowiedz się więcej »